Prawica i jej poronny pomysł

Ochrona życia przed poczęciem
Przekroczyliśmy właśnie kolejną granicę absurdu, jeśli chodzi o polityczne manipulacje przy życiu seksualnym Polaków.

Marek Jurek zaapelował do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i produktów Biobójczych o natychmiastowe wycofanie z obrotu wszelkich środków o działaniu poronnym, ponieważ łamią one ustawę o ochronie życia, a ich sprzedaż jest próbą omijania prawa.

Po pierwsze - środki wczesnoporonne są w Polsce zabronione. Nie ma ich w legalnej sprzedaży. Marek Jurek myli je z antykoncepcją doraźną, „po stosunku”, czyli środkami, które powodują, że plemnik nie wnika do jaja, albo zapobiegają zagnieżdżeniu się zygoty w macicy. Zaczynamy więc mówić o ochronie życia poczętego przed poczęciem. Szaleństwo? A może w tym szaleństwie jest metoda? Może chodzi o to, by oswoić publiczność z takimi absurdami; by przyjęła, że to po prostu jedna z równorzędnych stron sporu. Tak, jak dziś wzruszeniem ramion przyjmuje porównywanie in vitro z holocaustem, choć jeszcze niedawno uznano by to za obłęd.

Po drugie – nie ma w Polsce ustawy o ochronie życia. Jest ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu (płodu, nie plemnika!) ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która zapewnia obywatelom swobodny dostęp do antykoncepcji, także doraźnej.

To nie sprzedaż doraźnej antykoncepcji jest próbą omijania prawa, ale apel Marka Jurka jest próbą omijania prawdy a przy okazji i rozumu. Co nie przeszkadzało natychmiast podpisać się pod nim 30 osobom. Są to m. in. Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, czy posłowie Jan Dziedziczak, Stanisław Pięta, Jarosław Sellin, Kazimierz Michał Ujazdowski czy Paweł Kowal.

Jak daleko da się jeszcze brnąć w ten absurd? To pewnie wie tylko Marek Jurek. Ale w ten sposób traci się z oczu prawdziwy problem społeczny. A nie jest nim nadmierny dostęp do antykoncepcji, ale przeciwnie – zbyt ograniczony. Państwo prawie jej nie refunduje, co sprawia, że jest poza zasięgiem finansowym dużej grupy kobiet. Brak rzetelnej edukacji seksualnej sprawia, że poziom wiedzy na temat świadomej prokreacji bywa katastrofalny (wykazują to coroczne raporty Grupy Edukatorów Seksualnych PONTON). Za to mamy rozbudowane podziemie aborcyjne i tragedie dzieci niechcianych.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną