Tadeusz Różewicz: stary Poeta wie więcej

Stary Poeta wie więcej
Poezja Tadeusza Różewicza – to poezja szoku i bólu. Weszła ona tak głęboko w krwiobieg polskiego myślenia, że jej wpływu nie da się pokazać w pełni.
Spotkanie autorskie z Tadeuszem Różewiczem
Miłosz Poloch/Reporter

Spotkanie autorskie z Tadeuszem Różewiczem

W najobszerniejszym komentarzu do własnej twórczości, w książce „Przygotowanie do wieczoru autorskiego”, Tadeusz Różewicz z wdzięcznością i wzruszeniem wspomina Leopolda Staffa, nazywając go Starym Poetą. Stary Poeta – wie więcej, dane mu było doświadczenie długiego życia, posiadł cnotę umiaru i przywilej prawdziwej mądrości. Później ta godność przypadła Iwaszkiewiczowi, potem – sprawował ją Miłosz. Dobiegającemu dziewięćdziesiątki Różewiczowi dane było, jak Staffowi, doświadczenie kilku epok. Jego koncepcja artystyczna, oparta od początku na minimalizmie i prostocie, zmieniała się mniej.

CZYTAJ TAKŻE: Tadeusz Różewicz. Słowo o Mistrzu

Poezja Tadeusza Różewicza – to poezja szoku i bólu. Weszła ona tak głęboko w krwiobieg polskiego myślenia, że jej wpływu nie da się pokazać w pełni, tropiąc prace krytyczne, komentarze i deklaracje wprost. Różewicz jest niemal oczywisty. Jego wiersze muszą pojawiać się w szkolnych podręcznikach i antologiach. Czy jednak można wyobrazić sobie nauczyciela z „Ferdydurke” Gombrowicza, który usiłuje zmusić ucznia, by wyznał, że Różewicz wzbudza w nim miłość i zachwyt? Nie. Różewicz nie jest do kochania i odkrywania nieśmiertelnego piękna. Zamiast zachwytu – aplikuje gorzkie lekarstwo na naiwność, na mit łatwego humanizmu i na optymizm co do natury człowieka. I nie tylko człowieka: jego poezja każe człowiekowi spoglądać w puste niebiosa, bez nadziei na zbawienie i „inne życie”.

Formuła poetycka Różewicza była najbardziej wyrazistą odpowiedzią na wstrząs moralny II wojny światowej. Po Różewiczu pamięć nie jest sprawą deklaracji wprost, świadczy o niej zachwianie estetyki piękna, surowy wers, poetyka stwierdzeń. Toteż wpływ Różewicza na całą polską powojenną poezję trwa, mimo przemian stylu, wejścia dużo młodszych pokoleń, przesunięć tematycznych i oddalenia się w czasie doświadczenia II wojny. To już nie chodzi o wojnę, ale o życie na ziemi spustoszonej przez kolejne kataklizmy, odartej z mitu, na której poczucie bezpieczeństwa zostało trwale zaburzone.

Różewicz uważał, że poezja musi zrezygnować z „tańca”, wyrzec się sztuczności, skomplikowanej metaforyki, udawania mowy odświętnej i ładnej. Prawda jest ważniejsza niż piękno. Metafory Różewicza są z zasady proste, ale bywają olśniewające, zwłaszcza wtedy, gdy uzyskuje się efekt, dzieląc na wersy pozorną oczywistość.

Ta prostota poety jest zresztą podstępna: jeszcze 20 lat temu Różewiczem pisała mniej więcej połowa debiutantów, przeważnie szybko zapomnianych. Dziś jest już może inaczej, bezpośredni wpływ artystyczny Różewicza nie jest tak wyczuwalny, ale utrzymuje się dominacja wiersza wolnego, prostego i złamana estetyka. Po Różewiczu jedynie Adam Zagajewski, po przejściu przez kryzys lat 80., usiłuje powrócić do estetyki piękna. Wielu młodszych od niego tylko pozornie idzie tą drogą, nadając jednak artystowskim wierszom posmak sztuczności lub ironii. Remedium na antyestetyzm Różewicza nie znalazł nikt – bo trzeba by do tego znaleźć przekonującą odpowiedź na pytania o człowieczeństwo, które się z tym wystąpieniem wiązały. A więc: zrównoważyć całe zło XX w. nadzieją dotyczącą współczesności i przyszłości.

Różewicz umieścił polską poezję w centrum europejskiej dyskusji o szansach humanizmu. Nie bez powodu piszący o Różewiczu przywołują opinie André Malraux czy Theodora W. Adorno o „poezji po Auschwitz”. Operowanie milczeniem, odrzucenie fikcji, surowość moralna i rozciągnięcie poczucia winy na wszystkich, którzy przeżyli – to elementy tego myślenia. Różewicz ze swoją bezkompromisowością zajmował się problematyką, która stawia go w rzędzie najważniejszych poetów XX w. Czy to miejsce zostało mu rzeczywiście przyznane, to sprawa osobna, w Niemczech, dzięki tłumaczeniom Dedeciusa, tak się stało.

Poczynając od „Kartoteki” stworzył polską wersję teatru absurdu. W latach 90., gdy można było się obawiać, co poeta ma do powiedzenia nowej epoce, nastąpiło powtórne ożywienie twórcze. Tezy i rozpoznania Różewicza już w latach 60. oderwały się od wojennego kontekstu. Różewicz postmodernista? Ależ tak. Przejście następuje wraz z uniwersalizacją szoku. Śmietnik, wszechobecny, wypełniony i przepełniony wszystkim w nadmiarze, okazuje się jednym z pojęć – kluczy do współczesności.

Poeta doczekał się kilku doktoratów honorowych, a w 2000 r. nagrody Nike za książkę „Matka odchodzi”, choć wewnętrzna logika tej twórczości przemawiałaby raczej za wyróżnieniem któregoś z poematów, jak „Nożyk profesora” czy zbioru „Szara strefa”.

Stary Poeta – nasz współczesny. Oczywisty.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną