Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Niemiecki spiker i rodzimy ONR

Proces Demianiuka i polski antysemityzm

Póki na polskich ulicach straszą hasła „Żydzi do gazu”, a władza nie rozwiązuje neofaszystowskich manifestacji Obozu Radykalno-Narodowego i mu podobnych, których uczestnicy wznoszą ręce w hitlerowskim pozdrowieniu, głos protestu przeciwko bzdurom o „polskich obozach zagłady” brzmi słabiej i jest dużo mniej skuteczny.

„Polski obóz zagłady w Sobiborze” – określenia takiego użył spiker niemieckiej telewizji publicznej, informując o rozpoczynającym się procesie Johna Demianiuka, oskarżanego o współudział w wymordowaniu właśnie tam ok. 28 tys. osób (ogółem w Sobiborze zgładzono ok. 250 tys. Żydów z Polski, Holandii, Czech, Słowacji, Francji, Niemiec, Austrii i byłego ZSRR oraz około tysiąca Cyganów, Polaków i jeńców radzieckich). Latem podobnego określenia o tym obozie użyła inna niemiecka stacja.

Oczywiście jest to raczej wynik bezmyślności, niedouczenia i braku profesjonalizmu telewizyjnych redaktorów niż – jak sugerują niektórzy – przemyślana strategia fałszowania historii i próba przerzucania czy rozmywania odpowiedzialności.

Szczęśliwie dużo mocniej niż bełkot telewizyjnego prezentera brzmi choćby świadectwo Tomasza Blatta, jednego z oskarżycieli posiłkowych, który ma teraz wystąpić przed monachijskim sądem. Blatt w wieku 16 lat został wywieziony z rodzinnej Izbicy (Lubelszczyzna) do pobliskiego Sobiboru. Jego rodzice i brat zginęli w komorze gazowej. W październiku 1943 r. brał udział w rewolcie więźniów, zakończonej ucieczką około 300 z nich. Wojnę przeżyło ledwie kilkunastu uciekinierów – wśród nich Blatt, który ukrywał się w okolicznych wsiach. W 1958 r. wyemigrował do Izraela, a potem do Stanów Zjednoczonych. Jego wspomnienia zostały wykorzystane w głośnym filmie „Ucieczka z Sobiboru” (dwa Złote Globy). Zajął się dokumentowaniem zbrodni nazistowskich i przez lata nie ustawał w staraniach, by doprowadzić Demianiuka na ławę oskarżonych.

Otóż kiedy niedawno przeprowadziłem dla „Polityki” wywiad z 82-letnim dziś Tomaszem Blattem, on sam podjął wątek przekłamań w niemieckich mediach. Mówił: „Zawsze napominam: piszcie „niemieckie obozy na terenie Polski”. Mimo to ukazuje się: ‘polskie obozy’. To wynik nie tyle złej woli, co głupoty i dążenia mediów do upraszczania wszystkiego”.

Blatt zauważył wtedy coś jeszcze: że o ile podczas częstych wizyt w Niemczech nie zdarzyło mu się widzieć na murach napisów typu „Jude raus” albo rysunków szubienicy z gwiazdą Dawida („jeśli się pojawiają, to są natychmiast zamalowywane”), to w Polsce często można się na nie natknąć. „Pewnie, malują to głupcy, kibole, chuligani” – przyznał. Dodał jednak zasadnie: „Ale dlaczego nikt tego nie zamaże?”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną