Film

Być albo nie być agentem

Recenzja filmu: „Jason Bourne”, reż. Paul Greengrass

Matt Damon po raz czwarty w roli Jasona Bourne’a Matt Damon po raz czwarty w roli Jasona Bourne’a Jasin Boland/VIP / materiały prasowe
Twórcy zrobili wszystko, by uwiarygodnić sensacyjną historię, nasączając ją kolorytem bieżących afer politycznych.

Najciekawsze w Jasonie Bournie – bohaterze powieści Roberta Ludluma od 14 lat z powodzeniem przenoszonych na ekran z Mattem Damonem w roli głównej – jest jego sumienie. Dotknięty amnezją, stopniowo przypominając sobie fakty z przeszłości, musi zaakceptować to, że był bestią – mordercą likwidującym wrogów amerykańskiego rządu. Szkolonym i wykorzystywanym w ramach tajnego programu CIA. Nad jego przebudzeniem (buntem przeciwko agencji) unosiło się widmo tragedii antycznej. Niczym Edyp, zadręczał się pytaniami: kim jestem, dlaczego to zrobiłem, kto za tym wszystkim stoi, czy nadal muszę zabijać? Wraz z nowym (już piątym) filmem cyklu dochodzą kolejne: czy jest zdrajcą, czy walczy po właściwej stronie, czy powinien wrócić do agencji?

„Wszystko pamiętam” – zaskakujące wyznanie rozpoczynające „Jasona Bourne’a” ma zapewne świadczyć o pogodzeniu z samym sobą. Koszmar niepewności jednak powraca, gdy okazuje się, że ojciec Bourne’a, zanim zginął w tajemniczych okolicznościach, był autorem niesławnego programu Treadstone. Film nie sięga zbyt głęboko w przeszłość, nie komplikuje do granic nieprawdopodobieństwa starych wątków. To przede wszystkim dobrze skrojony współczesny global conspiracy thriller, z zawrotnym tempem akcji, pościgami i pułapkami, w którym stawką jest bezpieczeństwo, a ceną totalna inwigilacja sieci. Twórcy zrobili wszystko, by uwiarygodnić sensacyjną historię, nasączając ją kolorytem bieżących afer politycznych takich jak WikiLeaks, strajki na ulicach Grecji, polowanie na Snowdena. Snując zarazem paranoiczne teorie spiskowe na temat rzekomo nieczystej działalności pionierów zagrożonej wolności w cyberprzestrzeni w rodzaju Steve’a Jobsa czy Marka Zuckerberga. Krótko mówiąc, najbardziej odległe wydarzenia łączą w logiczną całość, za co również należy im się pochwała.

Jason Bourne, reż. Paul Greengrass, prod. USA, 122 min

Polityka 31.2016 (3070) z dnia 26.07.2016; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Być albo nie być agentem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną