Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Komisja śledcza ds. Pegasusa donosi na Ziobrę. Czy będzie akt oskarżenia?

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości w rządach PiS i Suwerennej Polski. Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości w rządach PiS i Suwerennej Polski. Zbigniew Ziobro / Facebook
Mijają prawie dwa lata rządów koalicji. Jeśli jest materiał do postawienia Zbigniewowi Ziobrze zarzutów, to warto, żeby stało się to szybko. Tak by akt oskarżenia trafił do sądu przed ewentualną zmianą władzy.

Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa poinformowała, że złożyła do prokuratury doniesienie na Zbigniewa Ziobrę. To efekt zeszłotygodniowego przesłuchania. Wydaje się, że chciała w tej sprawie ubiec prokuraturę, która w zeszłym tygodniu zmieniła zarzut wiceministrowi sprawiedliwości Michałowi Wosiowi. Jeden ze stawianych przez komisję zarzutów Ziobrze jest bliski temu, który usłyszał Woś.

Kryterium bezpieczeństwa

Dzisiejsze doniesienie komisji na Ziobrę zawiera dwa zarzuty. Pierwszy: niedopełnienia obowiązków jako dysponenta Funduszu Sprawiedliwości poprzez wydatkowanie go na cele inne niż pomoc ofiarom przestępstw i pomoc postpenitencjarną. To miało spowodować wyrządzenie znacznej szkody finansowej (kara do dziesięciu lat więzienia). I drugi: pomocnictwa w przestępstwie ujawnienia informacji niejawnych na rzecz podmiotu zagranicznego (kara do ośmiu lat więzienia).

Pierwszy dotyczy całości gospodarowania Funduszem Sprawiedliwości, a nie tylko zakupu systemu Pegasus dla CBA. Bo – wbrew pozorom – zarzut naruszenia przepisu ustawy o CBA, który mówi, że ta służba jest finansowana z budżetu państwa, nie jest wcale taki mocny. W sądzie starłby się z poglądem prawnym, że ustawodawca nie sprecyzował, że finansowanie ma pochodzić „wyłącznie” z budżetu państwa. A w procesie karnym niedające się usunąć wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego.

Drugi zarzut z doniesienia dotyczy zakupu Pegasusa od firmy izraelskiej. Mimo ostrzeżeń ABW i policji, że dane zbierane za jego pomocą w Polsce – czyli pozyskane z inwigilacji, a więc ze swojej natury będące informacjami tajnymi – będą trafiać na izraelskie serwery, czyli nie będą bezpieczne.

Do tej części przyczyniły się złożone przed komisją zeszłotygodniowe zeznania Ziobry, w których przyznał, że pomysł zakupu „jakiegoś” zaawansowanego systemu do inwigilacji wyszedł od niego, „żeby polskie służby nie przegrywały z przestępcami”. Wyjaśnił, że chociaż był autorem pomysłu, realizacji podjęli się jego zaufani współpracownicy (głównie wiceminister Michał Woś). W ten sposób chce uniknąć odpowiedzialności za zakup systemu, który nie spełniał kryterium bezpieczeństwa zbieranych informacji niejawnych.

Czytaj też: Coraz bardziej epicka sprawa Ziobry i funduszu. Tak się teraz tłumaczą hojnie obdarowani

Minęły dwa lata

Zbigniew Ziobro nie ma dotąd postawionych żadnych zarzutów karnych w śledztwie dotyczącym gospodarowania pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości. W zakończonej w 2021 r. kontroli NIK zakwestionowała ponad 280 mln zł wydatków (dokonane niezgodnie z przepisami, niecelowo lub niegospodarnie). Po kolejnej kontroli, za lata 2021–24, Izba sformułowała ponad 90 wniosków pokontrolnych. W 21 przypadkach zażądała zwrotu środków publicznych wydatkowanych niezgodnie z prawem lub umową w kwocie ponad 65 mln zł.

Niezależnie od tego, że na decyzjach o takich niecelowych i niegospodarnych dotacjach nie ma podpisu Ziobry, to on jako prawny dysponent Funduszu Sprawiedliwości odpowiada przynajmniej za niewłaściwy nadzór.

Z zeznań „skruszonego” uczestnika procederu wyprowadzania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości do zaprzyjaźnionych z Solidarną Polską i PiS organizacji (oraz innych podmiotów) wynika, że narady, komu i pod pozorem jakiego konkursu je przelać, miały się odbywać m.in. w podwarszawskim domu Ziobry. I z jego udziałem. Tak więc jest możliwe, że dostanie zarzut nie tylko niewłaściwego nadzoru, ale też udziału w procederze wyprowadzania pieniędzy w drodze ustawianych konkursów.

Mijają prawie dwa lata rządów koalicji. Jeśli jest materiał do postawienia Ziobrze za to zarzutów, to warto, żeby stało się to szybko. Tak by przed ewentualną zmianą władzy po wyborach w 2027 r. udało się przynajmniej posłać do sądu akt oskarżenia.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Następca? Co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim. Ten drugi na pewno ma kłopot

Karol Nawrocki po stu dniach prezydentury jest najpopularniejszym politykiem prawicy. Budowaniu jego pozycji pomaga ostry konflikt z rządem, ale też kłopoty w samym PiS. Prezydent do obrony polityków partii Kaczyńskiego się nie pali i dzięki temu zachowuje popularność wśród elektoratu Konfederacji czy braunistów.

Anna Dąbrowska
03.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną