Szwedzki dokument o miłości i samotności

Państwo teoretyczne
Szwedzi od niemal 50 lat dążą do ideału związku partnerskiego: niezależnych, finansowo ustawionych, wspieranych przez państwo ludzi, których łączy tylko więź emocjonalna. Tyle że niezależni czują się coraz bardziej samotni. O tym jest szwedzki dokument, który 21 lutego dodamy do POLITYKI.
Kadr z dokumentu „Szwedzka teoria miłości”
Against Gravity

Kadr z dokumentu „Szwedzka teoria miłości”

audio

AudioPolityka Urszula Schwarzenberg Czerny - Państwo teoretyczne

Szwedzka teoria miłości mówi o tym, że wszystkie autentyczne międzyludzkie relacje w Szwecji powinny opierać się na pełnej niezależności. „Gdy kobieta jest zależna od swojego partnera, skąd mamy wiedzieć, że oboje są w tym związku z własnej woli, a nie z powodu relacji zależności? Albo potrzeb ekonomicznych?” – tłumaczy Lars Tragardh, historyk i socjolog z Uniwersytetu Ersta Sköndal w Sztokholmie, w dokumencie „Szwedzka teoria miłości” Erika Gandiniego.

Tragardh wymyślił nazwę dla tej teorii, bo ma ona opisywać założenia i skutki szwedzkiego manifestu politycznego „Rodzina przyszłości” z 1972 r. Manifest miał wesprzeć wtedy emancypację kobiet, więc zakładał stworzenie takich warunków społeczno-ekonomicznych, by każdy obywatel był niezależny finansowo i nieobciążony opieką nad członkami rodziny. Politycy zapowiedzieli w latach 70. także stworzenie kompleksowych praw dziecka i świadczeń dla osób starszych, by również nie były zależne od dobrej woli swojej rodziny. „Zlikwidowanie więzów zależności sprawi, że rodziny będą tworzyć tylko prawdziwe, mocne, oparte na emocjach relacje” – ten fragment archiwalnego przemówienia szwedzkiego polityka również wykorzystał w swoim dokumencie Gandini.

Reżyser uważa jednak, że skutkiem rozpoczętych wtedy działań politycznych jest epidemia samotności w Szwecji, bo np. starsi ludzie nie uważają już za słuszne mieszkać ze swoimi dziećmi, a młodzi nie chcą mieszkać teraz w domach rodzinnych po osiągnięciu pełnoletności. Gandini na potrzeby dokumentu rozmawiał m.in. z prof. Zygmuntem Baumanem, który zgodził się z nim, że niezależność i samodzielność odebrała ludziom umiejętność wchodzenia w głębsze relacje społeczne. Reżyser dla potwierdzenia swojej opinii cytuje również szwedzkie badania, z których wynika, że 47,5 proc. mieszkań w Szwecji jest zajętych przez jedną dorosłą osobę, która nie ma dzieci. A jeden na dziesięć pogrzebów w Sztokholmie odbywa się bez obecności rodziny i przyjaciół zmarłego.

Badania społeczne wskazują, że problem samotności w Szwecji jest większy w miastach niż na prowincji i pewnie dlatego Gandini zdecydował się część swojego dokumentu poświęcić żyjącej w lesie komunie hipisów, którzy dużą wagę przykładają do kontaktu fizycznego. A także szwedzkiemu doktorowi, który nie chce mieszkać wśród Szwedów i zaczął pracować w szpitalu w Etiopii, choć zamiast korzystać z nowoczesnego sprzętu, musi tam unieruchamiać złamania kończyn za pomocą szprych rowerowych i plastikowych opasek zaciskowych. Filmuje również syryjskich emigrantów, chodzących w Szwecji na zajęcia, które mają ich przygotować do budowania nowego życia w społeczeństwie unikającym bliskości. A także pracowników urzędu szukającego bliskich obywateli, którzy przed śmiercią z nikim nie utrzymywali kontaktu.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj