Kraj

W wojnie z pandemią ponosimy potężną klęskę

W zeszłym roku zmarło o ponad 70 tys. więcej Polaków niż zazwyczaj, a lekarze często przyznawali się do bezradności. W zeszłym roku zmarło o ponad 70 tys. więcej Polaków niż zazwyczaj, a lekarze często przyznawali się do bezradności. Filip Błażejowski / Forum
W zeszłym roku zmarło o ponad 70 tys. więcej Polaków niż zazwyczaj, a lekarze często przyznawali się do bezradności. Artykuł Piotra Pytlakowskiego i Pawła Reszki w środę w tygodniku „Polityka” i we wtorek wieczorem na Polityka.pl.

Jeden z lekarzy, dr M., anestezjolog, pisał do nas w połowie grudnia wprost z dyżuru na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym: „Pacjentka ma 82 lata i jest w ciężkim stanie. Modlę się, żeby miała COVID. Wtedy będę mógł ją przekazać na Oddział Intensywnej Terapii. Jeśli nie jest zakażona, zostanie tutaj i szansa, że przeżyje, jest niewielka”.

Pacjentka zmarła, a lekarz tak podsumowywał ten dramat: „Cały system ochrony zdrowia stanął na głowie dla jednej choroby. Kilka miesięcy temu modliliśmy się, żeby pacjent potrzebujący intensywnej terapii nie miał wirusa, teraz jest odwrotnie”. To, co wydarzyło się na dyżurze dr. M., nie było niczym szczególnym. Pacjenci umierali masowo. Jedni zakażeni wirusem. Inni dlatego, że w wyniku spóźnionych i nietrafionych decyzji rządzących nie było dla nich miejsc w szpitalach niecovidowych. Jeszcze inni, bo przestraszeni chaosem zbyt późno zwrócili się o pomoc.

Interniści „opróżniali” oddziały ze swoich chorych, chirurdzy obcinali zaniedbane stopy cukrzycowe, ortopedzi łamali kończyny źle zrośnięte w domowych warunkach.

Największe błędy popełniono latem. Rządzący uspokojeni tym, że pandemia przycichła, nie przygotowywali się na kolejne uderzenie. Istotny wzrost zachorowań (1 lipca 370, 15 sierpnia już 778) tłumaczono „przyrostem małych ognisk”, chodziło o wesela. W efekcie kluczowe decyzje podejmowano w październiku, gdy liczba zakażonych przekraczała 20 tys. dziennie.

Na dodatek od początku walka z pandemią była podporządkowana rządowej propagandzie. W kwietniu, by pokazać, że władza poważnie podchodzi do sprawy, zamknięto wstęp do lasów. Za nieprzestrzeganie zasad policjanci wlepiali mandaty karne, a sanepid wydawał decyzje o grzywnach sięgających do 30 tys. zł. Liczba zakażeń nie przekraczała 400 osób dziennie.

Artykuł Piotra Pytlakowskiego i Pawła Reszki w środę w tygodniku „Polityka” i we wtorek na Polityka.pl.

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021
Reklama