Dlaczego nie pojechałem na weneckie Biennale

Robienie trąbą w trąbę
Biennale Sztuk w Wenecji odwiedzałem i relacjonowałem w POLITYCE przez 14 lat. 1 czerwca ruszyła kolejna edycja tej największej imprezy świata sztuk wizualnych, a ja dobrowolnie zostałem w Warszawie. Oto 10 powodów dlaczego.
2007 r., medialne dzieło Aleksandra Ponomariewa i Arsenego Mieszczeriakowa.
Garziano Arici/BEW

2007 r., medialne dzieło Aleksandra Ponomariewa i Arsenego Mieszczeriakowa.

Oczywiście istnieje wystarczająco dużo powodów, by w czerwcu omijać Wenecję z daleka: równie ciasne, co drogie pokoje hotelowe, wszechobecny smród, tabuny turystów, podłe jedzenie. Dla sztuki można jednak ponieść wiele wyrzeczeń. Dopóki sama nie zawiedzie. I to nie raz, ale dziesięć razy. A za motto tych rozczarowań niech posłuży pokazywana w Wenecji w 2005 r. praca Włocha Fabrizia Plessiego. Wysoka na 44 m rzeźba, którą zatytułował „Pionowe morze”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną