Schetyna 2.0

PO: reaktywacja?
Platforma ogłasza koniec żałoby po przegranych rok temu wyborach i chce odzyskać inicjatywę na opozycji. Grzegorz Schetyna przyjął jednak ryzykowną strategię.
Grzegorz Schetyna
Przemek Świderski/EAST NEWS

Grzegorz Schetyna

Dzisiaj Platforma znów nie jest liderem wśród partii opozycyjnych. Jest nim Nowoczesna.
Platforma Obywatelska RP/Wikipedia

Dzisiaj Platforma znów nie jest liderem wśród partii opozycyjnych. Jest nim Nowoczesna.

audio

AudioPolityka Wojciech Szacki - Na lewo i na prawo

Konwencja PO w Gdańsku programowa była tylko z nazwy. Owszem, delegaci przyjęli deklarację o niezbyt oryginalnym tytule „Polska Obywatelska 2.0”, ale jej zawartość to w najlepszym razie brudnopis programu; garść ogólnie słusznych zdań, ale mało konkretów. Program ma powstać z czasem.

W Gdańsku odbyło się kilka paneli dyskusyjnych, ale w ekspresowym tempie i chaotycznym wykonaniu. Panel „Przyszłość” polegał na tym, że Rafał Trzaskowski, Andrzej Halicki, Joanna Mucha oraz marszałek wielkopolski Marek Woźniak przez 45 minut opowiadali o sprawach bliskich ich zainteresowaniom, od Unii przez cyfryzację po sprawy społeczne. A przez ostatni kwadrans, poganiani przez organizatorów, lakonicznie odpowiadali na pytania publiczności. Wartość poznawcza takiej debaty była znikoma.

Deklaracja i panele posłużyły za pretekst do zaproszenia działaczy Platformy na konwencję. Mieli się na własne oczy i uszy przekonać, że ich partia, wbrew pewnym oznakom, żyje i żyć będzie.

Pokaz siły

Grzegorz Schetyna musi zagnać do okopów swoje wojsko, zanim dezercje posłów i samorządowców staną się masowe i zanim razem z działaczami nie uciekną najwierniejsi nawet wyborcy. Z rozmów z delegatami i uczestnikami (do Gdańska przyjechali także szeregowi działacze) wynika, że Schetynie się udało.

My od ostatnich wyborów nie umieliśmy bić się z PiS. Teraz zdejmujemy garnitury, zakładamy spodenki bokserskie i wchodzimy na ring – mówił po gdańskim przemówieniu Schetyny jeden z posłów. A działacz dużo niższego szczebla z miasta powiatowego wtórował: – Na taki event czekałem od dwóch lat, od kiedy partia straciła silnego lidera. Pokazaliśmy, że wciąż możemy być mocni. Po ostatnich porażkach zastanawiałem się, czy PO się rozpadnie, ale konwencja pokazała, że przetrwamy. Była energia.

Schetyna zrealizował ten cel, serwując słuchaczom miks skruchy, obietnic i ataków na PiS. Ważnym elementem był także pokaz jedności partii, bo po Schetynie przemówiła Ewa Kopacz. Szeregowi działacze często nie orientują się w niuansach personalnych rozgrywek, ale lubią, gdy na górze jest zgoda. Wrażenia nowoczesności dopełniała aranżacja sali – działacze z czterech stron otaczali mówców.

Przed szefem PO wystąpił Lech Wałęsa, którego obecność była dla działaczy niespodzianką. Zgotowali mu owacyjne przywitanie, a w trakcie przemowy byłego prezydenta kilka razy przerywali mu brawami.

Wałęsa poparł Platformę, ale wytknął też jej błędy, w tym zwłaszcza nieumiejętność rozmowy z ludźmi. „Właściwie przegraliście na własne życzenie, ale dziś macie obowiązek jako najwięksi odzyskać to, co straciliśmy” – powiedział były przewodniczący Solidarności.

Schetyna przeprasza

Te słowa nie zaskoczyły Schetyny, który jeszcze przed konwencją uznał, że przeprosiny za zachowanie polityków PO są niezbędne, by walczyć o powrót wyborców. Dla Schetyny było to tym łatwiejsze, że mógł przepraszać za swoich poprzedników – Donalda Tuska i Ewę Kopacz.

„Na pewno mało słuchaliśmy ludzi, ale zapłaciliśmy za to wielką cenę: przegraliśmy wybory. Wiemy, że na tym polu niektórzy z nas zawiedli i za to muszę i za to chcę w imieniu Platformy dzisiaj jeszcze raz powiedzieć: przepraszam” – mówił Schetyna.

Z jednej strony zaoferował wyborcom żal za grzechy PO, a z drugiej – wytknął grzechy PiS. Zapowiedział likwidację dwóch instytucji dla partii Jarosława Kaczyńskiego symbolicznych: CBA i IPN. „Będziemy musieli zlikwidować instytucje, które pod pozorem służenia szczytnym celom służą interesowi jednej partii” – powiedział Schetyna.

Za niezbędne uznał zaś powołanie zespołu parlamentarnego ds. manipulacji, których dopuścił się zespół Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Propozycje likwidacji CBA i IPN uważam za doraźne i przypadkowe. Gdybyśmy mieli likwidować wszystkie instytucje, których PiS nadużywa, to zostałyby może ośrodki doradztwa rolniczego, a reszta musiałaby zniknąć, z Sejmem na czele – komentował na gorąco polityk Platformy.

Zapowiedzi likwidacji IPN i CBA były oczywiście symboliczne, bo w obecnym Sejmie nie mają szans, podobnie jak zamieszczony w deklaracji postulat wpisania do konstytucji procedury odwołania prezydenta. Schetyna obiecał też walkę o wpisanie do konstytucji obecnych zapisów antyaborcyjnych – rozwiązanie, które nie podoba się ani zwolennikom zaostrzenia, ani liberalizacji ustawy.

Zapewniał też, że PO nie tylko nie chce likwidować programu 500 plus, lecz nawet rozszerzy go tak, by obejmował każde dziecko. Lider Platformy broni się w ten sposób przed narracją PiS, że opozycja zamierza znieść dobrze przyjęte w społeczeństwie rozwiązanie. Schetyna złożył też obietnicę wzmocnienia samorządów, które miałyby dostawać całość dochodów z PIT (obecnie – niecałą połowę) i część z VAT.

Co ciekawe, szef Platformy wyraźnie omijał w przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego, a jedynym politykiem PiS, którego wspomniał z nazwiska, był Macierewicz. Tylko raz wymienił Trybunał Konstytucyjny, który ma być „odizolowany od politycznych gier”. Mało było o miejscu Polski w Unii, ani słowa o sytuacji po Brexicie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną