Dwa powody, dla których warto odnotować powstanie partii narodowców

Narodowcy tworzą partię
Lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki, informując o planach założenia partii, całkiem realistycznie ocenił jej szanse, przyznając, że „być może jesiennych wyborów nie wygramy”. Ale w ostatecznym rozrachunku ten ich ułamek może odegrać ważną rolę.
Lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki.

Dodajmy, że były poseł PiS Artur Zawisza nie zostanie w maju przyszłego roku prezydentem Polski. Narodowcy, czyli zlepek Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i mniejszych jeszcze organizacji, znani głównie z organizacji tzw. Marszu Niepodległości, mogą liczyć na 1–3 proc. głosów. Zarówno w majowych eurowyborach, jak i wyborach samorządowych mieli ok. 1,5 proc. Nielubiąca obcych, przychylna raczej Putinowi skrajna prawica nie może, miejmy nadzieję, liczyć na wiele więcej.

Powstanie Ruchu warto jednak odnotować, bo w ostatecznym rozrachunku ten ich ułamek poparcia z dwóch powodów może odegrać ważną rolę.

Powód pierwszy to wpływ na taktykę PiS. Niemal dekadę temu Jarosław Kaczyński sformułował zasadę „na prawo od PiS tylko ściana”, zgodnie z którą jego partia ma być jedyną siłą na polskiej prawicy. Co bardziej niechętni prezesowi komentatorzy twierdzą wręcz, że Kaczyńskiemu bardziej zależy na duszeniu konkurencji niż na władzy w państwie – stąd nieustanne boje: a to z Antonim Macierewiczem (były i takie czasy), a to z LPR, Polską Plus, PJN, Prawicą RP czy ziobrystami. Ale potwór okazał się żywotny –  co prezes odrąbał jedną głowę, to wyrastała nowa. Jak zadusił partyjki Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry, to musi się mierzyć z istnieniem Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego oraz Ruchu Narodowego.

Te partie pod wieloma względami różnią się od PiS, choćby stosunkiem do Rosji, ale łowią częściowo na tym samym terytorium. Szukają młodych wyborców nieznoszących Platformy, prawicowych, ale zarazem nieukształtowanych politycznie.

PiS, żeby zablokować konkurentów, radykalizuje własny przekaz. Kaczyński mógłby może pójść inną drogą, starać się skorzystać na istnieniu partii bardziej radykalnych, by przesunąć się do centrum. Byłby to jednak ruch ryzykowny i wbrew wieloletniemu nawykowi, a więc mało prawdopodobny.

Drugi powód, dla którego warto zauważyć narodowców, to konstelacje po przyszłych wyborach. Komuś przecież ten ułamek poparcia uszczkną i nie będzie to raczej Platforma. O ile PiS nawet tego uszczerbku nie poczuje, o tyle strata każdego głosu może się okazać zabójcza dla Korwin-Mikkego. Łatwo sobie przecież wyobrazić sytuację, w której narodowcy mają 2 proc., a Nowa Prawica – 4,9 proc. I tak Winnicki do spółki z Zawiszą mogą Kaczyńskiemu zabić potencjalnego koalicjanta.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną