Nie powinniście lubić Punishera! Mówi odtwórca głównej roli w serialu
Serialowy Frank Castle opowiada o drugim sezonie „Punishera” i o tym, dlaczego widzowie się od niego (być może) odwrócą.
Kadr z serialu „Punisher”
mat. pr.

Kadr z serialu „Punisher”

MARCIN ZWIERZCHOWSKI: – Co możesz nam powiedzieć o Franku z sezonu drugiego?
JON BERNTHAL: – Wyzwaniem jest skupienie się na nim, zagłębienie w jego psychikę. Po opowiedzeniu origin story nie zostało za wiele możliwości. Większość twórców, gdy napotyka problemy, stara się je ominąć. My wyszliśmy im naprzeciw. W przypadku Franka problemem jest to, że nie zmienia się jako postać. W drugim sezonie postanowiliśmy sami siebie zapytać, co się z nim dzieje, gdy jego życie zwalnia i próbuje znaleźć trochę spokoju. Z czym mu jest dobrze? Frank uważa, że gdy nie robi tego, co wychodzi mu najlepiej, cierpią niewinni ludzie. Jego przeznaczenie to polowanie na potwory i zemsta. Mroczna ścieżka, ale dobrze mu z tym. Uważa, że zasłużył na taki los.

Zwłaszcza w pierwszej połowie nowego sezonu przytrafiają mu się mało przyjemne rzeczy. Sam robi mało przyjemne rzeczy. Jakaś jego część tego nie chce. Z drugiej strony – umie sobie z tym radzić.

Czytaj także: „Punisher” 2. Więcej krwi, ale i wyższa jakość

W nowym sezonie do przyczepy Franka wprowadza się 16-letnia Amy. Jak się dogadują?
Frank wkłada sporo wysiłku, żeby postawić wokół siebie mur i odgrodzić się od ludzi. Ciekawie obserwować, kiedy ktoś się przez tę barierę przebija. Jak zbroja kruszeje. Frankowi znów naprawdę na kimś zależy. Już w poprzednim sezonie był skazany na towarzystwo kogoś (Micro), z kim nie chciał przebywać, teraz zaś sytuacja się komplikuje, bo chodzi o nastolatkę. Nie sposób jej przecież powiedzieć: „Odwal się. Wynoś się stąd!”. Co prawda Frankowi zdarza się raz czy dwa coś takiego chlapnąć. Ale serial generalnie nie unika wyzwań i nie szczędzi Frankowi trudnych sytuacji.

Jest w tym coś z relacji ojciec–córka?
Nie żebym unikał odpowiedzi, ale uważam, że w większości opowieści najbardziej interesujące są te relacje, których nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Podobnie w przypadku Franka i Karen, która raz przypomina mu córkę, innym razem żonę, czasem jest między nimi coś seksualnego, czasem widzi w niej siostrę, czasem doprowadza go do szału. Najciekawsza jest nieokreśloność tej relacji. Relacja Franka i Amy zmienia się zależnie od okoliczności. Większość kłopotów, jakie spadają na Franka w tym sezonie, przydarza mu się właśnie z powodu Amy. Sporo między nimi gniewu, zwłaszcza na początku.

Po emisji pierwszego sezonu fani dyskutowani na temat symbolizmu czytanych przez Franka książek, np. „Moby Dick′a”.
Tytuły pojawiające się w pierwszym sezonie „Punishera” w większości wpisują się w narrację „człowiek kontra coś większego od niego”, ale też „człowiek kontra on sam”. Ale nie chodzi o znaczenie pojedynczych książek, lecz o jego potrzebę odszukania spokoju wśród burz. To był motyw przewodni sezonu. Były książki, ale też praca na budowie i rozwalanie ścian wielkim młotem, i strach przed zaśnięciem – to wszystko wprost wyjęte z rozmów z żołnierzami, bo chodziło o pokazanie – w tym marvelowskim świecie – skutków PTSD [zespół stresu pourazowego – red.], strachu przed ciszą i spokojem. Wielu żołnierzy mówi to samo: gdy są w akcji, na misji, mają jasno określone cele i rozkazy. Ich własne demony śpią. Najbardziej boją się momentów wyciszenia. Książki odwracają od własnego wnętrza.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj