Polska ma najszybciej rozwijający się w UE rynek branży beauty. Skąd bierze się nasz sukces?
Rynek beauty w liczbach
W ostatniej dekadzie polski rynek kosmetyczny niemal podwoił swoją wartość, mówimy tu o wzroście o 98% wobec średniej 45% w UE. Eksport w 2024 r. sięgnął rekordowych 6 mld EUR, plasując Polskę na dziewiątym miejscu wśród światowych eksporterów kosmetyków i piątym w Unii. Liczba producentów wzrosła z 887 w 2015 r. do 1320 w 2024 r., a sektor zatrudnia ok. 20 tys. osób, z czego 91%, w mikroprzedsiębiorstwach. PMR Market Experts prognozuje, że do 2029 r. średnioroczny wzrost wyniesie 5%.
Jakie kosmetyki kupują Polacy?
Za sukces branży, najbardziej odpowiedzialne są kosmetyki do pielęgnacji skóry. Sama ta kategoria stanowi dziś ponad połowę sprzedaży kosmetyków w Polsce, choć warto zauważyć, że jest to dość szeroka gama produktów: kremy z filtrem SPF, na noc, pod oczy, nawilżające, odbudowujące barierę hydrolipidową i wiele innych. Równolegle, zachodzi rewolucja w charakterystyce typowego konsumenta. Coraz więcej zakupów kosmetycznych robią mężczyźni, a w kategorii perfum, ich ilość przewyższa już w tym rynku udział kobiet.
Strukturę zmieniła też geografia zakupu. Sieć Super-Pharm, działająca w modelu health & beauty, łącząca aptekę, drogerię i perfumerię pod jednym dachem, reprezentuje format, który do tej pory nie był obecny na polskim rynku i stosunkowo rzadko pojawiał się za granicą. Ta zmiana powoduje, że kupujący może zapełnić więcej potrzeb zakupowych w jednym miejscu.
Polak wydaje rocznie średnio 125 EUR na kosmetyki, przeciętny mieszkaniec UE – 160 EUR. Czyli 35 EUR przestrzeni do wzrostu, której rynek najwyraźniej zostawiać nie zamierza.
Eksport, który zaskoczył samą branżę
Drugą, mniej eksponowaną stroną tego wzrostu jest eksport. Rekordowe 6 mld EUR sprzedaży zagranicznej w 2024 r. plasuje Polskę na dziewiątym miejscu wśród światowych eksporterów kosmetyków i piątym w Unii. Polskie firmy, zaczynając od średniej wielkości marek rodzinnych, kończąc na producentach kontraktowych marek własnych dla zagranicznych sieci handlowych, trafiły z asortymentem do drogerii w Berlinie, Londynie, Wiedniu i Nowym Jorku.
Wysoką pozycję w statystykach, jeszcze dekadę temu branża traktowała jako ambicję, a nie realną statystykę. Dziś jest częścią poważnych analiz bilansu handlowego, obok pozostałych najbardziej dochodowych branż: części samochodowych, technologii IT i OZE. Trudno znaleźć inny segment polskiej produkcji konsumenckiej, który w tak krótkim czasie awansował z „taniego dostawcy dla Zachodu" do partnera, którego asortymentem zachodnie sieci wypełniają swoje półki. Konsekwencje tego awansu są nie tylko ekonomiczne, ale i wizerunkowe: polskie pochodzenie kosmetyków, staje się wyznacznikiem jakości.
Co te dane mówią o polskim konsumencie?
16,8% wzrostu, to statystyka poniekąd zaskakująca w kraju, którego mediana zarobków nadal nie dogania zachodnioeuropejskiej. To zwiastun klasy konsumenckiej, która wydatki na drobne luksusy i samopielęgnację wplata w codzienną rutynę, zamiast “od święta”.
To także efekt zatarcia granicy między dbaniem o zdrowie, a urodę. Dermokosmetyki stały się tematem analiz onkologicznych, a krem z filtrem, zalecają przez lekarzy profilaktyką czerniaka, a nie sezonową fanaberią. Przewidywania na następne lata, wyglądają wciąż optymistycznie, choć wyraźnie dynamika rozwoju w nich spada. Pozostaje więc pytanie, na które odpowiedź będzie musiała znaleźć się już w innym artykule: Czy zanim zwolnimy tempa, nasz rynek zdąży zyskać pozycję lidera w europejskich dochodach z branży beauty?
Materiał przygotowanhy przez Super-Pharm.