Kraj

Matura z afery AG

Po sejmowej debacie ws. Amber Gold

Wysłuchałem – ku zadziwieniu całej rodziny, w tym dwóch psów - całej debaty sejmowej w sprawie Amber Gold i pomyślałem sobie, że byłoby to niezłe zadanie na egzamin maturalny: napisz czego się dowiedziałeś o polskim parlamencie, o państwie, o polityce, jakie kwestie i problemy wybiłbyś na pierwszy plan.

Ten wielogodzinny tasiemiec nadawałby się świetnie do takiej analizy, a ogarnięcie myślowe setek wystąpień i wypowiedzi mogłoby być doskonałym sprawdzianem z dorosłości obywatelskiej i dojrzałości intelektualnej.

Afera jak afera, w końcu nie przesadzajmy, czekają nas zapewne – obym nie wykrakał – większe i bardziej dramatyczne. Niemniej stała się ona i pretekstem, i powodem, i okazją do zaprezentowania tak znanych i nudnych w swojej powtarzalności popisów nienawiści do ekipy rządzącej opozycji (zwłaszcza prawicowej, choć i z lewej strony nie brakowało harców i populizmu) jak rzeczywistych pytań i dylematów o stan państwa polskiego, jego instytucji i urzędników, o stan prawa.

Wreszcie też postawienia pytań bardziej fundamentalnych, jeśli nie o ciężarze ustrojowym to na pewno, chciałoby się powiedzieć, bez mała filozoficznych, które pojawiły się w wystąpieniach premiera. Wtedy, gdy mówił roli państwa i jego obowiązkach wobec obywatela. Choćby: ile państwa w państwie, czy państwo powinno brać, i w jakim zakresie i w jakich wypadkach, odpowiedzialność za decyzje finansowe jego obywateli. A też – już na innym poziomie - czy cała klasa polityczna nie musi aby zająć się i to natychmiast całą sferą żywiołowo rozwijających się nie koncesjonowanych usług parabankowych, lichwiarskich i pożyczkowych. I czy ABW może nie powinna skupiać się na działaniach śledczych, a bardziej na informacyjnych.

Także w innych wystąpieniach (ministra finansów, ministra gospodarki, sprawiedliwości, także prokuratora generalnego, niektórych posłów) pojawiały się wątki, które daleko wykraczały poza bezpośrednie konteksty afery Amber Gold. W jaki sposób kontrolować władzę, w jaki sposób sprawdzać trafność i przydatność przyjętych ustaw, jak reformować dalej czy może zupełnie inaczej wymiar sprawiedliwości.

Każda z tych kwestii jest ważna i tym na pewno zająć się powinni nasi parlamentarzyści, pytanie tylko, czy są w ogóle w stanie, nie mówiąc już o dobrej woli i chęciach. W większości robili wrażenie, nie po raz pierwszy zresztą, że zajęci są wyłącznie naparzaniem i przypodobywaniem się swoim przywódcom. W ciemno zresztą można było powiedzieć co i kto za chwilę powie z mównicy sejmowej.

Tak czy inaczej debata odsłoniła jednak zatrważające, historycznie i psychologicznie nawarstwione niesprawności państwa, pokazała, że tylko żmudną mitręga można je próbować przezwyciężać, we współpracy wszystkich z wszystkimi. O współpracy politycznej można tylko pomarzyć, choć coś tam zapewne da się upichcić, ale o współpracy społeczeństwa z państwem trzeba mówić głośno i na jej rzecz pracować. Myślę sobie, że po tej aferze do ludzi chyba zaczyna docierać, że państwo może i powinno im pomagać, zwłaszcza jeśli będzie sprawniejsze, ale nie wyręczy ich w myśleniu racjonalnym i na własny rachunek.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Brunatne Podhale: Fajne chopaki, ideologiczne i narodowościowe

„Mundury – co tam. Schludnie ubrani. Po Chochołowskiej chodzą? A gdzie mają chodzić? Co do tych Żydów, to raczej niepotrzebnie na nich krzyczą. On osobiście raczej by nie krzyczał. Ale Żydzi są przebiegli, mają pieniądze, rządzą na świecie. Tak było, jest i będzie”.

Przemysław Witkowski
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną