Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kociokwik, czyli jak ukatrupiono kompromis w sprawie KPO

Mateusz Morawiecki w Sejmie Mateusz Morawiecki w Sejmie Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Porozumienie znów się oddaliło. A w obozie władzy nie brak polityków, którzy wcale nie zamierzają pomagać premierowi – i nie chodzi tu tylko o ziobrystów.

Miało być koronkowo. Mateusz Morawiecki wiele tygodni pracował nad porozumieniem z Komisją Europejską dającym perspektywę na wypłatę pieniędzy z unijnych funduszy na realizację inwestycji z Krajowego Planu Odbudowy. Premier, przestraszony wysoką rentownością polskich obligacji, potrzebował tego sukcesu, by wzmocnić gospodarkę. Za chęcią kompromisu stały też motywacje czysto polityczne – to byłby osobisty sukces Morawieckiego, który nie dość, że załatwiłby pieniądze, to jeszcze wytrąciłby z rąk opozycji argumenty w kampanii wyborczej.

Czytaj też: Ile zer ma Ziobro? Najdroższy minister świata

Morawiecki się potknął o piłkę

Sam początek akcji był nawet udany. Morawiecki przekonał Jarosława Kaczyńskiego, że fundusze na KPO są ważne i że warto ustąpić Brukseli w sprawie sądownictwa. Minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk wytrwale negocjował kompromis z komisarzami. Solidarną Polskę i jej głos sprzeciwu można było zignorować, opozycja w całości lub części musiałaby wszak poprzeć coś, co da Polsce unijne miliardy.

We wtorek 13 grudnia, tuż po upadku wniosku o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry, na stronie sejmowej został opublikowany projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, a politycy PiS zaczęli przekonywać w mediach, że to kompromis trudny, ale konieczny. Pierwsze czytanie zaplanowano na czwartek, a ustawa miała być uchwalona w tygodniu przedświątecznym.

Jak to się skończyło, widzieliśmy wszyscy – premier potknął się o piłkę jeszcze na własnej połowie. Zapomniało mu się, że na tym boisku jest jeszcze jeden gracz, który wprawdzie generalnie kibicuje rządzącym, ale nie wtedy, gdy uzna, że naruszają jego kompetencje. Andrzej Duda 15 grudnia oświadczył, że nie zgodzi się na żadną ustawę, która wprowadziłaby możliwość podważania wręczanych przez niego nominacji sędziowskich. A zdaniem prezydenta takie właśnie niebezpieczeństwo rodzi projekt ustawy o SN i zawarty w niej test niezależności sędziego. Duda wezwał parlament do „spokojnej” pracy nad projektem i konsultacji z udziałem Pałacu.

Czytaj też: Kompromis w sprawie sądów? Diabelska alternatywa

Można to było rozegrać inaczej

Otoczenie Morawieckiego przekonywało wprawdzie, że test niezależności sędziów nie miałby takich konsekwencji, których obawia się prezydent, ale po briefingu Dudy jasne już było, że projekt w obecnym kształcie został ukatrupiony.

Sejm ma wrócić do sprawy w połowie stycznia. Na razie trzeba znów zasiąść do stołu negocjacyjnego, a wcale nie jest powiedziane, że rozmowy w wielokącie Morawiecki – Duda – Kaczyński – Solidarna Polska – Komisja Europejska – opozycja pójdą gładko i zakończą się napisaniem i uchwaleniem ustawy, która spełni swoje zadanie. Zwłaszcza że na przełomie roku życie w Komisji raczej zamiera.

Porozumienie w sprawie KPO znów się oddaliło. A w obozie władzy nie brak polityków, którzy wcale nie zamierzają pomagać premierowi – i nie chodzi tu tylko o ziobrystów. Beata Szydło w Radiu Zet już wytknęła Morawieckiemu, że problem z KPO to jego wina, bo w 2020 r. trzeba było wetować mechanizm praworządności. Wszyscy przeciwnicy szefa rządu dostali teraz czas, żeby przekonać Kaczyńskiego, że może jednak warto raz jeszcze przemyśleć potrzebę kompromisu z Brukselą.

W takich sytuacjach tęsknota za normalnością jest mocniejsza niż zwykle. Można przecież było rozegrać to wszystko inaczej; nawet jeśli nie dało się porozmawiać z opozycją i dogadać z ziobrystami, to przynajmniej trzeba było z jakimś wyprzedzeniem pokazać projekt prezydentowi i dowiedzieć się, co o nim myśli. Zamiast tego wyszedł kociokwik, charakterystyczny dla słabnącego w ósmym roku rządów obozu władzy.

Czytaj też: Morawiecki kontra Ziobro. Czy emocje wygrają z rozumem?

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną