Historia

Białe orły w ataku

Piłkarze od gen. Andersa

Strona z gazety „Orzeł Biały” z relacją meczu w Bagdadzie, styczeń 1943 r. Strona z gazety „Orzeł Biały” z relacją meczu w Bagdadzie, styczeń 1943 r. AN
Rok 1943 to był czas, kiedy polska piłka święciła triumfy. Reprezentacja armii Andersa rozgromiła kolejno Wielką Brytanię, Irak i Iran.
Powitanie drużyny polskiej i reprezentacji armii brytyjskiej.Narodowe Archiwum Cyfrowe Powitanie drużyny polskiej i reprezentacji armii brytyjskiej.

Koszmar wywołany wybuchem drugiej wojny światowej nie ominął polskiego sportu. Sportowcy ginęli w wojnie obronnej, byli rozstrzeliwani, trafiali do obozów koncentracyjnych. Samego sportu nie udało się zabić. Pomimo niemieckiego zakazu w piłkę nożną grano w warunkach okupacyjnych, jeńcy wojenni w niemieckich oflagach organizowali nawet olimpiadę (patrz POLITYKA 6), a wszędzie tam, gdzie wojenne wichry rzuciły polskich żołnierzy, w mniejszym lub większym stopniu zaczęło się rodzić życie sportowe, przede wszystkim piłka nożna. Kluby Warty, Polonii czy Wisły grały w mistrzostwach okręgowych w Anglii i Szkocji, a na Bliskim Wschodzie triumfy święciła wywodząca się głównie z przedwojennego drohobyckiego Junaka drużyna Brygady Karpackiej. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski (1941 r.) i utworzeniu w ZSRR Polskich Sił Zbrojnych i tu zaczęło się odradzać życie sportowe wśród licznych polskich zesłańców. W Buzułuku zorganizowano nawet zawody z prawdziwego zdarzenia, gdzie obok siatkówki i lekkiej atletyki największym zainteresowaniem cieszył się mecz piłki nożnej między polskimi drużynami A i B.

W 1942 r. dowodzone przez gen. Władysława Andersa wojsko opuściło Związek Sowiecki. Po krótkim pobycie w Iranie żołnierze zostali przerzuceni na terytorium Iraku, gdzie utworzono dowództwo Armii Polskiej na Wschodzie. Szybko pojawił się pomysł, aby sprawdzić możliwości sportowe Polaków. Pierwszymi przeciwnikami mieli być Brytyjczycy i Irakijczycy.

Rozegrany na stadionie w Bagdadzie w styczniu 1943 r. mecz z reprezentacją armii brytyjskiej został uznany za pierwsze oficjalne spotkanie polskiej reprezentacji od wybuchu drugiej wojny światowej. 40 najlepszych zawodników ze wszystkich dywizji ćwiczyło na specjalnym obozie treningowym. Kręgosłupem nowej drużyny byli dotychczasowi gracze Brygady Karpackiej. Nie było to niespodzianką. Rozgrywali mecze w niezmienionym niemal składzie od 1939 r. na Węgrzech, w Jugosławii, Egipcie i Palestynie. Drużynę uzupełniono o kilku zawodników przybyłych z ZSRR i wysłano do Bagdadu.

W niedzielę 24 stycznia 1943 r. ulice w centrum Bagdadu zostały zablokowane przez ciężarówki wiozące żołnierzy na spotkanie, dorożki i setki pieszych. Wszystkie osiem tysięcy miejsc na stadionie zostało zajętych. W loży honorowej pojawił się regent Iraku Abd al-Ilah, dowódca brytyjskich sił na Środkowym Wschodzie gen. Henry Maitland Wilson i dowódca Armii Polskiej na Wschodzie gen. Władysław Anders. Polscy sportowcy, którzy wystąpili w biało-czerwonych strojach z białym orłem na piersi, dopingowani z trybun okrzykami „Polska gola!”, pokonali Brytyjczyków 4:0. Bramki strzelili Henryk Kidacki, Antoni Borowski i Bolesław Habowski.

Angielskojęzyczny „The Iraq Times” nie szczędził słów pochwały: „Największy w dziejach Bagdadu tłum widzów sportowych obserwował lekcję piłki nożnej udzieloną zespołowi brytyjskiemu wczoraj po południu przez drużynę, która go przewyższała pod każdym względem”. Z piłkarzami spotkał się także osobiście gen. Anders, który dziękował im za piękną grę i gratulował sukcesu. „Każdy z nas powinien mieć tę ambicję, aby być ambasadorem sprawy polskiej – mówił do piłkarzy po spotkaniu. – Wy wczoraj to zadanie spełniliście całkowicie. Wasza robota była dobrą robotą dla Polski”.

Pięć dni później w tym samym miejscu odbyło się spotkanie z reprezentacją Iraku, które również ściągnęło na stadion komplet widzów. Polacy dość szybko stracili bramkę. Po kwadransie jednak przejęli w pełni inicjatywę i do końca spotkania nie oddali już pola rywalowi. Mecz zakończył się wynikiem 6:1. Bohaterem spotkania został Antoni Borowski, który strzelił trzy bramki.

W tej entuzjastycznej atmosferze zaczęto planować spotkanie Polaków z reprezentacją Iranu, kraju, który w tym czasie był już schronieniem dla 40 tys. Polaków. Wraz z żołnierzami gen. Andersa trafiły tu bowiem dwie wielkie fale cywilów. Rozlokowano ich w Teheranie, Isfahanie, Meszhedzie i Ahwazie. O ile więc w Bagdadzie kibicami byli wyłącznie polscy żołnierze, o tyle w tym przypadku miał być to spektakl również dla cywilów.

Świeżo wybudowany stadion w Teheranie był ogromny; amfiteatralne trybuny mogły pomieścić 20 tys. kibiców. Naprzeciwko siebie miały stanąć drużyny, które od pewnego czasu były niepokonane. Parokrotnie zmieniano datę meczu. Kluczowa była pogoda. Wczesną wiosną reprezentacja polska mogła mieć poważne problemy z dotarciem z Iraku do położonego w górach Teheranu. Nie bez znaczenia był także protokół dworski w Iranie, który gwarantował Irańczykom niezwykle dużą liczbę dni wolnych: rocznic, świąt, dni żałoby itp.

„Kurier Polski w Bagdadzie” relacjonował: „Już na dwa tygodnie przed spotkaniem atmosfera w Teheranie była jakby naelektryzowana”. W kinach wywieszano kolorowe reklamy. Wydrukowano w kilku językach specjalne ogłoszenia zapraszające na mecz. Irańscy zecerzy popełnili jednak błąd w wersji polskiej afisza, który zachęcał do przybycia na mecz „pitki noznej”. W lokalnej prasie zaczęły się ukazywać artykuły charakteryzujące polską drużynę, jej graczy i historię dotychczasowych spotkań. „Orzeł Biały” przygotował specjalną broszurę, którą posiłkowały się miejscowe gazety. Dzięki temu czytelnicy mogli się dowiedzieć także o przedwojennych sukcesach polskich biegaczy: Janusza Kusocińskiego czy Stanisławy Walasiewicz.

W ciągu dwóch dni wszystkie najdroższe bilety zniknęły z rynku. Przynajmniej tego oficjalnego, zaczęto je bowiem ponownie rozprowadzać na czarnym rynku, przy czym cena była już dwu-, trzykrotnie większa. Na godzinę przed rozpoczęciem meczu wszystkie miejsca na trybunach były zajęte. Rzeszę kibiców zasilili żołnierze brytyjscy, hinduscy, polscy i irańscy. Wśród gości honorowych zabrakło tym razem gen. Andersa. W jego imieniu na trybunach zasiadł płk Leopold Okulicki, przyszły komendant główny Armii Krajowej. Nie była to wyłącznie czysta kurtuazja. W 1936 r. Okulicki był kierownikiem piłkarskim stołecznej Legii, więc piłka nożna była mu bliska.

Mecz rozpoczął się punktualnie. Persowie mieli pewną przewagę. Byli przyzwyczajeni do nieco rozrzedzonego powietrza w Teheranie (ok. 1200 m n.p.m.), ale już po 20 minutach padł pierwszy gol dla Polaków. Przed przerwą strzelili oni jeszcze jednego. W drugiej połowie Irańczycy przeszli do kontrataku i zdobyli bramkę kontaktową. Grali szybko i agresywnie, jednak pięć minut przed końcem spotkania Polacy zdecydowali o losie meczu. „Zdobycie trzeciej bramki – relacjonowała prasa – powoduje nieopisany entuzjazm wśród naszego wojska i publiczności uchodźczej. Powiewają setki biało-czerwonych chorągiewek, gdyż nasza publiczność potraktowała ten mecz jako wielką manifestację patriotyczną”.

Zdecydowana większość polskich zawodników wywodziła się z przedwojennych klubów piłkarskich. Wychowankami Junaka Drohobycz byli Stanisław Gieruli (Gerula), Władysław Kasina, Władysław Szewczyk i Bolesław Habowski. Cyryl Filipski grał w Cracovii, Antoni Borowski w Jagiellonii Białystok i Pogoni Lwów, Czesław Wiśniewski należał do CWS w Warszawie, Edmund Mykietowicz grał w Reverze Stanisławów, Adam Hodur w Garbarni Kraków, a J. Hoenig doświadczenia zbierał w Hasmonei Lwów. Tylko Henryk Kidacki nie grał w piłkę przed wojną.

Następnego dnia Irański Komitet Sportu wydał przyjęcie na cześć polskiej drużyny. Prasa rozpływała się w zachwytach. „Orzeł Biały” relacjonował: „Mecz był dobrą manifestacją propagandową Polski na tym terenie. Raz jeszcze się potwierdziło, że żołnierz polski na Wschodzie reprezentuje dziś nie tylko czyn zbrojny, ale daje mocną i stanowczą odprawę tym wszystkim, którzy chcieli widzieć nas słabymi i gnuśnymi”.

Kilka miesięcy później polscy żołnierze zostali przerzuceni do Egiptu, następnie przeprawieni przez Morze Śródziemne, gdzie kontynuowali swój szlak bojowy przez Włochy do Wielkiej Brytanii. W piłkę nożną grali nadal, przy czym sukcesów już brakowało. Jesienią 1944 r. w Rzymie reprezentacja armii brytyjskiej frontu włoskiego rozgromiła Polaków w stosunku 10:2. Sukcesy piłkarskie na Bliskim Wschodzie były już wyłącznie historią.

Polityka 25.2018 (3165) z dnia 19.06.2018; Historia; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Białe orły w ataku"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną