Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Historia

Nagrody Historyczne 2023 wręczone! Książki, które błyszczą jak diament

Laureaci Nagród Historycznych 2023. W środku Marian Turski Laureaci Nagród Historycznych 2023. W środku Marian Turski Polityka
Chciałbym czytelnika wprowadzić w tok myślenia jurorów. Każdy z nich pragnie wypromować książkę nowatorską, o możliwie najlepszym warsztacie historycznym, będącą wynikiem poszukiwań nowych źródeł. Napisaną przystępnie – ale to jest minimum wymogów – wyjaśnia Marian Turski.
Polityka
materiały prasowe

Czy przyznaliśmy nagrody sprawiedliwie? Czy na podium „stanęły” najlepsze książki? Nie, nie jest to pytanie związane tylko z tegorocznymi nagrodami. Od czasu epidemii wprowadziliśmy zwyczaj publikowania laudacji. Więc decyzje sądu konkursowego są bardziej przejrzyste. Czytelnik odnajdzie zapewne i w roku bieżącym uzasadnienie słusznego, końcowego wyboru. Więc moje niespokojne pytania dotyczą każdej (albo prawie każdej) edycji nagród.

Chciałbym czytelnika wprowadzić w tok myślenia jurorów. Każdy z nich pragnie wypromować książkę nowatorską, o możliwie najlepszym warsztacie historycznym, będącą wynikiem poszukiwań nowych źródeł. Napisaną przystępnie – ale to jest minimum wymogów; im lepszy styl pisarski, im piękniejsza polszczyzna – tym więcej szans na dotarcie do czytelnika, na pozyskanie na trwałe fana literatury historycznej.

I to jest celem priorytetowym dla nagrody POLITYKI, której specjalizacją jest najnowsza historia Polski. Nagrody historyczne (w tym nasza) są również częścią wielkiego mechanizmu piarowskiego.

Książka znakomita, ale powtarzająca tematykę wniesioną na porządek dzienny przed rokiem lub przed dwoma laty, nie będzie bardzo atrakcyjna dla czytelnika, który czeka na coś nowego tematycznie, środowiskowo, w odniesieniu do innego, mniej znanego rozdziału dziejów. A zatem: kryteria do wyłonienia książki do nagrody to nie tylko sama praca, ale i kontekst, który wpływa na – przepraszam za to określenie – siłę przebicia.

Aby to, co stwierdziłem, uczynić mniej abstrakcyjnym i bardziej zrozumiałym, posłużę się dwoma przykładami. Zaledwie kilka lat po zakończeniu wojny odnaleziony został w pomieszczeniach byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku rękopis – dokładniej: szczątki rękopisu – dziennika zapisywanego regularnie w getcie warszawskim. Pozostało z rękopisu niewiele stron. Prowadziła ten dziennik kobieta. Nie znamy jej nazwiska. Jej imię pojawia się tylko raz: Marylka. Jest osobą wykształconą, posługuje się dobrą literacką polszczyzną. Wynika z tekstu, że była młodą mężatką i wraz z mężem Adamem przebywała w bunkrze. Bała się zejść do schronu, który może się stać „grobem za życia”, ale bardziej bała się szukać schronienia poza gettem, ponieważ obezwładniały ją – z powodu „semickich rysów” – obawy i strach przed donosicielami, szmalcownikami, szantażystami. Dziennik urywa się 27 kwietnia, osiem dni po rozpoczęciu niemieckiej akcji likwidacyjnej i wybuchu powstania. Tego dnia schron został przez Niemców odkryty: większość zabili na miejscu, pozostałych zesłali na Majdanek. Być może wśród tych ostatnich była Marylka, ale mogła też zginąć na miejscu i jakaś bliska jej osoba ocaliła jej dziennik.

Zacytuję opinię dyrektora Muzeum na Majdanku Tomasza Kranza: „Jej zapiski to dokument osobisty i zarazem świadectwo epoki. Przy jego charakterystyce w pełni uzasadnione są takie przymiotniki jak: niezwykły, poruszający, wstrząsający. Ale największe znaczenie ma fakt, że to głos STAMTĄD – na bieżąco i in situ utrwalający to, co spotkało autorkę będącą świadkiem i ofiarą, a także to, jak ona postrzegała te dramatyczne wydarzenia i jak na nie reagowała. Powstał w ten sposób autobiograficzny przekaz o człowieczeństwie w sytuacji granicznej”.

Moglibyśmy pogdybać. Gdyby ten „Dziennik Maryli” ukazał się po wojnie, natychmiast po odnalezieniu, gdyby został przełożony na języki zachodnie, mógłby zyskać światowy rozgłos tak jak „Dziennik” Anne Frank. Ale i tak w ostatnim roku odegrał olbrzymią rolę. Dzięki wstrząsającej wystawie (zasługa Barbary Engelking i Zuzanny Schnepf-Kołacz) w muzeum POLIN „Wokół nas morze ognia…”, na której „Dziennik Maryli” jest jednym z tekstów źródłowych.

Dlatego jury POLITYKI uznało, że na inne dzieło trzeba zwrócić uwagę, ponieważ w swoim rodzaju, w odniesieniu do innej epoki, jest niezwykłe, ważne, wręcz znamienne w świadomości społecznej. A tym dziełem jest Wiesława Złocha „Swój plan wykonam. Dziennik górnika z 1972 r.”. O wartości tej pracy czytelnik dowiedział się z noty nominacyjnej i – w bieżącym numerze – z tekstu laudacji. Habent sua fata libelli. Rzymskie przysłowie o książkach, które mają własne, szczególne losy, odnosi się chyba najbardziej do twórczości tak intymnej jak dzienniki, diariusze, pamiętniki. Trzeba dużo dobrej woli i wytrwałości, by przeglądać walizki, szuflady po przodkach, po zmarłych, po protoplastach. Ale tylko wytrwały, dociekliwy, pracowity i sumienny historyk jest w stanie – może banalne porównanie – oszlifować diament, by zabłyszczał jako brylant.

Dziennik górnika Złocha istniał. Był wśród papierów i tekstów jako część spuścizny po Janie Bijaku. Istniałby, lecz chyba uległby zapomnieniu. Ocalił go od zapomnienia historyk. To jak z grudką złota: istnieje w przyrodzie, ale dowiadujemy się o niej, gdy kopacz złota ją odkryje. Tę rolę – wszechstronnie – wykonał w odniesieniu do dziennika górnika Złocha Jerzy Kochanowski. Dziękuję Ci, Jurku!

Mam nadzieję, że potrafiłem na tych przykładach wytłumaczyć czytelnikowi proces myślowy jurorów i ich dojrzewanie do decyzji. Pytania postawione na samym początku są zatem retoryczne. W moim przekonaniu w danej chwili, w danej sytuacji, w kontekście faktów znanych opinii publicznej, decyzje sądu konkursowego są trafne i sprawiedliwe. Pozostaje mi, jak zwykle, pogratulować laureatom, wydawcom i redaktorom książek wyróżnionych.

MARIAN TURSKI

Kategoria PRACE NAUKOWE, MONOGRAFIE

Marcin Zaremba, Wielkie rozczarowanie. Geneza rewolucji Solidarności, Znak Horyzont, Kraków 2023

.materiały prasowe.

I dzisiaj można kupić szynkę reklamowaną „jak za Gierka”, co wpisuje się w próby ocieplania wizerunku władcy Polski lat 70. Problem polega na tym, że szynki za Gierka nie było, a wszelkie próby jego wybielania zawierają się w tytule książki Marcina Zaremby: wielkie rozczarowanie. Dziesięcioletnia droga od nadziei do klęski, do rewolucji Solidarności.

To kolejna świetna książka tego Autora, oparta na bogatych źródłach, przedstawiająca szeroką panoramę lat 70. w Polsce, zbierająca w spójną opowieść przyczyny, przesłanki, czyny i myśli prowadzące do Sierpnia ’80.

Jako że powstawanie opozycji demokratycznej w PRL zostało już porządnie zbadane, Marcin Zaremba skupił się na władzy, na jej ludziach, na zmianach, jakie tam zachodziły w ciągu dekady. Interesowały go mechanizmy podejmowania decyzji, prawdziwa hierarchia, wzajemne relacje, a także kompetencje, z reguły bardzo marne.

I mimo że jasne jest, iż już same realia polityczne i geopolityczne, w tym ustrojowe i systemowe, niejako organicznie prowadziły do klęski, to jednak wkład osobisty Edwarda Gierka i jego towarzyszy był ogromny.

WIESŁAW WŁADYKA

***

Kategoria PRACE POPULARNONAUKOWE

Kalina Błażejowska, Bezduszni. Zapomniana zagłada chorych, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023

.materiały prasowe.

Podczas wojny zamordowano ponad 20 tys. upośledzonych i chorych psychicznie obywateli polskich. Chociaż rozmiar tej zbrodni jest zbliżony do dobrze upamiętnionych pacyfikacji wsi, zapomniano o nich. Ginęli mało heroicznie, po cichu, już wcześniej byli też wykluczeni, przezroczyści.

Kiedy kilka lat temu autorka przymierzała się do tej książki, słyszała nie tyle zachętę, ile przestrogi. Na szczęście nie posłuchała, a jej detektywistyczne śledztwo przyniosło niezwykłe wyniki. Drążyła uporczywie, chwytając się każdego śladu. Dotarła do świadków i nieznanych dokumentów. Jej reportaż, z konieczności poświęcony tylko dwóm szpitalom – w Gostyninie (dorośli) i w Lublińcu (dzieci) – stał się szkatułką, gdzie jedne tematy inicjowały kolejne, coraz bardziej przerażające. Książka powstała bowiem według recepty Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi, a potem coraz gorzej. Już opis gostynińskiego szpitala jest wstrząsający. Ale to tylko przedsionek piekła, prawdziwe stanowił śląski Lubliniec, gdzie dzieci umierały długo, głodzone, trute, poddawane bestialskim eksperymentom. Nic dziwnego, że „Bezduszni” kipią emocjami, bez których nie dałoby się jednak przywrócić ofiarom utraconej podmiotowości, a sprawcom wykazać bezmiaru ich zbrodni. My zaś otrzymaliśmy książkę skromną rozmiarami, ale wielką duchem.

JERZY KOCHANOWSKI

***

Kategoria DEBIUTY W PRACACH NAUKOWYCH I POPULARNONAUKOWYCH

Aleksandra Suława, Przy rodzicach nie parlować. O polskich powrotach z Francji, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023

.materiały prasowe.

„To dziwne, gdy uświadamiasz sobie, że losy twojej rodziny są częścią większej historii” – notuje Aleksandra Suława. I decyduje się ruszyć śladami ludzi podobnych do jej dziadka Franciszka, który urodził się w kolonii górniczej Haillicourt, a w 1946 r. przyjechał do nowej Polski, do Wałbrzycha, i zamieszkał w Jedlinie-Zdroju. Książka Suławy to głęboki ukłon w stronę pamięci świadków i odkrywanych na nowo zapisów pamiętnikarskich, bez których trudno byłoby nam dzisiaj zrozumieć zjawisko, na które składa się doświadczenie jej dziadka.

Autorka z reporterskim zacięciem i badawczą skrupulatnością przypomina historię kilkuset tysięcy tych, którzy wyemigrowali za chlebem do Francji w latach 20., a także tych, którzy tuż po wojnie spakowali walizki, wzięli za ręce swoje urodzone już we Francji dzieci i wrócili do Polski. I pozwala nam przyglądać się z bliska fascynującej kulturowej kuchni fusion, w której aperitif miesza się z polską codziennością Dolnego Śląska, nadzieja – z rozczarowaniami, a tożsamość polska – z francuską.

BARBARA KLICH-KLUCZEWSKA

***

Kategoria PAMIĘTNIKI

Wiesław Złoch, Swój plan wykonam. Dziennik górnika z 1972 r., opracowanie i przypisy Ryszard Kaczmarek i Jerzy Kochanowski, wstęp Jerzy Kochanowski, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2023

.materiały prasowe.

Historię opisujemy zazwyczaj wielkimi wydarzeniami, mniej poznajemy codzienność, jaka im towarzyszyła. „Dziennik górnika” łączy te dwie rzeczywistości. Wiesław Złoch, 30-letni katowiczanin, żonaty, ojciec dwójki dzieci, zapisuje 1972 rok dzień po dniu. W dzienniku jest wielka polityka, np. wojna w Wietnamie czy tragiczne wydarzenia na olimpiadzie w Monachium. Jest Polska – i odnotowane 365 dni z życia obywatela PRL „wczesnego Gierka”.

Czytelnik zostaje zaproszony do domu górnika, kopalni, rodziny, kręgu znajomych. Jedzie z nim na zakładowe wczasy, kibicuje polskim sportowcom, idzie do przychodni i do szpitala. Poznaje jego marzenia, ulubione gazety, wydatki, zwykłe ludzkie nadzieje, że teraz będzie lepiej. Jednak informacje zapisane każdego dnia zbierają okruchy także innej rzeczywistości, tej z niewydolnością systemu, oszustwami, omijaniem prawa, marnotrawstwem, ciągle psującymi się lodówką i telewizorem, zaskakującymi podwyżkami, z niesprawiedliwymi, błędnymi decyzjami. Te zapiski są wyjątkowe, ponieważ pisał je człowiek decydujący się „niczego nie ukrywać”, dla którego najważniejsza była „szczerość i prawda, choćby najsmutniejsza”.

BOŻENA SZAYNOK

***

Kategoria ŹRÓDŁA

Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, seria wydawnicza t. 1–36, Katarzyna Person (koordynator i red.), Eleonora Bergman, Tadeusz Epsztein (red.), Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma, Warszawa 2023

..

Podziemne Archiwum Getta Warszawy jest jednym z najcenniejszych źródeł do XX-wiecznej historii Polski i świata. Zawiera różnorakie dokumenty życia i śmierci polskich Żydów pod niemiecką okupacją: od zarządzeń okupanta i dokumentów Rady Żydowskiej, przez listy, pamiętniki i notatki z wywiadów, po zdjęcia, rysunki i akwarele. Członkowie Oneg Szabat – konspiracyjnej grupy kierowanej przez historyka Emanuela Ringelbluma – gromadzili je w latach 1940–43 i przed zagładą getta zdołali ukryć w kilku skrzyniach i bańkach na mleko.

Po wojnie udało się pod ruinami odnaleźć dwie części zbioru. Przechowywane w Żydowskim Instytucie Historycznym archiwum stanowi dziś zabytek dziedzictwa ludzkości, wpisany na listę UNESCO. W 2023 r. ukazał się ostatni tom z 36-tomowej edycji, wieńczący prawie 30 lat pracy zespołu historyków, redaktorów i tłumaczy, którzy opracowali ponad 28 tys. kart spisanych w kilku językach i nierzadko trudnych do odczytania, opatrzyli je niezliczonymi przypisami, indeksami, słownikami i wstępami historycznymi. Na ręce kierowników zespołu składamy wyrazy uznania za to monumentalne dzieło.

DARIUSZ STOLA

***

Nominowało Jury w składzie: prof. dr hab. JERZY KOCHANOWSKI (z wyłączeniem kategorii Pamiętniki), dr hab. BARBARA KLICH-KLUCZEWSKA, prof. dr hab. DARIUSZ STOLA, dr hab. BOŻENA SZAYNOK, red. MARIAN TURSKI, prof. dr hab. WIESŁAW WŁADYKA.

POLITYKA po raz dziewiąty podejmuje współpracę z Literackim Festiwalem w Sopocie, który odbędzie się między 20 a 25 sierpnia. Miłośnicy książki historycznej będą mogli spotkać się z wybranymi autorami książek nominowanych do tegorocznej nagrody.

POLITYKA dziękuje prywatnym darczyńcom: pani Barbarze Pendzich i panu Adamowi Heimrathowi za ufundowanie nagrody w kategorii Źródła.

Polityka 21.2024 (3464) z dnia 14.05.2024; Historia; s. 62
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Mieli rusyfikować, a się spolonizowali. Rosyjscy kolonizatorzy na Mazowszu

W XIX w. car sprowadził na Mazowsze rosyjskich kolonistów. Mieli krzewić rodzimą kulturę i zruszczać okoliczną ludność. Zamiast tego Rosjanie sami się spolonizowali.

Violetta Wiernicka
21.05.2024
Reklama