Nowy wymiar kina. Dokładnie dwa nowe wymiary
Po 3D i trzęsących się fotelach kina szykują się do nowej rewolucji. Tym razem zmiana nazywa się ScreenX i polega na tym, że zamiast jednego ekranu będziemy mieli trzy.
ScreenX, czyli ekran centralny i ekrany boczne. Nowy wymiar kina
mat. pr.

ScreenX, czyli ekran centralny i ekrany boczne. Nowy wymiar kina

Niecała dekada minęła od premiery „Avatara” Jamesa Camerona, który niesamowicie spopularyzował kinowe 3D, sprawiając, że dziś w zasadzie każdy blockbuster możemy obejrzeć w tej nowej – i droższej – formie. Mniej więcej wtedy zadebiutowała też technologia 4DX, dostępna w Polsce w kilku kinach, pozwalająca w założeniu bardziej „wczuć się” w film. Robi to, trzęsąc fotelami w synchronizacji z wydarzeniami z ekranu, dmuchając wiaterkiem, rozpuszczając mgłę, a nawet zapachy.

To działało. Zdarzały się lata, gdy kina odwiedzało mniej widzów niż wcześniej, ale sam rynek w Stanach rósł – ze względu na wzrost cen biletów, powodowany m.in. tym, że za nowe technologie należało nieco więcej zapłacić.

Kina w konkurencji z platformami streamingowymi

Znaczenie kin spada wraz ze wzrostem popularności takich platform jak Netflix czy Amazon, które nie tylko produkują własne seriale, ale też ściągają do siebie największe talenty, by tworzyły dla nich ekskluzywne treści. Stąd nowe pomysły na uczynienie doświadczenia oglądania czegoś na wielkim ekranie jak najbardziej unikatowym i innym od tego, co widz dostaje, gdy siedzi na własnej kanapie.

ScreenX to nowe dziecko firmy odpowiedzialnej za 4DX, czyli koreańskiej CJ Group. W technologii tej chodzi z grubsza o to, by filmu było „więcej” – a dokładnie o to, by dołożyć go nieco po bokach. Wciąż mamy więc ekran główny, znajdujący się dokładnie tam, gdzie zawsze, i wyświetlający tę samą wersję filmu co w zwykłych kinach, na bocznych ścianach znajdują się zaś dwa kolejne ekrany, obsługiwane przez dwa niezależne projektory. Efekt: więcej tła.

Ekran centralny i dodatkowe plany

Wyjaśnijmy na przykładzie: jeśli scena rozgrywa się na statku płynącym po pełnym morzu, to zobaczymy ją na środkowym ekranie. Na bocznych nie pojawią się inne istotne rzeczy, nowe postaci czy elementy kluczowe dla fabuły. Będzie tam po prostu więcej morza. Cała akcja rozegra się na centralnym, podstawowym ekranie.

Pod ScreenX nie kręci się na razie dodatkowych materiałów. Chodzi raczej o to, żeby wykorzystać to, co już w filmie jest, np. wcześniejsze ujęcia albo kadry, które wycięto.

Jak namówić ludzi, żeby ruszyli się z kanapy

Jaki w tym cel? Podobnie można by zapytać o to, po co w kinach podskakujące fotele albo efekt wiatru. Chodzi o doświadczenie, o imersję w oglądanej historii. Trzy ekrany całkowicie wypełniają pole widzenia. W teorii nic nas nie rozproszy. Będzie się liczyć tylko film. Wygląda to trochę jak kolejny etap ewolucji IMAX-a, który też wabił większym, szerszym ekranem. Należało go wręcz zakrzywiać, żeby widzowie mogli go w pełni objąć wzrokiem.

Najwidoczniej kinoholicy chętnie płacą za taką nowinkę – ScreenX ma dziś na świecie ok. 150 ekranów, a kolejne będą budowane w Stanach i Wielkiej Brytanii. Być może pojawią się też nad Wisłą. W Warszawie już teraz można oglądać kino VR – widz wyposażony w specjalne okulary obserwuje wydarzenia rozgrywające się wszędzie dookoła.

Czytaj także: Tylko dubbing w polskich kinach? Widzowie tracą wybór

Można się spodziewać, że na tym walka o widza w kinie się nie skończy. Wraz z rosnącą popularnością serwisów VOD coraz trudniej będzie namówić ludzi, by ruszyli się z kanapy.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj