Skąd te ulewy i nawałnice?

To już trzecia powódź!
W walce z nagłymi powodziami opadowymi nie pomogą nam remonty kanalizacji miejskich.

Wprawdzie minister spraw wewnętrznych twierdzi, że wzorem Szwecji i innych państw powinniśmy gruntownie odremontować i unowocześnić systemy kanalizacyjne w miastach, to jednak wydaje się, że to nie uchroni nas przed skutkami gwałtownych ulew i nawałnic, które zwłaszcza na terenach górskich i podgórskich coraz częściej kończą się powodziami. Ostatnia powódź w Bogatyni i okolicach była już trzecią w tym roku.
 
W górach i w pobliżu gór sytuacja jest szczególnie groźna, ponieważ działa tam tak zwany efekt orograficzny. Góry zatrzymują chmury, a w każdym razie spowalniają ich migracje i deszcze są częstsze i bardziej obfite. Szybko spadająca ze wzniesień woda nie zdąży wsiąknąć ani wyparować i wypełnia małe strumienie, które wpadają do większych, a te do rzek, które w mgnieniu oka stają się żywiołami nie do opanowania. W relacjach z terenów zalanych, ostatnio Bogatyni i innych miejscowości Dolnego Śląska, zawsze powtarza się ten sam motyw: woda przyszła w mgnieniu oka, niespodziewanie, dosłownie w 15 minut zalała wszystko.
 
Zawsze tak było, tyle, że częstotliwość i gwałtowność tych zjawisk kiedyś była mniejsza. Obecnie zjawiska te nasiliły się, ponieważ zmianom podlega cały klimat ziemski, w tym także europejski oraz Europy środkowo-wschodniej. Wzrasta temperatura całego globu, a więc masy ciepłego powietrza są coraz większe i cieplejsze, a przy zetknięciu z chłodniejszymi frontami atmosferycznymi i różnicy ciśnień efekty stają się coraz bardziej burzliwe. Poza tym Polska leży na granicy dwóch stref klimatycznych: atlantyckiej i kontynentalnej. W takich strefach zmienność pogodny jest czymś powszechnym. Niegdyś tornada i trąby powietrzne oglądaliśmy tylko w filmach amerykańskich. Te jednak – jak wiadomo – nas też już nie omijają.

Niestety. Musimy przywyknąć do tego, że każdego lata będą nas nawiedzać gwałtowne burze i silne ulewy, które zwłaszcza na południu kraju są tak groźne. Jak się przed tym bronić? To bardzo trudne. Przede wszystkim unikać jak ognia budowania czegokolwiek w pobliżu rzek, na ich terenach zalewowych. Jednak tam, gdzie zabudowa już istnieje w bliskości rzek, w miarę możliwości podwyższać fundamenty budynków lub tak je przystosować, by nawet zalanie niższych kondygnacji wywoływało jak najmniej strat. Niestety, nawet najlepsza kanalizacja nie jest w stanie odebrać takich mas wody, jakie uderzyły w Bogatynię.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj