„Bez tajemnic”: izraelski format w polskiej telewizji

Serial akcji wewnętrznej
Izraelski format „Be Tipul” to jeden z najoryginalniejszych seriali ostatnich lat. Jako „In Treatment” zdobył wielką popularność w Stanach Zjednoczonych, a 17 października emisję polskiej wersji – zatytułowanej „Bez tajemnic” – zaczyna HBO Polska.
Marcin Dorociński w roli pacjenta – wojskowego pilota i Jerzy Radziwiłowicz jako psychoterapeuta
HBO/materiały prasowe

Marcin Dorociński w roli pacjenta – wojskowego pilota i Jerzy Radziwiłowicz jako psychoterapeuta

Doktor Andrzej nie potrafi oddzielić pracy od życia osobistego, zachować profesjonalnego dystansu wobec problemów pacjentów
HBO/materiały prasowe

Doktor Andrzej nie potrafi oddzielić pracy od życia osobistego, zachować profesjonalnego dystansu wobec problemów pacjentów

U nas klient się zawsze myli – odpowiada psychoterapeuta branżowym żartem na dopytywania pacjenta będącego ucieleśnieniem postawy, która zbudowała współczesną cywilizację: „Klient ma zawsze rację” i „Klient nasz pan”. To punkt wyjścia jednego z najciekawszych seriali, jakie do nas ostatnio trafiły.

Formalnie przypomina polskie teatry telewizji sprzed lat: dzieje się w jednym wnętrzu, scenografia jest oszczędna, żadnych efektów specjalnych i pędzącej akcji. Główną i jedyną atrakcją jest dialog dwójki, okazjonalnie trójki, bohaterów. W czasie gdy seriale pod względem produkcyjnym dorównały hollywoodzkim filmom, minimalizm izraelskiego pomysłu wydaje się prawdziwie rewolucyjny.

Oryginalny jest też temat serialu. Wątek psychoterapii – rozmowy o jawnych i ukrytych motywacjach bohaterów, szperanie w zakamarkach ich psychiki – pojawiał się w ostatnich latach w wielu produkcjach telewizyjnych i filmowych, od obrazów Woody’ego Allena przez „Depresję gangstera” z Robertem De Niro po Tony’ego Soprano na kanapie u doktor Melfi, zawsze jednak na zasadzie dodatkowego smaczku, nigdy jako danie główne i jedyne.

Od poniedziałku do piątku

Serial zaskakuje również rytmem nadawania. Półgodzinne odcinki pojawiają się na antenie codziennie, od poniedziałku do piątku, każdy z nich pokazuje inną sesję terapeutyczną, kontynuowaną w danym dniu przez kolejne dziewięć tygodni (pierwszy sezon liczy 45 odcinków). Bohaterką poniedziałkowych sesji jest piękna anestezjolog na skraju załamania nerwowego, wtorkowych – pilot wojskowego myśliwca, który na podstawie mylnych danych zbombardował szkołę, zabijając 16 dzieci, w środy przychodzi nastolatka z myślami samobójczymi, czwartek należy do małżeństwa na granicy rozwodu, zaś piątek to superwizja psychoterapeuty, czyli jego własna terapia, którą prowadzi emerytowana psychoterapeutka, mentorka głównego bohatera. Podczas własnej terapii lekarz opowiada o problemach swoich, pacjentów i swoich z pacjentami. I oczywiście myli się, jak w branżowym dowcipie.

Niezwykle prosty (i tani realizacyjnie, co w dobie kryzysu nie jest bez znaczenia) pomysł okazał się też niezwykle nośny. W Izraelu twórcy zgarnęli wszelkie możliwe nagrody. Format zakupiło ponad 20 telewizji na całym świecie, w tym amerykańska HBO, która zrobiła remake zatytułowany „In Treatment” („Terapia” – 14 października na polskim rynku ukazuje się DVD z pierwszym, z trzech, sezonem serialu). Amerykańska wersja także stała się przebojem, posypały się nominacje do nagród, a w 2008 r. Gabriel Byrne za rolę pięćdziesięcioparoletniego psychoterapeuty, któremu życie wymyka się spod kontroli, otrzymał Złoty Glob, zaś Dianne Wiest grająca jego superwizorkę – Nagrodę Emmy.

Własne wersje serialu przygotowują także europejskie oddziały HBO, równocześnie z polską powstawały wersje czeska i rumuńska. – Podeszliśmy do tego przedsięwzięcia z wielkim entuzjazmem – opowiada Przemysław Nowakowski, szef zespołu scenariuszowego polskiej wersji. – Większość telewizji w Polsce jest wciąż bardzo konserwatywna i przesiąknięta niewiarą w inteligencję widza, towarzyszy im wieczna obawa, że coś jest za ambitne. Miło robić serial, który mierzy wyżej i poważnie traktuje widzów.

Psychoterapia psychoterapeuty

Izraelczycy znaleźli świetny sposób na otworzenie puszki Pandory z problemami i drażliwymi tematami, które nurtują ludzi, siedzą w nich głęboko, a o których wciąż trudno rozmawiać. Pacjenci doktora (w polskiej wersji nazywa się Andrzej Wolski i grany jest przez Jerzego Radziwiłowicza, pacjentów przyjmuje w gabinecie w swojej willi na przedmieściach Warszawy) dźwigają bagaż trudnych stosunków rodzinnych, traumy z dzieciństwa, skomplikowane sytuacje uczuciowe, kompleksy, ambicje zawodowe, dylematy moralne… Do tego dochodzą osobiste problemy psychoterapeuty, który przekroczywszy pięćdziesiątkę wchodzi w kryzys wieku średniego. Nie potrafi oddzielić pracy od życia osobistego, zachować profesjonalnego dystansu wobec problemów pacjentów, przez co zaniedbuje rodzinę. Coraz silniej odczuwa ciężar zawodu, który wybrał. Ma napady buntu przeciw próbom wpychania go przez pacjentów w rolę lekarza, ojca i księdza w jednej osobie, przeciw obarczaniu go odpowiedzialnością za ich wybory i życie, podczas gdy on jest coraz mniej pewny słuszności własnych decyzji i wyborów. „New Yorker” tekst o „In Treatment” zilustrował rysunkiem, na którym Gabriel Byrne prowadzi sesję pacjenta, którym jest on sam.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną