Sąd odebrał dziecko, media nagłośniły

Piotruś i państwo
Naprawdę niewiele wiemy o sprawie 5-letniego chłopca odebranego matce siłą przez policję. Rozemocjonowane media piszą o ojcu potworze, który przez długotrwałe gnębienie rodziny najpierw doprowadził swojego syna do ciężkich zaburzeń psychicznych, a potem, wywierając presję na sąd, wyrwał chłopca matce, porwał i uprowadził w nieznane miejsce.

Zrobił tak, bo zastraszony chłopiec nie chciał się z nim widywać i panicznie się bał każdego kontaktu z ojcem. Pozytywną bohaterką mediów jest matka chłopca, najpierw studentka pana profesora, potem żona, a teraz ofiara. Niektóre media tak bardzo współczują matce, że proszą, by ludzie na własną rękę szukali chłopca.

Problem w tym, że mając relację tylko jednej strony konfliktu, nie dowiemy się, dlaczego rodzice Piotrusia musieli się rozstać, jakie krzywdy sobie wzajemnie wyrządzili, jakie więzi łączyły matkę z synem, co on myślał o ojcu i co naprawdę działo się między nimi przez większość życia Piotrusia. Ta sprawa z pewnością nie jest biało-czarna i należałoby się powstrzymać od łatwej oceny relacji tych ludzi. Jedno, co wiemy na pewno, to fakt, że państwo wkroczyło w życie tej zaburzonej rodziny. Zapewne słusznie. Z tym że przy okazji zburzyło do reszty życie małego człowieka, który nie potrafił się bronić.

Zamiast negocjatorów (proces długi i kosztowny), terapeutów (koszty jeszcze wyższe), a nawet doświadczonego i mniej gardzącego swoimi podopiecznymi kuratora, którzy potrafiliby rozpocząć rozmowy z rodzicami dziecka, wkroczyła policja z obojętną panią kurator. Przy tym zachowali się jak komornicy zajmujący telewizor dłużnika. Piotruś był pewnie lżejszy. Niezależnie od tego, jak frustrujący był brak możliwości porozumienia się z matką, nie wolno im było tego robić. Czy sędzia rodzinny naprawdę nie wiedział, że prawdziwym problemem w tej rodzinie nie jest Piotruś, tylko jego rodzice? To na chorych rodzicach państwo powinno się skupić, nie na dziecku.

Teraz na polu walki o dziecko zostały media. To jest najgorszy ciąg dalszy tej okropnej historii. To nie gazety i telewizje są od prowadzenia spraw rozjemczych. Przeciwnie: wyjątkowo się do tego nie nadają.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj