Jak się szpiegujemy
Ukraiński AN-30B.
Marek Kowalczyk/Epwa.pl

Ukraiński AN-30B.

W zeszłym tygodniu Polska wypożyczyła od Ukrainy specjalny samolot, by odbyć oficjalny lot szpiegowski nad terytorium Rosji. Dwusilnikowy AN-30B wprawdzie pamięta jeszcze Breżniewa, ale to jedna z lepszych maszyn fotogrametrycznych na świecie. Wyposażony w pięć bardzo czułych aparatów świetnie nadaje się zarówno do sporządzania map, jak i fotografowania obiektów wojskowych. A te są szczególnie dla nas interesujące. Trasa lotu jest tajemnicą, wiadomo jedynie, że liczyła 5,5 tys. km. W połowie kwietnia tego typu lot nad Polską wykonali Rosjanie.

Zanim ktokolwiek wybierze się na fotograficzny rajd nad bazy sąsiada, musi to z nim uzgodnić. Przedstawia szczegółową trasę lotu i zabiera na pokład oficerów z fotografowanego kraju. Odbywa się to na podstawie traktatu o otwartych przestworzach, zawartego w 1992 r. w Helsinkach (ale ratyfikowanego dopiero w 2002 r.). Jego twórcy uznali, że takie oficjalne szpiegowanie to jedno z najlepszych narzędzi pogłębiania zaufania. Umowa blisko 30 państw działa dosyć sprawnie (odbyło się już ponad 800 lotów), bo każdy chętnie fotografuje obiekty wojskowe sąsiada. Funkcjonowanie traktatu jest ważne dla strony polskiej, gdyż z roku na rok Rosjanie coraz mniej chętnie dzielą się informacjami militarnymi. A wiele wskazuje na to, że zmierzają w kierunku całkowitego zamknięcia swoich koszar przed obserwatorami z Zachodu.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną