Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Szczęście

Prosta historia, ale opowiedziana w mistrzowski sposób.

Najprostsze historie opowiedziane w mistrzowski sposób są niezawodne. „Szczęście” południowokoreańskiego reżysera Jin-ho Hura spełnia wymogi klasycznej love story, która mimo tego, że jest doskonale przewidywalna – porusza i wprawia w odpowiedni nastrój.

Bohaterami melodramatu jest dwoje młodych straceńców, którzy spotykają się w Domu Nadziei, czyli w położonym na ustroniu sanatorium dla nieuleczalnie chorych. On (Jeong-min Hwang) jest bankrutem, który musiał sprzedać prowadzony przez siebie nocny klub, notorycznym podrywaczem i alkoholikiem, u którego wykryto marskość wątroby. Ona (Su-jeong Lim) – chodząca niewinność i ucieleśnienie kobiecego wdzięku – od ośmiu lat leczy się z ciężkiej choroby płuc. Związek tych dwojga rozwija się wedle podręcznikowego wzorca: poznają się, zakochują, zamieszkują razem, on ją zdradza, następuje tragedia.

Niemniej sposób ukazania tej historii bez jakichkolwiek pretensji do fabularnych ekstrawagancji, epatowania nowoczesną techniką zdjęciową czy estetycznych eksperymentów, o dziwo, działa na wyobraźnię i nie spycha całości w otchłań walentynkowego kiczu. Niespieszne tempo narracji pozwala rozsmakować się w przeżywaniu zmieniających się uczuć protagonistów. Co bardziej niecierpliwi widzowie powiedzą, że to banał, ale co nim w popularnym kinie nie jest?

  
 

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną