Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Przerysowana mafia

Recenzja serialu: "Krew z krwi", reż.Xawery Żuławski

Agata Kulesza w roli szefowej mafii i Piotr Nowak jako policjant. Agata Kulesza w roli szefowej mafii i Piotr Nowak jako policjant. Robert Palka/Fotos-Art / materiały prasowe
Zaczynało się interesująco, kończy jak typowy polski serial ostatnich lat.

Polscy widzowie czekają na dobry serial sensacyjny osadzony w rodzimych realiach. Dowodem bardzo dobre 2,5 mln widzów podczas pokazu w Dwójce pierwszego odcinka „Krwi z krwi”. Serial jest formatem holenderskim, w Polsce zrealizował go Canal+. Pierwszy sezon składa się z ośmiu odcinków, realizację drugiego przerwała decyzja stacji o wycofaniu się z produkcji w Polsce. Jeśli „Krew z krwi” spodoba się widzom Dwójki, zrealizuje go telewizja publiczna. Punkt wyjścia jest świetny. Carmen Rota-Majewska (Agata Kulesza) mieszka na Wybrzeżu, spotyka się z przyjaciółkami, wychowuje trójkę dzieci i bardzo się stara nie zauważać, czym w rzeczywistości zajmują się jej najbliżsi: ojciec – emerytowany boss mafii, oraz mąż i brat – przemytnicy papierosów na sporą skalę. Jednak kiedy mąż ginie w zamachu, a jej i dzieciom zagrażają rosyjska mafia (Aleksander Domogarow) i polska policja, zaczyna walczyć. Skandynawowie opowiedzieliby tę historię obyczajowo, zwyczajnie, jakby działa się na naszym osiedlu, u sąsiadów za ścianą. Xawery Żuławski („Wojna polsko-ruska”, ­pracuje nad „Złym” ­Tyrmanda) wprowadza jakieś przerysowanie. Widać je w grze aktorskiej – to nie ludzie, tylko typy bohaterów, z minami i gestami jak z pantomimy, w pracy kamery – „znaczące” najazdy i zatrzymanie kadru, a także w szeleszczących papierem dialogach. Zaczynało się interesująco, kończy jak typowy polski serial ostatnich lat.

 

Krew z krwi, reż. Xawery Żuławski, emisja: TVP2, w niedziele o godz. 21.10

Polityka 50.2013 (2937) z dnia 10.12.2013; Afisz. Premiery; s. 97
Oryginalny tytuł tekstu: "Przerysowana mafia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną