Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Maria

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

„Maria” zrealizowana została przez amerykańskiego skandalistę Abla Ferrarę. Złe, histeryczne, nieuporządkowane – tak najczęściej krytyka określa obsceniczne filmy niezależnego nowojorskiego twórcy, który wcześniej popisał się takimi hitami jak „Porywacze ciał” czy osławiony „Zły porucznik”. Znawcy nazywają je piekielnymi przypowieściami z powodu upodobania ich autora do gwałtu, przemocy i seksu oraz wyczulenia na sprawy moralne współczesnej Ameryki.

Od pewnego czasu Ferrara zmienia jednak styl, dojrzewa jako artysta, nawiązuje coraz poważniejszą rozmowę z widzami, czego dowodem był na przykład dotykający fundamentów wiary, poczucia winy i doświadczenia religijnego gangsterski moralitet „Pogrzeb”.

Rozegrana w kameralnej atmosferze i nabożnym skupieniu „Maria” jest bez wątpienia najdonioślejszym osiągnięciem Amerykanina, dziełem wyjątkowej urody, które kojarzyć się musi nie tylko z bestsellerową powieścią Dana Browna, ale i subtelnym, autotematycznym „Jezusem z Montrealu” Denisa Arcanda. Kwestie religijne: kim była Maria Magdalena, dlaczego przypisano jej rolę nierządnicy, chociaż ewangelie o tym milczą, co ją łączyło z Chrystusem i jakie to miało konsekwencje dla rozwoju chrześcijaństwa, rozważane są w filmie Ferrary na dwóch płaszczyznach.

Prawdy historycznej próbuje dociec telewizyjny dziennikarz (Forest Whitaker), który w swoim programie rozmawia o tych sprawach z kompetentnym gronem ekspertów (m.in. z profesor Elanie Pagels, tłumaczką „Ewangelii Marii Magdaleny”). Natomiast prawdę mistyczną stara się zgłębić aktorka filmowa (Juliette Binoche), która wcielając się w rolę ulubionej i najpojętniejszej uczennicy Jezusa w komercyjnym przedsięwzięciu hollywoodzkiego reżysera zaczyna odczuwać głód wiary, rezygnuje z kariery i decyduje się żyć jak zakonnica.

Film Ferrary, starający się określić, czym jest dzisiaj świętość, zaskakuje brakiem emocjonalnego szantażu i mądrze zarysowanym tłem religijnych konfliktów we współczesnym świecie.
 

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną