Recenzja filmu: „Czwarta władza (The Post)”, reż. Steven Spielberg

Spielberg uczy
Istotna wypowiedź filmowa na temat odpowiedzialności mediów, zrodzona z obywatelskiej troski.
Meryl Streep i Tom Hanks jako szefostwo „Washington Post” w „Czwartej władzy”
Monolith Films/materiały prasowe

Meryl Streep i Tom Hanks jako szefostwo „Washington Post” w „Czwartej władzy”

Media mają służyć rządzonym, nie rządzącym. Oczywista na pozór prawda, wypowiadana przez jednego z protagonistów „Czwartej władzy”, zostaje w filmie Stevena Spielberga przywołana w kontekście afery Pentagon Papers. Po drugiej wojnie czterech amerykańskich prezydentów przeszło trzy dekady ukrywało przed opinią publiczną treść szokujących raportów. Z dokumentów oznaczonych klauzulą najwyższego stopnia tajności jasno wynikało, że Amerykanie nie mieli szans wygrać wojny w Wietnamie, mimo to administracja Białego Domu posyłała do południowo-wschodniej Azji coraz więcej żołnierzy. Czy dziennikarze, którym wpadły w ręce te analizy, mieli obowiązek je upublicznić, świadomie wystawiając się na zarzut łamania zasad bezpieczeństwa kraju? Jak dalece zdawali sobie sprawę, że mogą być manipulowani? W czyim interesie działali? Wiedząc, że ich decyzja o ujawnieniu tajemnicy może doprowadzić do zakończenia wojny lub do bankructwa gazety – gdyż zostanie przeciwko nim uruchomiona potężna machina nacisków, szantaży – czy mieli prawo to zrobić? Przed takimi m.in. dylematami stanęło szefostwo dziennika „Washington Post” – jego właścicielka (grana przez Meryl Streep) oraz naczelny (Tom Hanks), którym poświęcona jest ta historia.

To kolejna po „Spotlight” istotna wypowiedź filmowa na temat odpowiedzialności mediów, zrodzona z obywatelskiej troski. Film gloryfikuje heroizm dziennikarzy, broni prawa do bezstronności, rzetelnej informacji i prawdy. Spielberg, jako czołowy hollywoodzki moralista i edukator, całym sercem staje po stronie idealizmu, etyki dziennikarskiej, a także wolności słowa. Stylizuje obraz na nostalgiczny, toczący się w leniwym tempie thriller, utrzymany w klimacie kina lat 70. Uważni widzowie docenią, że film kończy się ujęciem nawiązującym wprost do „Wszystkich ludzi prezydenta” – słynnego dreszczowca Alana J. Pakuli o dziennikarskim śledztwie w sprawie afery Watergate, która wybuchła zaraz po Pentagon Papers, doprowadzając do dymisji Nixona. Dzięki tej klamrze oba filmy wzajemnie się oświetlają, tworząc fascynujący obraz uwikłania amerykańskiej polityki ratowanej dzięki odwadze czwartej władzy.

Czwarta władza (The Post), reż. Steven Spielberg, prod. USA, 115 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną