Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wyrok Trybunału Przyłębskiej rzutem na taśmę. Morawiecki go potrzebował

Julia Przyłębska tym razem nie mogła pochwalić się jednomyślnym wyrokiem. Czterech sędziów miało zdanie odrębne. Julia Przyłębska tym razem nie mogła pochwalić się jednomyślnym wyrokiem. Czterech sędziów miało zdanie odrębne. TVN
Trybunał Julii Przyłębskiej orzekł: kary pieniężne za niewykonywanie środków tymczasowych nałożonych przez TSUE są sprzeczne z polską konstytucją.

To było 20. podejście do tematu, a wyrok – z czterema zdaniami odrębnymi – zapadł rzutem na taśmę, bo tuż przed powstaniem nowego rządu. Trybunał i jego polityczni mocodawcy obawiali się, że premier Donald Tusk odmówi publikacji wyroku w „Dzienniku Ustaw”.

Rzeczywiście, takie głosy od jakiegoś czasu po stronie większościowej koalicji się pojawiały, ale powtórzenie niekonstytucyjnego, bezprawnego zachowania premierki Beaty Szydło (opublikowała po dwu latach 20 zaległych wyroków z komentarzem, że mają walor historyczny) byłoby uprawomocnieniem bezprawia. I stworzyłoby precedens, na podstawie którego władza polityczna mogłaby cenzurować wyroki sądu konstytucyjnego.

Czytaj też: Jak odbetonować zagarnięte przez PiS instytucje prawa

PiS-owi zależało

Poniedziałkowy wyrok był dla władzy PiS ważny, bo w przyszłości Mateusz Morawiecki będzie się nim zasłaniał przed odpowiedzialnością za to, że bez podstawy prawnej odmówił płacenia nałożonej przez TSUE kary, powodując naliczenie odsetek za zwłokę i stratę dla finansów publicznych. Poniedziałkowy wyrok Trybunału nie-Konstytucyjnego będzie dla niego ową podstawą prawną: miał rację, że nie płacił, bo płacąc, łamałby konstytucję.

TnK stosunkiem głosów 7:4 orzekł, że kary nałożone przez wiceprezeskę TSUE Rosarię Silva de Lapuerta złamały polską konstytucję, a konkretnie zasadę państwa prawnego, zasadę suwerenności i prymatu konstytucji.

Trybunał Julii Przyłębskiej uznał, że konstytucję łamie art. 279 traktatu o funkcjonowaniu UE: „W sprawach, które rozpatruje, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może zarządzić niezbędne środki tymczasowe”. Jak? Przez sposób jego stosowania, czyli użycie środka polegającego na karze pieniężnej, bo przepis takiej kary nie wymienia. Tyle że nie wymienia on w ogóle żadnych kar, pozostawiając je do uznania TSUE.

Za niekonstytucyjny TnK uznał też art. 39 regulaminu TSUE, bo dopuszcza, żeby środki tymczasowe stosował nie Trybunał, ale jego prezes czy inny sędzia przez prezesa wskazany.

Czytaj też: Trybunał last minute. Tak PiS może zaminować pole działania nowego rządu

Czy Morawiecki odpowie?

Żeby uniknąć zarzutu, że Trybunał Przyłębskiej, oceniając unijne przepisy, wyszedł poza swoje kompetencje, Zbigniew Jędrzejewski w motywach ustnych podkreślał, że Trybunał oceniał nie „przepisy”, ale „normy” z nich wynikające, przy czym nie do końca wiadomo, jaka definicja „normy” i „przepisu” pozwoliła na twierdzenie, że ocenia właśnie „normę”. Zaznaczył tylko, że polski Trybunał nie kwestionuje prawa TSUE do stosowania środków tymczasowych.

Czterech sędziów, którzy złożyli zdania odrębne, uznało, że sprawa powinna być umorzona, ale z różnych powodów. Piotr Pszczółkowski stwierdził, że polski Trybunał nie ma prawa oceniać, czy TSUE dobrze, czy źle interpretuje traktatowe przepisy. I przypomniał, że ratyfikując traktat, Polska nie zgłaszała obiekcji co do tego, że przepis o środkach tymczasowych nie wymienia katalogu tych środków. Bartłomiej Sochański i Zbigniew Warciński uznali, że należało sprawę umorzyć, bo skoro TSUE przekroczył swoje kompetencje, nakładając kary (działał „ultra vires”), to znaczy, że decyzja o karach nie wywołała skutków prawnych.

Z kolei sędzia Rafał Wojciechowski ocenił, podobnie jak sędzia Pszczółkowski, że sprawę należało umorzyć, bo Trybunał Przyłębskiej nie ma uprawnień do interpretowania unijnych traktatów i cokolwiek orzeknie, będzie prawnie nieskuteczne.

I słusznie: wyrok polskiego TnK nie może wywołać skutków prawnych, bo został wydany „ultra vires”. Czy wywoła skutek w postaci niepociągnięcia do odpowiedzialności Mateusza Morawieckiego za straty finansów publicznych sprowokowane odsetkami za zwłokę – zobaczymy.

Trybunał Przyłębskiej pędzi z kolejnym wyrokiem

Korzystając z rzadkiej obecności w Trybunale aż 11 sędziów, czyli minimalnego „pełnego składu”, błyskawicznie osądzono też – po blisko roku – zaskarżoną przed podpisaniem przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawę zwaną brukselską. Miała wykonać „sądowe” kamienie milowe i zwolnić zablokowane miliardy euro z KPO. Ustawa m.in. dopuszczała szersze badanie niezależności i bezstronności sędziego i przenosiła sprawy dyscyplinarne sędziów do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

TnK błyskawicznie przeprowadził rozprawę i wydał wyrok. Zmieścił się w jednym dniu, chociaż rozprawa była raczej kadłubowa: nie było dyskusji, żaden sędzia nie zadawał pytań.

Wyrok – sprzeczna z konstytucją – znowu nie był jednogłośny, bo sędzia Pszczółkowski zgłosił zdanie odrębne. Też uznał ustawę za sprzeczną z konstytucją, ale przede wszystkim z powodu niekonstytucyjnego trybu uchwalenia. Większość prezydenckiego wniosku do TK umorzono z powodu niecelowości orzekania.

Za niekonstytucyjne uznano poszerzenie testu niezależności i bezstronności oraz przeniesienie spraw dyscyplinarnych do NSA. Te przepisy uznano za „nierozerwalnie związane z ustawą”, co oznacza, że ustawa została „skasowana”: prezydent nie może jej podpisać bez zakwestionowanych przepisów.

Znaczenie tego wyroku jest umiarkowane. Gdyby TnK orzekł konstytucyjność, sądy zapewne śmielej i szerzej badałyby bezstronność sędziów, a więc wykluczały neosędziów ze względu na sposób ich powołania (zdaniem polskiego Trybunału sposób powołania sędziego nie ma wpływu na jego niezależność i bezstronność, przeciwnego zdania jest Europejski Trybunał Praw Człowieka). Jednak za półtora roku, gdy skończy się kadencja Dudy, i tak trzeba będzie uporządkować sprawę neosędziów, a ci, którzy wykazali się największą służebnością wobec władzy, mogą być odsuwani od orzekania wyrokami sądów dyscyplinarnych. W tej sytuacji to, że doszło w końcu do rozpatrzenia wniosku prezydenta, ma wymiar głównie ambicjonalny: Trybunał wywiązał się z obowiązku, a prezydent przestał być ignorowany.

Przed TnK kolejne wyzwania. Razem z dzisiejszymi wydał w tym roku zaledwie 18 wyroków, podczas gdy w 2015 – ostatnim roku normalnej pracy – 63.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną