Kraj

Reasumpcja bez granic, bo media mają być „nasze”

Protest w obronie wolnych mediów. Kielce, 10 sierpnia 2021 r. Protest w obronie wolnych mediów. Kielce, 10 sierpnia 2021 r. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Marek Suski będzie głosował przeciw odwołaniu p. Witek ze stanowiska marszałka, bo obiecał p. Kaczyńskiemu poparcie w sprawach personalnych. Oto mamy tzw. dobrą zmianę w pełnej krasie i możliwość reasumpcji bez granic.

Art. 35 ustawy o radiofonii i telewizji z 1992 r. powiada: „2. Koncesja dla spółki z udziałem osób zagranicznych może być udzielona, jeżeli: 1) udział kapitałowy osób zagranicznych w spółce lub udział osób zagranicznych w kapitale zakładowym spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki akcyjnej, a w przypadku prostej spółki akcyjnej – w ogólnej liczbie akcji tej spółki, nie przekracza 49%. (...) 3. Koncesja może być również udzielona: 1) osobie zagranicznej lub 2) spółce zależnej, w rozumieniu Kodeksu spółek handlowych, od osoby zagranicznej – których siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego – bez stosowania ograniczeń zawartych w ust. 2”.

Telewizja TVN otrzymała koncesję na nadawanie swoich programów w 2015 r. właśnie na podstawie zacytowanego artykułu. Jest własnością spółki Polish Television Holding BV, zależnej od amerykańskiego koncernu Discovery. Oficjalny adres PTH to Amsterdam, Schiphol Boulevard Wtc Schiphol 359, czyli w obrębie amsterdamskiego lotniska.

TVN. Zwlekano i przyspieszono

Koncesja wygasa 26 września 2021 r. Stacja wniosła o odnowienie koncesji półtora roku temu, ale na razie nie otrzymała decyzji w tej sprawie. Koncesji udziela KRRiT składająca się z pięciu osób ­­– dwóch delegowanych przez prezydenta, dwóch przez Sejm i jednej przez Senat. Obecna Rada, powołana w 2016 r., jest niewątpliwie agendą tzw. dobrej zmiany.

Do przyznania koncesji lub odrzucenia stosownego wniosku potrzeba czterech głosów. Poinformowano, że odbyło się kilka głosowań w sprawie TVN i żadne nie przyniosło rozstrzygnięcia. Pomijając nieoficjalne doniesienia, jak przebiegały te głosowania, wygląda na to, że KRRiT czekała na nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, na razie uchwaloną przez Sejm 11 sierpnia 2021 r. i czekającą na dalsze kroki legislacyjne.

Zmiana polega na tym, że koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), pod warunkiem że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza tego regionu. Jeśli mam rację w sprawie kunktatorskiej postawy KRRiT, to zmiana prawa była planowana już na przełomie 2019/2020 r., a zwlekano z nią do stosownego momentu, być może z powodu wyborów prezydenckich, a potem kłopotów z pandemią. Rzecz została przyspieszona przez zbliżający się termin wygaśnięcia koncesji.

Podkast „Polityki”: Co po lex TVN? Mówi Jerzy Baczyński

Co może Senat, co może Sejm

Sprawa ma aspekt merytoryczny i prawny, oba zresztą ściśle powiązane. Ten pierwszy jest szeroko omawiany w mediach, więc nie będę się nim szerzej zajmował. Wystarczy, jeśli przypomnę, że wedle powszechnej opinii, pośrednio wyrażonej przez dobrozmieńców, w szczególności przez p. „Carycę” Suskiego, skierowanego jako dowodzącego na front batalii o TVN (stąd nazwa „lex Suski”), chodzi o przejęcie kontroli nad TVN, zwłaszcza nad kanałem TVN24, krytycznym wobec władzy. Mało kto wierzy w tłumaczenie, że ratio legis nowelizacji polega na ochronie polskiego rynku medialnego przez „niebezpieczne” podmioty zagraniczne np. z Chin czy Rosji. W Sejmie przepadła poprawka postulująca możliwość przyznawania koncesji podmiotom należącym do NATO (rozwiązywałoby to problem USA i automatycznie TVN). Pisia chytrość znowu dała znać o sobie.

Po uchwaleniu nowelizacji przez Sejm dobrozmieńcy oświadczyli, że w Senacie zostaną złożone poprawki autorstwa p. Kołodziejskiego, przewodniczącego KRRiT, mające na celu pewien bonus wobec USA. Zapowiedź jest raczej mglista, gdyż ma być tak, że udzielenie koncesji dla podmiotu spoza EOG będzie zależało od podpisania umowy pomiędzy np. Polską i USA. Inne rozważane możliwości to wprowadzenie okresu przejściowego, w którym Discovery (lub następca tego koncernu) i Polska dostosują się do nowego prawa w formie jakiegoś kompromisu lub wyjątku dla nadawców satelitarnych.

Taka przemyślność jest rzeczywiście godna p. Suskiego. Po pierwsze, powstaje pytanie: a co gdy stosowna umowa nie zostanie podpisana lub kompromis nie zostanie osiągnięty? Może być też tak, że p. Morawiecki uzna potrzebę wysłania umowy do mgr Przyłębskiej, a ta, już podbudowana jakże skutecznym odłożeniem ustawy o majątku osób piastujących najwyższe stanowiska w państwie, zajmie się nicościowaniem bycia bytu TVN przez przyjęcie bezterminowego tempu fugit (czas ucieka) dla porozumienia warunkującego przyznanie koncesji.

Senat może w całości odrzucić zmiany uchwalone przez Sejm lub przyjąć poprawki, np. p. Kołodziejskiego. W tym drugim wypadku Sejm musi najpierw przyjąć lub odrzucić zmiany senackie. Może to zrobić zwykłą większością głosów, a wtedy nowelizacja wchodzi w życie w wersji senackiej (o ile poprawki zostaną zaakceptowane) lub sejmowej (jeśli poprawki zostaną odrzucone). Natomiast jeśli Senat odrzuci projekt sejmowy, może on zostać przywrócony absolutną większością w głosowaniu w izbie poselskiej, co jest trudniejsze. To, że pomysłodawcą modyfikacji mających się dokonać w Senacie jest p. Kołodziejski, wierny syn tzw. dobrej zmiany, nie pozostawia złudzeń, o co chodzi. Od dawna zresztą wprowadza w błąd opinię publiczną, nawijając, że powołanie spółki z siedzibą w Holandii, zależnej od Discovery mającego siedzibę w USA, jest obejściem prawa polskiego. Nic podobnego, prawo polskie nie zakazuje istnienia takich rozwiązań.

Jan Hartman: Przełomowy dzień w Sejmie. Cesarz Kaczyński jest nagi

Bycie bytu mediów

Nie wiadomo, jak to wszystko się skończy. Determinacja Jego Ekscelencji, aby unicestwić bycie bytu TVN, jest ogromna. Niewykluczone, że p. Kaczyński zdecydował, że pozostanie w rządzie jeszcze przez jakiś czas m.in. po to, by pilnować dyskutowanej tutaj sprawy. Niezależnie od tego trzeba odnotować ciekawostkę ustrojową. Oto wicepremier, a więc osoba proponowana przez premiera i nominowana przez prezydenta, sama decyduje o tym, czy odejdzie z rządu, czy w nim pozostaje. Oto scenariusz możliwej rozmowy p. Morawieckiego (lub p. Dudy) z p. Kaczyńskim: „Panie prezesie, czy pozostanie pan wicepremierem?”; „Oczywiście, że tak” – pada odpowiedź; „A to przepraszam za pytanie”.

Wracając do sprawy koncesji: jej odmowa jest popierana przez kiboli tzw. dobrej zmiany, których typowym reprezentantem jest mój ulubiony p. Broda, profesor fizyki jąder atomowych, który ujął sprawę prosto (jego dewizą jest powiedzenie: „prawda jest prosta”) i pryncypialnie: „Mam za sobą wiele lat przyglądania się tym mediom, więc jestem wystarczająco kompetentny, by TVN uznać za najbardziej antypolskie i antykatolickie przedsięwzięcie, którego głównymi narzędziami są: kłamstwo, manipulacja i prowokacja. Nie sądzę, by jakakolwiek ustawa spowodowała ich zniknięcie – kasta sędziowska nigdy na to nie pozwoli i pogrąży sprawę w niekończących się pozwach i procesach. O wiele ważniejsze jest, by do polityków Zjednoczonej Prawicy dotarło wreszcie, że ich uczestnictwo w programach TVN podtrzymuje egzystencję tego medium i ich szkodliwego środowiska. Pełny ostracyzm jest najskuteczniejszą bronią. Pisałem o tym już wielokrotnie i nie widzę powodu, by podawać ponownie oczywiste argumenty”.

Czasy są wprawdzie inne niż w 1982 r., ponieważ monopol ówczesnej TVP (Dez)Info nie był zagrożony z powodu wcześniejszego unicestwienia bycia bytu innych mediów, ale słowa (wyjąwszy „antykatolickie”) z pierwszego zdania zacytowanej filipiki bywały używane w stosunku do Wolnej Europy i innych „polskojęzycznych” radiostacji, a sam autor jest zwolennikiem Vernichtung (unicestwienia) TVN na innej drodze niż ustawowa.

Ewa Siedlecka: Niemoralna hucpa w Sejmie. PiS powtórzył przegrane głosowanie

A nuż Amerykanie przeoczą

Czynownicy tzw. dobrej zmiany postanowili jednak inaczej, niż oczekuje p. Broda, i znowelizowali ustawę o radiofonii i telewizji, tak by KRRiT mogła odrzucić w pełnym blasku prawa wniosek TVN o przedłużenie koncesji. Gdyby go odrzucono w oparciu o wcześniejsze przepisy, wygrana tej stacji w sądzie byłaby wielce prawdopodobna.

Kalkulacja dobrozmieńców była zapewne taka. Można spodziewać się protestów ze strony USA, bo przejęcie TVN przez „nas” godzi w poważny amerykański business w Polsce. Cel jest jednak tak ważny, że warto zaryzykować. A nuż Amerykanie przeoczą lub ostatecznie ich działania będą niezbyt energiczne.

Tak czy inaczej, sprawa stała się poważniejsza niż p. „Caryca” Suski (upraszczam, bo jest oczywiste, że nie ten jegomość był spiritus movens całej afery). Zainteresowanie USA (i nie tylko) jest poważne, a ponadto okazało się, że są techniczne i prawne sposoby, aby TVN mogła nadal funkcjonować na polskim rynku medialnym. Znowu się okazało, że „oni” nie są tak durni, jak aktyw tzw. dobrej zmiany mniemał, że jest mądry, ale trzeba przyjąć, że jest akurat odwrotnie. Wprawdzie jestem skłonny podtrzymać swoją diagnozę, że dobrozmieńcy ciągle liczą na uchwalenie nowelizacji w jej pierwotnie proponowanym kształcie i dlatego mataczą proponowanymi poprawkami senackimi, ale nie jest też wykluczone, że szukają jakiegoś sposobu wyjścia z twarzą z całej afery.

W odwodzie jest jeszcze p. Duda i jego weto (lub skierowanie ustawy do mgr Przyłębskiej, co bardziej odpowiadałoby nowogrodzkim strategom) – mówi się o tym w związku z jego głośnymi okrzykami, że niezłomnie będzie strzegł wolności mediów, i domniemaniami, że chce okazać polityczną niezawisłość. Poczekamy, zobaczymy, a na razie, biorąc pod uwagę działania p. Dudy (seniora, tj. Jana Tadeusza) w Sejmiku Małopolskim w związku z uchwałą tego gremium o strefach wolnych od LGBT, trudno uwierzyć w dobre intencje jego pierworodnego potomka. Znacznie bardziej zasadne jest przyjęcie, że p. Duda (junior) „wyssał z mlekiem matki” szacunek dla wolności w tym samym stopniu, co jego bezpośredni protoplasta posiadł tolerancję w wyniku korzystania z podobnego źródła.

Marszałek Witek peregrynuje w czasie

Jeden szczegół przyjęcia nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji przez Sejm, mianowicie epizod z reasumpcją, wart jest osobnego komentarza. Pan Kosiniak-Kamysz zgłosił wniosek o odroczenie głosowania do 2 września. Pani Witek zarządziła głosowanie, w którym wniosek przyjęto. Ta decyzja była nie po myśli dobrozmieńców, bo oznaczała, że nowe przepisy mogą nie wejść w życie przed 26 września. Na gwałt chwycono się reasumpcji, w czym pomógł p. Kukiz, najpierw posypujący głowę popiołem, że pomylił się (wraz z kolegą) w głosowaniu, a potem wotujący jak trzeba.

Art. 189 regulaminu Sejmu głosi: „W razie gdy wynik głosowania budzi uzasadnione wątpliwości, Sejm może dokonać reasumpcji głosowania”. Wprawdzie są niejakie wątpliwości co do zwrotu „wynik głosowania budzi wątpliwości”, ale znowu się okazało, że trzeba uchylić (dokonać reasumpcji), „bo przegraliśmy”. Jednakże rezultat pierwszego głosowania nie budził żadnych wątpliwości, bo był taki, jaki był, a to, że ktokolwiek z uprawnionych do głosowania pomylił się, nie ma najmniejszego znaczenia, a ponadto jest niesprawdzalne.

Natomiast niewątpliwie wykazano, że p. Kukiz był post factum namawiany do oświadczenia o pomyłce, a p. Witek nieprawdziwie powołała się na konsultację z pięcioma prawnikami – wymieniła nawet dwa nazwiska – ale zainteresowani oświadczyli, że ich opinie dotyczyły zupełnie innego przypadku, ponadto sprzed trzech lat. Ktoś skomentował to w ten sposób, że p. Witek ma wyjątkową zdolność do peregrynacji w czasie, bo cofnęła się do przeszłości.

Sytuacja jest jednak jeszcze bardziej wyjątkowa, bo wedle niektórych ustaleń jakieś opinie zostały sporządzone już po reasumpcji, a więc marszałkini Sejmu peregrynowała także do przyszłości. Niektórzy twierdzą, że p. Kukiz został skuszony obietnicą jakichś stanowisk, ale „cycaty” bard broni się słowami: „Jestem ostatnią osobą w tym Sejmie, która by takich rzeczy się dopuściła. Niczego nie chcę oprócz ustaw [repolonizujących rynek medialny]”. Chyba jednak zapomniał o swym wcześniejszym oświadczeniu: „Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że taka ustawa jest dziś na rękę PiS, bo osłabia możliwości propagandowe opozycji”, znakomicie korespondującym z zapowiedzią, że będzie głosował przeciw odwołaniu p. Witek ze stanowiska marszałka, bo obiecał p. Kaczyńskiemu poparcie w sprawach personalnych. Mamy tzw. dobrą zmianę w pełnej krasie i możliwość reasumpcji bez granic.

Czytaj też: Bo Kukiz jest, jaki jest. Dla PiS wyprzedał dawne ideały

Czy PiS przetrwa sprzeciw Kościoła?

Niżej podaję parafrazę fragmentu piosenki (z 1972 r.) „Telewizja” Jacka Kleyffa (śpiewanej w kabarecie Salon Niezależnych):

W „Wiadomościach” pokazali, a rządzący potwierdzili
Że Tuskowy mundur dziadka tuż za Odrą krawcy szyli,
Chwat Kamiński wykrył spisek, Dworczyk czyni przeprosiny,
TeFałPena transmituje, kto nam stroi lepsze miny,
Pan prezydent czy pan premier, w całym kraju nowe drogi,
W IPeeNie wciąż szukają, kto bohater, kto dał nogi,
W TeFałPenie grono speców od klimatu i wszystkiego
Prognozuje, co to będzie przed upływem roku tego,
Gdy inflacja galopuje, zwykły człowiek nic nie traci,
A lud przyjmie z wielką ulgą, że ojczyzna się bogaci.

Pic się leje, świat się śmieje, i tak mamy powód jasny,
Aby zamknąć pewną stację Kołodziejskim głosem własnym.
Prezes Kurski, Miss Ogórek, Rachoń, Łęski, dobra zmiana
I Feusette jako Katon, jaja nie do wytrzymania.

W TeFałPenie pokazali strefy wolne od zboczeńców,
Wymyślonych przez lewaków i podobnych im odmieńców,
Niech suweren jasno widzi, w co totalni ciągle grają,
Gdy na naród, Kościół, wiarę siły złego napuszczają.

Tolerancję senior Duda wyssał z mlekiem swojskim matki
I od razu tym zaszczepił małopolskie swoje dziatki,
W TeFałPenie, „W tyłku wizji”, siedzi sobie satyr Wolski,
Witek się przejęzyczyła, Kukiz idzie bronić Polski.

Patrzy prawy obywatel, sprawiedliwy, co godzina,
A z nim razem na kanapie uszlachetnia się rodzina
Od Rydzyka siedzi babcia, z 500+ dwoje dzieci,
Żona zacna, matka Polka, a mąż Polskim Ładem świeci.

Usia siusia, reasumpcja, bez kombajnu chłop się szkoli,
Ale przyszły nowe czasy bez końcówki banderoli.

W oryginale było tak na końcu: „Usia siusia, Cepeliada, na kombajnie chłop się szkoli, na dodatek może wygrać końcówkę od banderoli”. Kombajn nie jest już symbolem postępu w rolnictwie, w Totku nie losuje się końcówki banderoli, o Cepelii (CPLiA – Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego) mało kto pamięta, ale duch utworu Kleyffa ma się dobrze w teraźniejszej TVP.

Jest nieźle, a Polski Ład sprawi, że będzie jeszcze nieźlej. Pojawiło się światełko w tunelu, bo p. Gądecki wysłał list do Handlarza Bezspadkowym Mieniem Pokościelnym, protestujący przeciwko podniesieniu podatków płaconych przez księży. Kto wie, czy flagowy projekt tzw. dobrej zmiany przetrwa ten sprzeciw – p. Morawiecki może chcieć okazać wdzięczność za działki kupione ze sporą bonifikatą od diecezji wrocławskiej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Szkoła bardzo szkodzi. Uczniom, demokracji, światu

Rozmowa z dr. Mikołajem Marcelą o fatalnych skutkach kultywowania XIX-wiecznej formuły szkoły, wychowywaniu do autorytaryzmu i o tym, jak można to zmienić.

Jacek Żakowski
18.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną