Historia

Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego w 60. rocznicę zrywu

Jan Ołdakowski w Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski w Muzeum Powstania Warszawskiego Leszek Zych / Polityka
W 60. rocznicę powstania w 2004 r. młodsze pokolenia oddały hołd powstańcom warszawskim. W lipcu tegoż roku otwarto Muzeum Powstania Warszawskiego.

Powstańcy warszawscy, jedna z grup najbardziej doświadczonych traumą II wojny, przez dziesięciolecia traktowani byli jako wrogowie komunistycznej władzy, a potem jako ludzie przeszłości, do której III Rzeczpospolita starała się nie wracać. Wreszcie, w 60. rocznicę powstania w 2004 r. młodsze pokolenia oddały hołd ich postawie. W lipcu tegoż roku otwarto Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wywołany rocznicą międzypokoleniowy entuzjazm uzmysłowił, że tożsamości wspólnoty nie da się budować jedynie na współczesności. A zarazem – że od kilkunastu lat nieprzepracowane kwestie przeszłości utrzymywane były na marginesie życia publicznego, z dala od sceny polityczno-medialnej. Politycy odkryli, jak wielkie znaczenie one mają.

Lech Kaczyński w wywiadzie:

Powstanie Warszawskie i ofiarna walka młodych ludzi to wydarzenie bez precedensu w naszej historii. To było pokolenie wyjątkowe i jego pamięć powinna pozostać żywa. Temu ma służyć otwarcie Muzeum Powstania oraz bogate obchody 60. rocznicy jego wybuchu. To przedsięwzięcie ku pokrzepieniu serc, a także oddanie hołdu wszystkim zmarłym i żyjącym powstańcom. Zależy nam, aby odzyskana po 1989 roku niepodległość została utrzymana w nowych warunkach Unii Europejskiej. By tak się stało, potrzebna nam jest społeczność ludzi dumnych ze swojej historii.

Warszawa, 25 marca 2004

[Będziemy promować nasz patriotyzm, „Metropol”, 25 marca 2004]

Z artykułu w „Tygodniku Solidarność”:

Zwraca uwagę entuzjazm i zaangażowanie, jakie towarzyszy osobom pracującym przy budowie i organizowaniu Muzeum. (...) Od wejścia do biur Pełnomocnika Prezydenta stolicy, gdzie przyjmuje się także powstańców i członków ich rodzin. A codziennie zgłaszają się tłumnie, przynosząc dokumenty, informacje, pamiątki. (...)

– Od początku traktujemy powstańców jako najważniejszych VIP-ów – mówi Jan Ołdakowski. – I tak też będzie w czasie obchodów 60. rocznicy Powstania, których integralną część stanowi otwarcie Muzeum.

Warszawa, 18 czerwca 2004

[Teresa Kuczyńska, Będzie biło, „Tygodnik Solidarność” nr 25/2004]

Cezary Chlebowski (historyk) w „Rzeczpospolitej”:

Gdy (...) maszerowaliśmy 1,5-kilometrowej długości kolumną – z harcerską banderią konną, pochodniami, dziesiątkami pocztów sztandarowych, orkiestrą Kompanii Honorowej i z samą Kompanią – na trasie od placu Bankowego do placu Powstańców Warszawy, bili brawo i płakali ze wzruszenia wszyscy. I ci żołnierze Armii Krajowej, którzy przyjechali z całego świata, i tych kilkanaście tysięcy stojących w szpalerach warszawiaków.

Warszawa, 30 lipca 2004

[Cezary Chlebowski, Pojubileuszowe refleksje, „Rzeczpospolita” nr 187/2004]

Lech Kaczyński podczas otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego:

Instytucja, którą dziś otwieramy, jest muzeum niepodległościowej tradycji w jej najbardziej żywym do dzisiaj wydaniu, bo przecież Powstanie Warszawskie było zwieńczeniem polskiego czynu niepodległościowego pierwszej połowy XX wieku, ale było także początkiem. Było początkiem tej walki, która poprzez drugą połowę lat 40., rok '56, `66, `68, `70, `76 doprowadziła do „Solidarności”.

Niepodległość to nie tylko stan prawny i faktyczny, odnoszący się do państwa i narodu. To także realny kształt tego narodu, jego świadomości. To wszystko, co trwanie państwa legitymizuje, co kontynuuje go jako moralną jakość, ale także to – a jest to ważne szczególnie w dzisiejszym świecie – co o narodzie i państwie wiedzą inni, czyli mówiąc najkrócej, jak Polaków i ich historię odbierają inne narody.

Warszawa, 31 lipca 2004

[Lech Kaczyński, Przemówienie z okazji otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego, „Teologia Polityczna” nr 8, 2015]

Władysław Bartoszewski (przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, powstaniec) podczas otwarcia Muzeum:

Dla wielu z nas, ludzi dziś starych, największą satysfakcją życiową – obok bólu, że nie doczekali tego nasi koledzy – jest to, że doczekaliśmy Polski niepodległej. A jaka ona będzie, to będzie zależeć w ogromnej mierze i od nas. Na tej drodze do lepszej przyszłości nie można zapominać o pełnej prawdzie historycznej. (…) Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego jest znakiem na drodze. Jest nowym początkiem. Jest wyzwaniem.

Warszawa, 31 lipca 2004

[Władysław Bartoszewski, Pisma wybrane, tom 6, 2002–2012, Kraków 2012]

Janina Paradowska (publicystka) w „Gazecie Wyborczej”:

Krucho u nas z historyczną pamięcią. Dlatego rocznica Powstania Warszawskiego – jej obchody po raz pierwszy przybrały takie rozmiary, wystudziły spory, stworzyły porozumienie ponad podziałami, zaangażowały zagranicznych polityków – jest wydarzeniem, które musi zostać odnotowane. Niezależnie od tego, czy organizacja takich obchodów podszyta była bieżącymi politycznymi intencjami.

Warszawa, 2 sierpnia 2004

[Janina Paradowska, Godzina W, „Gazeta Wyborcza” nr 179/2004]

Dariusz Karłowicz (filozof, publicysta) w „Rzeczpospolitej”:

Manifestująca się z taką siłą potrzeba oddania sprawiedliwości bohaterom pokazuje, że projekt pojednania przez zamazanie [historii] nie wytrzymuje próby czasu, że publicznego forum nie daje się zbudować w izolacji od prawdy i sprawiedliwości. Poza tym, (...) wbrew rozpowszechnionym obawom, ta zbiorowa afirmacja uosabianych przez powstańców wartości nikogo nie przekreśla i nikogo nie wyklucza – stając się rzeczywistym fundamentem możliwego pojednania.

Warszawa, 7 sierpnia 2004

[Dariusz Karłowicz, Niezgoda na amnezję, „Rzeczpospolita” nr 184/2004]

Zdzisław Pietrasik (publicysta) w „Polityce”:

Na naszych oczach tworzy się oto nowa świecka tradycja obchodów świąt narodowych (...). Nagle okazuje się, że wszystkim, niezależnie od politycznej przeszłości, zawsze droga była niepodległościowa tradycja, że uczyli się alfabetu na rocznikach paryskiej „Kultury”, a kiedy wstępowali do PZPR, to przebrani w kostium Konrada Wallenroda. (...)

Zabrakło też poważnej debaty o samym Powstaniu, którego sens (pomijając nieprzemijający wymiar symboliczny) nie jest wcale tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać, kiedy słuchało się podniosłych przemówień i apeli. (...)

Może po prostu Polsce, świętującej niedawno (o wiele mniej okazale) przystąpienie do Unii Europejskiej, taki dreszcz patriotycznych wzruszeń był akurat potrzebny. Szkoda jednak, że świętu zabrakło głębszej refleksji nad tym, jacy naprawdę byliśmy wówczas i jacy jesteśmy teraz.

Warszawa, 7 sierpnia 2004

[Zdzisław Pietrasik, Czy wziąłbyś udział w Powstaniu? „Polityka” nr 32/2004]

Marek A. Cichocki (filozof i politolog):

Ten projekt skanalizował coś, co wzbierało już od dłuższego czasu: potrzebę odzyskania własnej historii przez sferę publiczną, obywatelską. (...) Bo do tej pory historia była przedmiotem specjalistycznych sporów i ocen wystawianych przez autorytety moralne. To historycy, publicyści, politycy mówili nam: to było dobre, a to złe, tak trzeba było zrobić, a nie tak. I grozili palcem: nie idźcie tą drogą, bo straszne rzeczy mogą z tego wyniknąć. Teraz nagle tę narrację przejęli zwykli ludzie: bohaterowie i świadkowie tamtych wydarzeń, ich bliscy.

Warszawa

[Piotr Legutko, Jedyne takie muzeum: odzyskana pamięć o Powstaniu Warszawskim, Kraków 2014]

Jan Nowak-Jeziorański (polityk, powstaniec, emisariusz AK) w „Rzeczpospolitej”:

W odrodzonej Rzeczpospolitej musiało upłynąć aż piętnaście lat, aby Powstańcy Warszawscy zostali godnie uhonorowani. Nie chodzi tu przy tym tylko o bohaterstwo żołnierzy AK i cierpienia ludności cywilnej. Chodzi również o wartości, w imię których stolica podjęła walkę: o wolność, niepodległość, demokrację. (...)

Nowa, wolna Polska nie tylko krzywdziła Powstańców (...), lecz także pod znakiem zapytania stawiała swój stosunek do wartości i zasad fundamentalnych dla każdego wolnego narodu.

Dopiero 60. rocznica Sierpnia 44 przyniosła przełom. Przez pierwsze lata odrodzonej III RP często mówiono, że nie należy wracać do bolesnej przeszłości i należy koncentrować się przede wszystkim na przyszłości. Nie może mieć jednak przyszłości naród, który nie ma pamięci.

Warszawa, 13 października 2004

[Jan Nowak-Jeziorański, Najwspanialszy pomnik „Rzeczpospolita” nr 241/2004]

***

Opracowanie: Marta Markowska (Ośrodek KARTA), współpraca: Przemysław Bogusz, Milena Chodoła, Mariusz Fiłon, Amadeusz Kazanowski, Wojciech Rodak, Adam Safaryjski, Małgorzata Sopyło (zespół „Nieskończenie Niepodległej”).

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama