Kraj

Pomocnik wyborcy

Jak głosować, żeby później nie żałować

Kandydaci na radnych nie mają obowiązku przyznawać się, do jakiej partii należą. Kandydaci na radnych nie mają obowiązku przyznawać się, do jakiej partii należą. Studio Polityki / Getty Images
Wielu kandydatów występuje pod dobrze brzmiącymi nazwami komitetów, które mają ukryć partyjną przynależność. Co zrobić, aby zagłosować na tego kandydata, którego naprawdę chcemy wybrać?

W niedzielę 21 października od godziny 7 do 21 ponad 30 mln uprawnionych do głosowania Polaków ma szansę wybrać 1548 wójtów, 822 burmistrzów, 107 prezydentów miast i 39 256 radnych rad gminnych, powiatowych i wojewódzkich. To najbardziej skomplikowane spośród wyborów powszechnych, z największą liczbą kandydatów i kart do głosowania, dlatego dobrze jest się przygotować. Wielu kandydatów występuje pod dobrze brzmiącymi nazwami komitetów, które mają ukryć partyjną przynależność. Co zrobić, aby zagłosować na ten komitet i tego kandydata, którego naprawdę chcemy wybrać? Co zrobić, aby nie było tak jak w tej piosence Lady Pank: „Wolne wybory, chyba to znasz. Co cztery lata do urny gnasz. Aż ze zdziwienia mięknie ci dziób. Wrzucasz kartkę i wybierasz drób…”.

1.

W zależności od miejsca zamieszkania każdy z wyborców otrzyma trzy lub cztery karty do głosowania. Mieszkańcy gmin i miast niebędących miastami na prawach powiatu wybierają: radę gminy lub miasta, radę powiatu, sejmik województwa oraz wójta lub burmistrza, lub prezydenta miasta. Mieszkańcy miast na prawach powiatu wybierają: radę miasta, prezydenta miasta oraz radnych do sejmiku wojewódzkiego. Głosujący w stolicy dodatkowo wybierają radę dzielnicy. Na karcie do głosowania, którą będzie całkiem spora płachta (a tylko tam, gdzie zarejestrowano więcej niż 20 komitetów wyborczych, książeczka), w lewym dolnym rogu znajdziemy instrukcje głosowania. Anna Godzwon, ekspertka prawa wyborczego, radzi zapamiętać: jedna karta, jeden kandydat, jeden znak „x”. Na jednej karcie będziemy mieli do wyboru kandydatów tylko do jednego szczebla samorządu i na jednej karcie wybieramy tylko jedno nazwisko.

2.

PKW w losowaniu przydzieliła numery list od 1 do 10 dla tych komitetów wyborczych, które zarejestrowały kandydatów w co najmniej połowie okręgów w wyborach do wszystkich sejmików wojewódzkich. I tak np. PSL ma wszędzie numer 2, Koalicja Obywatelska PO i N – 4, SLD – 5, a PiS numer 10. Wszędzie tam, gdzie PiS czy Koalicja Obywatelska wystawiają kandydatów pod swoim szyldem (wszystkie sejmiki, rady miast, gmin, powiatów, dzielnic w stolicy), należy szukać właśnie ich numeru listy. Dalsze numery list od jedenastego wzwyż komisarze wyborczy przydzielali lokalnym komitetom. W sumie w całej Polsce zarejestrowało się 9027 komitetów wyborczych, z czego partyjnych 21, koalicyjnych 2, organizacji 326 i aż 8678 komitetów wyborczych wyborców. Do ustalenia zwycięzców tych wyborów posłużą różne metody przeliczania głosów na mandaty. Najwięcej, bo aż 32 190 radnych, zostanie wybranych z wykorzystaniem metody większości względnej (w JOW). To radni gmin do 20 tys. mieszkańców. Pozostali radni gminni oraz radni powiatowi i wojewódzcy, a także radni w dzielnicach Warszawy zostaną wybrani z wykorzystaniem proporcjonalnej metody D’Hondta, tej samej, która ustala wyniki do Sejmu. Do wyliczenia, kto został wójtem, burmistrzem i prezydentem miasta, wykorzystuje się metodę większości bezwzględnej. W tym przypadku zwykle niezbędna jest druga tura wyborów.

3.

Jak zauważa Anna Godzwon, w mniejszych gminach szyldy partyjne raczej kandydatom przeszkadzają, więc ich nie ujawniają. Na przykład w Obornikach Śląskich zarejestrowano komitet wyborców Anny Morawieckiej, a także Arkadiusza Poprawy. Oboje walczą o fotel burmistrza, ona jest siostrą premiera i od kilku lat jest w PiS, a on należy do PO. Skąd mniej zorientowani wyborcy mają wiedzieć, że dany kandydat należy do partii? Na karcie wyboru wójta, burmistrza czy prezydenta nazwiska wszystkich kandydatów będą ułożone alfabetycznie. Przy każdym będzie informacja, jaki komitet go zgłosił, ale – uwaga – będzie to skrót nazwy (do 45 znaków ze spacjami, np. dla PiS: KW Prawo i Sprawiedliwość, dla Koalicji Obywatelskiej: KKW Platforma. Nowoczesna Koalicja Obywatelska).

Jeśli kandydat startuje z komitetu własnego poparcia, to na samej karcie nie znajdziemy informacji o jego związkach z partią polityczną. Dlatego warto przed wejściem do lokalu wyborczego przeczytać dokładnie obwieszczenie terytorialnej komisji wyborczej, to na dużych płachtach, bo tam obowiązkowo przy każdym kandydacie jest informacja, z jakiej jest partii i która partia go wystawia – radzi Anna Godzwon. I tak na przykład na obwieszczeniach w stolicy można już dziś przeczytać, że Patryk Jaki jest członkiem Solidarnej Polski (choć w czasie debaty zrezygnował z członkostwa, ale obwieszczenia już były wydrukowane i rozwieszone), a na prezydenta zgłoszony jest przez Prawo i Sprawiedliwość.

4.

Kandydaci na radnych nie mają obowiązku przyznawać się, do jakiej partii należą, ale mogli – jeśli chcieli – zażyczyć sobie takiego wpisu na obwieszczeniu wyborczym. Co zrobić, jeśli nie mamy pewności, czy i z jaką partią jest związany dany kandydat, a swój wybór motywujemy właśnie partyjną przynależnością? Trzeba polegać na własnej dociekliwości przed pójściem do lokalu wyborczego, a już w czasie samego głosowania można dyskretnie zlustrować kandydatów, korzystając z wyszukiwarek internetowych we własnych telefonach komórkowych. Czas na głosowanie mamy nieograniczony, ważne, by pamiętać, aby nie pokazywać innym tego, co wyświetlimy na ekranie, aby nie złamać ciszy wyborczej.

5.

Jeśli chodzi o ciszę wyborczą, to do PKW wpłynęło pytanie jednego z komitetów o to, czy członkowie komisji wyborczej mogą ubrać się tego dnia w koszulki z napisem „konstytucja” (tym charakterystycznym i znanym powszechnie z projektu Łukasza Rayskiego). – Według PKW członkowie komisji nie powinni nosić tego dnia niczego, co demonstruje ich poglądy w sprawach społecznych i politycznych. Członkowie komisji mają zapewnić spokój i godność aktu wyborczego oraz przeprowadzić głosowanie sprawnie i bez niepotrzebnych sporów – mówi Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kampanii Wyborczych w Krajowym Biurze Wyborczym.

Dodaje, że przepisy Kodeksu wyborczego nie rozstrzygają oczywiście tak szczegółowych spraw, jak strój wyborców, i PKW nie zajmuje w tych sprawach stanowiska. Bardzo ryzykowne wydaje się też przyjście na wybory w takiej koszulce. Trzeba pamiętać o zakazie agitacji w lokalu wyborczym, a ta koszulka może być uznana za demonstrowanie własnych poglądów politycznych. Jeśli tego dnia w lokalu wyborczym, a także poza nim, ktoś na widok osoby ubranej w napis „konstytucja” stwierdzi, że złamana została cisza wyborcza, może zgłosić to na policję. Ostatecznie sprawę rozstrzygnie sąd, który – jeśli uzna, że doszło do wykroczenia – może nałożyć karę do 5 tys. zł grzywny. Starczy na kilkadziesiąt takich koszulek, które lepiej założyć po zamknięciu lokali wyborczych, w niedzielę o godz. 21.

Polityka 42.2018 (3182) z dnia 16.10.2018; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Pomocnik wyborcy"
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama