Lepper Andrzej

Od blokady do posady
Za kilka dni Andrzej Lepper może zostać wicepremierem. To jak spełnienie złego snu polskiego inteligenta.

Kariera lidera Samoobrony i jego formacji – patrząc z perspektywy kilkunastu lat – obfitowała w zaskakujące wolty i zmiany stylu, ale w rzeczywistości jest znacznie bardziej logiczna niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.Podstawą tej spektakularnej kariery była dobrze postawiona diagnoza. „Nie ma prawa w tym kraju. Nikt go nie przestrzega. Nikt w tym kraju nie rządzi. A kto głośniej krzyknie, to jego prawo” – te prorocze słowa lider Samoobrony wygłosił w 1992 r. Już wtedy sprawę miał przemyślaną – trzeba łamać prawo, władzę brać i się nie bać. Eryk Mistewicz, doradca ds. marketingu politycznego, zwraca uwagę, że Samoobrona od początku była partią prowadzoną wprost podręcznikowo. Podobne formacje robią karierę w Ameryce Łacińskiej, Azji – wszędzie tam, gdzie demokracja jest nieustabilizowana. Sam Lepper przyznawał, że za wzór służył mu francuski populista Jean-Marie Le Pen i że korzystał z lektur Goebbelsa: „Nie boję się tego powiedzieć, był wielkim człowiekiem w dziedzinie socjotechniki. Radziłbym, żeby wszyscy korzystali z tego i wypadali tak jak ja”. Pobierał też lekcje w Instytucie Schillera, prorosyjskiej organizacji zwalczającej zjednoczeniowe tendencje w Europie, i u brazylijskich trockistów – z liderem 28-milionowego związku zawodowego metalowców – legendarnym Vicentinho na czele. Później w pracy nad wizerunkiem wspomagał go ekspert Piotr Tymochowicz.

Wszystkie te kursy doskonalenia zawodowego przyszły z czasem. Zaczynał niewinnie, w Darłowie, na czele manifestacji rolników protestujących z powodu pętli zadłużenia, w którą wpadli. Oprocentowanie kredytów branych przed 1989 r. – po reformie Balcerowicza gwałtownie wzrosło, doprowadzając ich na skraj bankructwa. W takiej sytuacji było ok. 20 tys. rolników – to 0,8 proc. gospodarstw, żadna siła. O manifestacji w Darłowie pisała tylko lokalna prasa. Rolnicy spod Zamojszczyzny mieli lepszy pomysł – koczowali w namiotach pod Sejmem. Lepper przyłącza się do nich. Zostaje wybrany przywódcą.

Jesienią 1991 r. spotyka się z Leszkiem Balcerowiczem, wicepremierem i ministrem finansów. W biograficznej książce „Niepokorny” wspomina: „Wszystko, co działo się potem – ze mną i z Samoobroną – w jakiejś mierze zawdzięczam tamtej rozmowie”. Leszek Balcerowicz stanie się leit motivem kariery Leppera, a nawoływania do jego odejścia – sztandarowym hasłem Samoobrony.

Ale w co tak naprawdę grał w tamtym początkowym okresie chłopski trybun z Zachodniopomorskiego? Po latach, analizując sytuacje z przeszłości, niektórzy, jak Roman Wierzbicki, szef Solidarności RI, nabrali podejrzeń. Bo gdy rząd przygotował projekt oddłużenia rolników, wystąpienia Leppera psuły robotę. Razem z tymi, którzy niezasłużenie znaleźli się w finansowym dołku, byli cwaniacy z wyłudzonymi kredytami. A Lepper obstawał: będziemy bronić wszystkich. Wyglądało, że nie chodzi o rozwiązanie problemu. Celem było budowanie siły społecznej, a w przyszłości politycznej.

Związkowiec

Protesty skonsolidowały grupę spod Sejmu. W 1992 r. Lepper na jej bazie rejestruje związek zawodowy Samoobrona. Wkrótce potem partię. Ta druga po to, by pozyskać elektorat w miastach. Już wtedy Lepper miał świadomość, że bez małomiasteczkowego poparcia, przy silnym wówczas PSL, nie da się robić prawdziwej polityki. – Marszałek potrafi dobrać zachowanie do sytuacji – zauważa Janusz Maksymiuk, dzisiejszy poseł i bliski współpracownik Leppera.

W początkach lat 90. szukał szansy w ruchach o zabarwieniu nacjonalistycznym i antysemickim. Chciał je pozyskiwać wraz z liderami i elektoratem. „W Polsce prowadzi się antypolską politykę. Dlatego popieram skinów, to wartościowi chłopcy” – mówi w 1993 r. W otoczeniu Leppera pojawia się nacjonalistyczne Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald z reżyserem Porębą. Ale są też weterani II wojny światowej – wśród nich pilot Stanisław Skalski.

Dołącza Janusz Bryczkowski, chodzący na co dzień ze sztucerem i otwarcie głoszący faszystowskie hasła. Obiecywał finansować Samoobronę. Przewodniczący pokładał w nim duże nadzieje. Pożegnali się, gdy majątek Bryczkowskiego okazał się mitem. Intelektualny spadek po nim wciąż jednak był bliski Lepperowi. „Najbardziej niebezpieczną dla Polski nacją jest nacja żydowska. Oni są wszędzie” – mówi w 1995 r. szef Samoobrony w wywiadzie dla lokalnych „Nowin”.

Władza zaprasza Leppera „działacza związkowego” na salony. Po opuszczeniu pięknie umeblowanych gabinetów szef Samoobrony Wałęsę nazywa drobnym kombinatorem, Jana Olszewskiego – pijakiem i degeneratem, Andrzeja Stelmachowskiego i Jacka Kuronia – głąbami. Zapowiada, że nie pozwolą na licytację majątków zadłużonych rolników i że związkowcy mają już dwa tysiące kałasznikowów.

Zadymiarz

Jeździł po państwowych zakładach, które masowo padały. Gdy grupa działaczy Samoobrony wtargnęła do urzędu miasta w Praszce, burmistrza, inwalidę, wywieźli na taczce. Po tym zajściu Andrzej Lepper przemawiał: „Te taczki wasze to bardzo dobra rzecz. Po prostu pochwalam to”. Starcia pod URM, obrzucanie Sejmu jajkami i kośćmi – wszystko to miało pokazać rządzącym, że nie ma granicy, której nie przekroczą. Apogeum to wydarzenia w Kobylnicy Słupskiej w lipcu 1994 r. Ludzie z Samoobrony pobili zarządcę komisarycznego tak, że potem do kamer pokazywał pośladki z czerwonymi pręgami. Lepper choć sam nie bił, zachęcał.

Za Kobylnicę na dwa miesiące trafia do aresztu. Ale to pyrrusowe zwycięstwo wymiaru sprawiedliwości. Leppera odwiedzają dziennikarze, a on się popisuje: „Tyłek można pokazać. On dzień wcześniej wynajął dwóch, trzech drabów, żeby go obili”. Wszystkie późniejsze procesy, a było ich co najmniej kilkadziesiąt, jego prawnicy albo zamieniali w farsę, albo przedstawiali jako wynik politycznego spisku. Wymiar sprawiedliwości, w obawie przed wykreowaniem męczennika, nie palił się do wpychania Leppera za kratki. Gdy ścigany listem gończym, został zatrzymany na granicy w Kudowie, wykrzykiwał: „Nie boję się, a bez kajdanek nie dam się aresztować”. Skuty, podnosił ręce w górę, pozdrawiając tłum gapiów: „Do zobaczenia na wolności”.

Przełom przynosi rok 1999. Półmetek rządu Jerzego Buzka; i naród wyczerpany czterema reformami. I wtedy Lepper urządza blokady. Kościół wzywa do opamiętania. „Ja przypominam biskupowi Gocłowskiemu, że w 1794 r. na Krakowskim Przedmieściu szykowano szubienice. Niech sobie przypomni, po co” – ostrzega Lepper. Z wydarzeń w Nowym Dworze Mazowieckim – kiedy to policja siłą rozpędziła protestujących, ich lider uczynił swoistą martyrologię, bo partii potrzebne jest męczeństwo.

Wystrzega się przy tym rozwiązania problemów. Gdy Ireneusz Martyniuk, bliski współpracownik Leppera, po żmudnych rozmowach wynegocjował z ministrem rolnictwa porozumienie, szef Samoobrony na oczach telewidzów podarł ugodę. Po czasie Martyniuk ujawnił: „Powiedział, że to błąd, bo chłopom za bardzo się poprawi. Im mają gorzej, tym bliżej im do Samoobrony”.

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog wsi z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, jest zdania, że to wtedy zdominował scenę i wyeliminował rywali z innych związków rolniczych: – Przestali się liczyć. Zaczęła się budowa partii politycznej, która dwa lata później weszła do parlamentu – mówi.

W 2001 r. Samoobrona wprowadza do parlamentu swoją reprezentację, odzianą w biało-czerwone krawaty.

Marszałek, ale nie dworu

Według politologa dr. Radosława Markowskiego pomogła jej perspektywa wejścia do UE. Podobnie uważa Barbara Fedyszak-Radziejowska: – Podczas procesu integracji media, ale też ekonomiści, przedstawiali polskiego chłopa jako największy problem w dostosowaniu Polski do standardów. Sam Balcerowicz mówił, że system unijnych dopłat bezpośrednich jest zły. A Lepper krzyczał o interesach rolników.

Samoobronie pomaga też rozpad AWS, a w ubiegłym roku – rozczarowanie SLD. Wyborcy partii Andrzeja Leppera sprzed 5 lat i sprzed roku niewiele się różnią. I liczebnie (10,2 proc. w 2001 r., 11,41 proc. w 2005 r.), i jakościowo. Z badań Polskiego Generalnego Studium Wyborczego wynika, że to częściej mężczyźni, przede wszystkim osoby słabo wykształcone i mieszkańcy małych miast. – Co ciekawe, w 2005 r. wyborcy Samoobrony byli gorzej nastawieni do prywatyzacji i do UE niż w 2001 r., bardziej roszczeniowi w sprawach socjalnych i w sprawach rolnictwa, a przy tym bardziej przyzwalający w stosunku do kapitału zagranicznego – dodaje dr Markowski.


W 2001 r. politycy innych partii z kpiącymi uśmieszkami zerkali na zwarty oddział poruszający się po parlamentarnych traktach. Najbliżej szefa: Krzysztof Filipek – właściciel firmy transportowej, Genowefa Wiśniowska – najpierw przedstawiana jako technik, potem psycholog po moskiewskim instytucie, właściciele gospodarstw rolnych: Danuta Hojarska – oskarżona o fałszowanie przepustek na widzenie z synem i o wyłudzenie kredytu wraz z mężem, Stanisław i Wanda Łyżwińscy – podejrzewani o próbę wyłudzenia ubezpieczenia. Tak jak dziś PiS, Sojusz Lewicy rozpoczął ryzykowną grę z Andrzejem Lepperem, mrużąc do wyborców oko, traktując go jako przybudówkę i tłumacząc, że nie ma wyjścia. Tak jak dziś PiS, SLD próbował obłaskawić Samoobronę zaszczytami dla jej szefa.

Andrzej Lepper wprost z drogowych blokad zasiadł w prezydium Sejmu jako wicemarszałek. Ale instynkt podpowiadał mu, że na układ z władzą jest o wiele za wcześnie. Marszałek rusza więc do Włocławka, bronić przed komornikiem nielegalnego targowiska. Kilka dni później na falach olsztyńskiego radia nazywa Włodzimierza Cimoszewicza, wówczas ministra spraw zagranicznych, „kanalią”.

Nowy etap marszu Leppera do rządów początek ma w dniu jego odwołania z funkcji wicemarszałka. Tuż przed głosowaniem, w świetle reflektorów, szef Samoobrony oskarża z mównicy sejmowej polityków PO: Donalda Tuska, Pawła Piskorskiego i Andrzeja Olechowskiego oraz szefów MON Jerzego Szmajdzińskiego i MSZ Włodzimierza Cimoszewicza o korupcję, a niemal całą klasę polityczną o zmowę elit i rozkradanie Polski. „Marzycie o Wersalu. Na tej sali już go nie będzie” – grzmi.

Sąd zajmuje się wystąpieniem Leppera (w przypadku Olechowskiego Lepper już przegrał, choć sprawa jest jeszcze w apelacji). Ale nowa jakość zagościła na Wiejskiej na dobre. Nadzieja, że salony ucywilizują Samoobronę, rozwiewa się jak listopadowa mgła.

Wydawało się, że Lepper przeszarżował, gdy z sejmowej mównicy opowiadał o lądowaniu talibów i wągliku w Klewkach. Ale Leszek Miller desperacko potrzebował wsparcia w głosowaniach. Dzięki temu Lepper wie dziś, że co innego etyka, a co innego arytmetyka sejmowa.

W maju Lepper wie już, że gra na zawiedzionych Sojuszem wyborców (mówi o Samoobronie jako o partii lewicowej). W kluczowym momencie głosowania nad raportem komisji wyjaśniającej aferę Rywina nie słucha błagań Leszka Millera: „Andrzej, proszę cię, wyjdź!”. Głosuje za raportem Zbigniewa Ziobro z PiS.

Komisje śledcze, do których musiał wystawiać Renatę Beger czy Andrzeja Grzesika, uzmysłowiły mu skalę braków kadrowych. – W poprzedniej kadencji celował bardziej w wybory prezydenckie niż parlamentarne. Zwycięstwo w nich dałoby mu większą władzę, bez konieczności rozliczania się w partyjnych układach – mówi były poseł Samoobrony. Kampanię prezydencką zakończył z wynikiem 15 proc. – trzecim w I turze i pięć razy lepszym niż uzyskany przez niego w 2000 r. Wyborcy przymknęli oczy na jego procesy, wybaczyli grzechy otoczenia. Pod koniec kadencji na koncie posłów, którzy weszli do Sejmu z list Samoobrony, było 14 wniosków o uchylenie immunitetów.

Kapitalista

Z wywiadów tuż po wyborach 2005 r. dowiadujemy się, że szef Samoobrony w rzeczywistości zawsze czuł się kapitalistą (ale plakat z cytatem „Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż po upadku komunizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm”, przypisywanym Janowi Pawłowi II, wciąż zdobi okolice sejmowych gabinetów Samoobrony). Lepper przyznaje też m.in., że przemyślał 50-procentowy podatek dla najbogatszych. Nie miał wyjścia, skoro już w wyborach do PE miejsca na listach dał przedsiębiorcom – tym razem niechowającym się nawet za maską rolniczych działaczy.

Dzisiejsza Samoobrona chce się wpisywać w nurt socjalliberalny – ten sam, co Partia Pracy Tony`ego Blaira czy niemiecka SPD. – Opowiadamy się za interwencjonizmem państwa w sprawy związane bezpośrednio z człowiekiem – to jest nasz socjal. Ale tam, gdzie trzeba, wykazujemy się dużym liberalizmem: kultura, sztuka, sport, nauka – tłumaczy ideologię swojej partii Stanisław Łyżwiński. Jednocześnie Samoobrona lubi się przedstawiać jako chadecka prawica lub centrum. Co do aktualnego kierunku nie ma jasności nawet wśród partyjnej wierchuszki.

Czy potencjalny wicepremier Andrzej Lepper ma inne poglądy niż Lepper, przywódca rolniczych blokad z lat 90.? – W naszych działaniach na początku nie było ideologii – tylko desperacja, walka o interes rolników – mówi Henryk Ostrowski, który z szefem Samoobrony protestował od lat 90., dziś były poseł Samoobrony. – Potem też Lepper żadnych poglądów nie miał, ustawiał się, jak wiatr zawieje. O pieniądze dla bezrobotnych i rencistów upomina się od lat – bo wie, że zarobi na tym kilka procent głosów.

W tej kadencji Lepper chce współpracy z PiS. Przy okazji paktu stabilizacyjnego przyjął wręcz mediacyjną pozycję w napięciach na linii PiS–LPR. Dziś Kazimierz Marcinkiewicz mówi: nie ma innego wyjścia niż koalicja z Samoobroną.

Ale wchodząc do rządu Lepper traci swój podstawowy argument: oni już rządzili, my jeszcze nie. LPR Giertycha mogłoby pozostać jedyną partią, której nie można zarzucić, że splamiło się sprawowaniem władzy.

Władza

Lepper gra urażonego oporami PiS, stawia swoje warunki. Ale dla szefa Samoobrony teka wicepremiera to ukoronowanie kariery. Trędowaty polskiej polityki sprzymierzając się z partią, która miała na sztandarach hasła odnowy moralnej, uzyskuje „świadectwo zdrowia”. Przy okazji „przybrudzając” partnera. O pomysłach na odnowę moralną kraju PiS musi zapomnieć, zwłaszcza w kontekście pojawiających się coraz częściej doniesień o nielegalnym finansowaniu Samoobrony i jej kampanii. – Jeśli Andrzej Lepper wejdzie do rządu, to po to, żeby PiS zniszczyć – uważa Barbara Fedyszak-Radziejowska. – Gdyby to Prawo i Sprawiedliwość ustabilizowało się na scenie politycznej, byłoby początkiem końca Samoobrony. Już podczas ostatnich wyborów wielu rolników poparło partię Kaczyńskich. Wiedzą, że o ich losach coraz bardziej decyduje Bruksela – głosują więc na tych, którzy mają realną szansę na formowanie rządu.

Dawni współpracownicy Leppera potwierdzają – zatrudni na podległych mu stanowiskach ekspertów, którzy na razie nie chcą się przyznawać, że pracują dla niego. Coraz łatwiej będzie mu pozyskiwać wyborców, o których zabiega od lat – mieszkańców miast. Samonapędzająca się machina przyspieszy.

Nie szkodzi, że rząd nie zrealizuje tzw. programu Samoobrony. Lepper zdaje sobie sprawę, że jego obietnice są księżycowe (dopłaty, dodatki dla potrzebujących, zapewnienie producentom opłacalnych cen, wprowadzenie niedozwolonego w UE podatku obrotowego itd.). „Takiego populizmu i takiej demagogii to ja nawet nie potrafię powiedzieć” – mówił do lidera PO, dając świadectwo dystansu do własnych słów. Będzie zwalać winę na silniejszego koalicjanta, ale PiS socjotechnikę ma również dobrze opanowaną.

Dlatego dla Samoobrony ważne będzie szybko wyjść z koalicji. Najlepiej jeszcze przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Część jego ludzi zostanie przy PiS i weksle wypisywane przed wyborami ich nie zatrzymają. Ale to żadna strata dla Leppera, bo Samoobrona to on. Trzy lata to wystarczający czas, by po raz kolejny zwiększyć swój wynik w wyborach prezydenckich. A to przecież jego marzenie.

Gdyby jednak SamoPiSowi udało się przetrwać wybory samorządowe, koalicja uzyska duże szanse na przetrwanie do końca kadencji. Koalicjantów połączy wtedy obawa przed wynikami wcześniejszych wyborów (zwłaszcza jeśli sondaże będą kiepskie), zaś parlamentarzystów – przywiązanie do diet. Bo innego rozdania niż koalicja PiS z Lepperem już w tym Sejmie nie będzie. Trudno po małżeństwie wrócić do narzeczeństwa. A Platforma będzie bić w ten rząd jak w treningowy worek, więc legendarny PO-PiS nie będzie żadną alternatywą. Koniec tej koalicji to koniec rządu Marcinkiewicza.

współpraca Anna Dąbrowska

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną