Kultura

Tylko dubbing w polskich kinach? Widzowie tracą wybór

Czy wersje z napisami znikną kiedyś także z wydań DVD? Czy wersje z napisami znikną kiedyś także z wydań DVD? Jake Hills / Unsplash
Dystrybutor filmu „Maria Magdalena” potwierdził, że w Polsce będzie go można obejrzeć wyłącznie z dubbingiem. To kolejny w ostatnich miesiącach film pokazywany w taki sposób.
Plakat filmu „Maria Magdalena”mat. pr. Plakat filmu „Maria Magdalena”

Dubbing to dla kinomanów kontrowersyjny temat. Przynajmniej w przypadku filmów aktorskich, bo w animacjach przyjął się już dawno i od czasów „Shreka” oceniany jest przeważnie bardzo dobrze. Ostatnie lata to jednak ekspansja dubbingu także w filmach dla starszych widzów, co spotyka się z mieszanym odbiorem.

Do tej pory zwykle podśmiewano się z tych, którzy kupują bilety na seanse z dubbingiem „Gwiezdnych wojen” czy „Logana”. „Dyskusja” powtórzyła się niedawno, gdy Imperial-Cinepix zaprezentował zwiastun „Deadpoola 2” z dubbingiem. Dzieje się tak, bo większości kinomanów dubbing kojarzy się właśnie ze „Shrekiem”, czyli kinem familijnym, w domyśle z dziećmi. W skrócie: seans dubbingowany to coś, co dorosłemu nie wypada, chyba że akurat towarzyszy swoim pociechom.

Tymczasem dystrybutorzy coraz chętniej przygotowują wersje dubbingowe, oferując je również w tych filmach, które do dzieci skierowane nie są, a na pewno nie łapią się na łatkę kina familijnego.

Kto i dlaczego wybiera dubbing w kinie?

Najwidoczniej bardzo dobra znajomość języka angielskiego stała się już czymś wymaganym, a otwarte przyznanie się do braków w tym względzie, choćby poprzez wybór seansu z dubbingiem, to powód do kpin. Ewentualnie uznaje się, że jeśli ktoś jest dorosły, to powinny mu wystarczyć napisy. Reakcją na słowa obrońców dubbingu jest często wyśmianie, że najwyraźniej dana osoba nie potrafi czytać.

Gniew części kinomanów brał się m.in. z tego, że popularne seanse dubbingowane wypierały seanse z napisami w najbardziej atrakcyjnych godzinach w repertuarze. Oraz z tego, że to, co w napisach jeszcze uchodziło, czyli słabe tłumaczenie, w przypadku dubbingu potrafi wypaczyć film. W środowisku fanów kina komiksowego swoistą legendą obrósł na przykład Jan Jakub Wecsile, co rusz powracający w internetowych burzach, bo jego przekłady bywają... ciekawe. W filmie „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” dialogista dopisał Batmanowi zwrot „Twoja stara”, niemający nic wspólnego z tym, co bohater mówił w oryginale, a w dodatku niezgadzający się z jego naturą – Batman, który z przestępczością zaczął walczyć po tym, jak jego rodzice zostali zamordowani przez rabusia, nie rzucałby takimi żarcikami.

Słabe tłumaczenie w dubbingu widzom nie umknie

Wkrótce problemem będą nie tylko niedogodne godziny seansów, ale brak seansów z napisami. Pod koniec ubiegłego roku kontrowersje wywołała decyzja, że w Polsce film „Jumanji: Przygoda w dżungli” nie będzie pokazywany w wersji z napisami. Dystrybutor zapewne w produkcji z The Rockiem dostrzegł wyłącznie kino familijne. Wydaje się jednak, że zapomniano o starszych fanach Dwayne’a Johnsona, a także o tych, którzy pamiętają oryginalne „Jumanji” z 1995 roku, z Robinem Williamsem w roli głównej.

Jeszcze dalej posunięto się w przypadku filmu „Co wiecie o swoich dziadkach?”, który został przepuszczony przez marketingową maszynkę: jako sequel filmu „Tata kontra tata” został zatytułowany w Polsce tak, by kojarzył się raczej z „Co ty wiesz o swoim dziadku?” z Robertem de Niro. Poza tym poprzez dubbing postanowiono uczynić z tej mocnej komedii film familijny, bo w polskiej wersji językowej wygładzono chociażby wulgaryzmy. I tak komedia dla dorosłych stała się świątecznym filmem familijnym – czyli takim, na którym można więcej zarobić.

Ostatnią niepopularną decyzją jest natomiast ogłoszenie, że w „Marii Magdalenie” wcielający się w Jezusa Joaquin Phoenix i grająca tytułową rolę Rooney Mara przemówią wyłącznie polskimi głosami. Dlaczego? Możemy zgadywać, że dystrybutor, UIP, chce w ten sposób zdyskontować fakt, że film wejdzie do kin na początku kwietnia, w okolicy Wielkanocy. Ponieważ zaś jest to kino religijne, można liczyć na promowanie go przez księży, którzy docierają głównie do osób starszych – a dla nich dubbing jest o wiele atrakcyjniejszy niż napisy.

Dubbing ze względów ekonomicznych

Decyzję o przygotowaniu dubbingu można zrozumieć – tak jak nie wymagamy czytania napisów od dzieci, tak domyślamy się, że i osoby starsze mogą mieć z tym problemy. Dlaczego jednak ci, którzy chcieliby w pełni docenić grę jednych z najzdolniejszych aktorów swoich pokoleń, czyli Phoenixa i Mary, nie będą mogli tego zrobić, bo ich kreacjom odbierze się to, co najważniejsze, czyli oryginalny głos?

Z pewnością decydują względy ekonomiczne – dystrybutor pewnie spodziewa się zarobić głównie na dubbingu, a wersje z napisami wymagałyby przygotowania dodatkowych kopii i miejsca w repertuarach. Że ktoś w takim razie nie wybierze się do kina? Cóż, na jego miejsce przyjdzie dwudziestu miłośników dubbingu.

Można dystrybutora rozumieć. Można jednak i narzekać, bo mamy do czynienia ze zmuszaniem widza do odbioru filmu w tylko jeden, narzucony sposób. To tak jakby wszystkie seanse nagle były 3D – osobiście nie lubię trójwymiaru, rzadko według mnie ma sens, często zaś obraz jest ciemniejszy, co psuje odbiór. I choć rozumiem, że większość preferuje tę technologię, i przyjmuję, że droższe seanse 3D mogą zajmować w repertuarze atrakcyjniejsze godziny, to oczekuję przynajmniej wyboru. Furtki dla tych, którzy wolą oglądać bez okularów na nosie.

W przypadku dubbingu mamy do czynienia z wypieraniem przez jedną opcję wszystkich innych opcji. Co dalej? Wyobrażacie sobie, że gdy za kilka lat w Stanach będą rozdawane Oscary, my nie będziemy mogli wypowiadać się o kreacjach aktorskich, bo u nas wszystko będzie z dubbingiem, a więc aktorzy i aktorki zostaną pozbawieni głosów? A może wydawcy Blu-ray i DVD zrobią to samo?

Przesada? Możliwe. Ale jeszcze kilka lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy, że Joaquin Phoenix będzie dubbingowany jako Jezus, i że w innej wersji usłyszeć się go legalnie w Polsce nie da.

Co zostaje? Cóż, ja nowe „Jumanji” planowałem obejrzeć w kinie. Zdecydowałem jednak, że poczekam na wydanie DVD. Póki jeszcze one nam zostały.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama