Kraj

Wiosna Biedronia przetrwała 10 miesięcy. Nadchodzi Nowa Lewica

SLD połączył się z Wiosną. SLD połączył się z Wiosną. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Nowa Lewica – tak będzie się nazywać ugrupowanie powstałe z połączenia Wiosny i SLD. Wierchuszka obu partii jest przekonana, że może na tym mariażu tylko zyskać.

Zjazd zaczął się rano. W dwóch usytuowanych naprzeciwko salach warszawskiego hotelu Sangate (tam wcześniej odbywały się konwencje PSL i PO) debatowali członkowie Wiosny i SLD. Ta pierwsza zdecydowała się na formułę półotwartą i już od godz. 10 transmitowała przemówienia swoich członków, m.in. Krzysztofa Gawkowskiego i Roberta Biedronia. Ale był też czas na bardziej poufne obrady.

Z kolei SLD zebrało się za zamkniętymi drzwiami. Działacze układali także statut nowej partii. Za połączeniem ugrupowań głosowało 109 jego członków, 10 było przeciw, ośmioro wstrzymało się od głosu.

10 miesięcy istnienia Wiosny

Wiosna przetrwała 10 miesięcy. Gdyby historycy mieli kiedyś pisać o niej tylko na podstawie dzisiejszego eventu, mogliby dojść do wniosku, że to jedna z najbardziej udanych inicjatyw politycznych ostatniego 30-lecia. Podkreślano, że w niecały rok partii udało się wyzwolić w Polakach pozytywną energię, wejść do Parlamentu Europejskiego, do Sejmu i Senatu. Tych ostatnich sukcesów by nie było, gdyby nie lewicowa koalicja Wiosny, SLD i Razem. Ugrupowania nie zdecydowały się na jej sformalizowanie (dla koalicji próg wyborczy wynosi 8, a nie 5 proc.), lecz na wspólny start z list SLD. Z tego powodu pieniądze z subwencji popłyną na konta Sojuszu.

O tym, że Wiosna nie ma pieniędzy, mówiło się od jakiegoś czasu. Dodatkowy problem stwarzał Robert Biedroń. Szef Wiosny najpierw zapowiedział, że po kilku miesiącach w Brukseli postara się o mandat poselski, a później się z tego wycofał. Regionalni działacze czuli się osamotnieni i pozbawieni wpływu na dalsze losy partii. Parę osób odeszło, w tym twórcy dolnośląskich struktur: Michał Syska, Marcin Anaszewicz czy europosłanka Sylwia Spurek.

SLD miało z kolei świadomość, że gdyby nie koalicja, otrzymałby w wyborach słabszy wynik. Poza tym wielu członków Wiosny miało epizody w partii Włodzimierza Czarzastego. Wspomniał o tym także Biedroń, który brał nawet udział w konwencji założycielskiej SLD.

Pół na pół w podziale szefów struktur

Obserwując dziś członków obu partii w kuluarach, dało się zauważyć dużo serdeczności. – Od początku byłam zwolenniczką takiego rozwiązania. Lewica wygrywa, kiedy jest razem. Wiemy o tym nie tylko my, ale także nasi wyborcy. Gdy prowadziłam kampanię, wiele razy byłam zaczepiana i pytana o to, czy stworzymy jedno ugrupowanie – mówi Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska, posłanka SLD, typowana na jedną z potencjalnych kandydatek Lewicy w wyborach prezydenckich.

Partie wychodzą z innych pozycji. SLD ma 23 tys. aktywnych członków, Wiosna zaledwie 700. Podział szefów struktur na poziomie wojewódzkim ma się dokonywać w proporcji pół na pół. Trudno, żeby budziło to entuzjazm tych członków Sojuszu, którzy na tym stracą. – Taki podział to konieczność dziejowa. Tak, Wiosna otrzymuje duży kredyt zaufania, ale jesteśmy przekonani, że to krok w dobrym kierunku. My się oczywiście różnimy, ale to stanowi o naszej sile. Wczoraj organizowaliśmy w Toruniu wigilię, przyszła do nas posłanka Wiosny Joanna Scheuring-Wielgus, gratulowaliśmy jej świetnego wyniku. Wiem, że nie wszyscy w Wiośnie są przekonani do organizowania takich imprez jak wigilia, ale wzajemnie bardzo się szanujemy – przekonywał Robert Kwiatkowski.

Działacze Wiosny podkreślają z kolei, że nie uważają konwencji zjednoczeniowej za „pogrzeb” Wiosny, a za kolejny etap w jej rozwoju. – To nie stypa, to wesele – żartowała Monika Pawłowska, wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy. I dodawała: – Mieliśmy okazję współpracować w wyborach do parlamentu i teraz w Sejmie. Wszystkie nasze rozmowy odbywają się w bardzo dobrej atmosferze, to naturalne, że dogadujemy się na tyle dobrze, że postanowiliśmy połączyć siły.

A co z Partią Razem?

Nowa Lewica zostanie zarejestrowana „jak najszybciej”. A potem odbędzie się huczna konwencja – zbliżona do zorganizowanej przez Wiosnę w lutym na warszawskim Torwarze. Przedrostek „nowa” powstał, aby nie wchodzić w konflikt z Polską Lewicą, zarejestrowaną przez Leszka Millera w 2008 r. I choć Millera dawno już w Polskiej Lewicy nie ma (był obecny podczas dzisiejszej konwencji), to zdaniem jej członków nazwa „Lewica” byłaby myląca.

Na razie w ramach Nowej Lewicy znajdzie się tylko SLD i Wiosna. W kuluarowych rozmowach można usłyszeć, że działacze Razem potrzebują „czasu”, żeby ewentualnie dołączyć. Nie jest tajemnicą, że problematyczny jest radykalizm aktywu tej partii i choć część władz Razem chciałaby do Biedronia i Czarzastego dołączyć już teraz (Adrian Zandberg przemawiał dziś zarówno na otwartym spotkaniu Wiosny, jak i na zamkniętym SLD), to musi się liczyć z poglądami pozostałych członków partii.

Dziś nie ogłoszono też nazwiska kandydata lub kandydatki Nowej Lewicy w wyborach prezydenckich. Okaże się to najpewniej w połowie stycznia. Nowa Lewica na razie skupia się na procesie zjednoczeniowym, na ułożenie prezydenckiej strategii zabrakło już czasu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną