Po co w Polsce Instytut Sprawiedliwości i Męstwa?

Męstwo w służbie polityki?
Czy nowej instytucji nie grozi czasem rola narzędzia tzw. polityki historycznej?
Instytut Sprawiedliwości i Męstwa niezręcznie kojarzy się z izraelskim Instytutem Yad Vashem.
Dominique A. Pineiro/ Chairman of the Joint Chiefs of Staff/Flickr CC by 2.0

Instytut Sprawiedliwości i Męstwa niezręcznie kojarzy się z izraelskim Instytutem Yad Vashem.

Jeśli – a jest ku temu wiele przesłanek – medal Virtus et Fraternitas stanie się kolejnym narzędziem tzw. polityki historycznej, to jego przyznawanie będzie uwłaczać szczytnej w istocie idei.

Jeszcze w tym roku tworzony z inicjatywy PiS i pod patronatem resortu kultury Instytut Sprawiedliwości i Męstwa (ISiM) przyznać ma medale (Męstwa i Braterstwa) honorujące pomoc Polakom w czasie II wojny światowej i w latach komunizmu.

Czym ma być Instytut Sprawiedliwości i Męstwa?

Owszem, nowa placówka może – co podnoszą krytycy – dublować prace Instytutu Pamięci Narodowej (zwłaszcza wobec znacznego ostatnio rozszerzenia jego zadań) czy Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego. Nie jest też jasne, jak będzie godzić główny swój cel, czyli „upamiętnianie i uhonorowanie” zasłużonych, z nałożonymi na nią także zadaniami naukowo-badawczymi. Bo może się okazać, że są to powinności sprzeczne.

Co najmniej niezręcznością – jeśli nie kolejnym punktem zapalnym w relacjach polsko-żydowskich – jest narzucające się porównanie ISiM do izraelskiego Yad Vashem – a to z racji ewentualnego licytowania się skalą doznanych cierpień. By wreszcie wspomnieć o niebagatelnych środkach (75 mln złotych), jakie pochłonąć ma samo tylko utworzenie ISiM.

Najważniejsze jest jednak co innego: czy aby ISiM nie grozi rola narzędzia tzw. polityki historycznej? Zwłaszcza że ekipa obecnie rządząca Polską lansuje specyficzne jej rozumienie, którego najświeższym symbolem jest awantura o sankcje karne dla mających znieważać „Naród Polski”, a wcześniejszymi przejawami bezkrytyczny kult tzw. żołnierzy wyklętych czy też „przykrywanie” zjawiska rodzimego antysemityzmu (i wydawania podczas okupacji Żydów nazistom) męstwem polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Innymi słowy: lansowanie wizerunku Polaków jako ludzi o wyłącznie pięknych twarzach przy negowaniu bądź bagatelizowaniu istnienia tych o parszywych gębach.

Dowodem pozycji ISiM stanie się dopiero to, czy działająca w jego ramach – ale powoływana przez ministra kultury – Rada Pamięci odważy się przyznać godność Virtus et Fraternitas na przykład Rosjanom bądź Niemcom, którzy pomagali Polakom podczas okupacji, bądź Ukraińcom, którzy ratowali swoich sąsiadów podczas rzezi wołyńskiej.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj