Recenzja gry: „Deus Ex: Rozłam ludzkości”

Cyborg na mieliźnie
Zbyt często trzeba brnąć przez nużące mielizny, gra notorycznie gubi tempo, w dodatku przedstawiona wizja dystopii jest uderzająco schematyczna i naiwna.
materiały prasowe

Kontynuacja gry „Deus Ex: Bunt ludzkości”. Jest rok 2029. Tężeje napięcie między ludźmi, którzy nie korzystają z mechaniczno-elektronicznych implantów, a cyborgami – osobnikami udoskonalonymi, których ortodoksi czystości rasowej coraz bardziej się boją. Za kulisami tej wielkiej sceny przemian cywilizacyjnych knują swe ogólnoświatowe spiski demiurgowie inżynierii społecznej. Na drodze znów spróbuje im stanąć cyborg Adam Jensen. „Deus Ex: Rozłam ludzkości”, niestety, nie dorównuje poziomem ani poprzedniczce, ani tym bardziej słynnej pierwszej grze z cyklu, w 2000 r. słusznie uważanej za najwybitniejsze osiągnięcie gatunku RPG. Szwankuje dramaturgia. Zbyt często trzeba brnąć przez nużące mielizny, gra notorycznie gubi tempo, w dodatku przedstawiona wizja dystopii jest uderzająco schematyczna i naiwna.

Deus Ex: Rozłam ludzkości, Eidos Montreal, Cenega, PlayStation 4, Xbox One, Windows

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną