Gry

Awanturnice

Recenzja gry: „Uncharted: The Lost Legacy”

materiały prasowe
Silne kobiety, inteligentne i świadome celu, zdecydowanie zbyt rzadko obsadzane są w pierwszoplanowych rolach w grach.

W „Uncharted: The Lost Legacy” na poszukiwanie archeologicznych skarbów Indii wyruszyły aż dwie charyzmatyczne heroiny – Chloe i Nadine, znane z poprzednich gier awanturniczego cyklu „Uncharted”. I jest to główna zaleta oraz wyróżnik najnowszej produkcji Naughty Dog, pomyślanej jako dopełnienie zamkniętej już przecież historii niezapomnianego Nathana Drake’a. Gonitwy po dachach, wspinaczki po pradawnych ruinach, szalona jazda autem pod ostrzałem, przekradanie się wśród wrogów, zagadki, ukryte skarby, walka wręcz i strzelaniny, wzorcowe aktorstwo i błyskotliwe dialogi – jest tu wszystko, do czego przyzwyczaiła nas seria „Uncharted”. I niewiele więcej. „The Lost Legacy” sprawnie i efektownie dyskontuje sukces poprzednich produkcji studia z Santa Monica, nie ma jednak ani ich rozmachu, ani ambicji.

„Uncharted: The Lost Legacy”, Naughty Dog, Sony, PlayStation 4

Polityka 40.2017 (3130) z dnia 03.10.2017; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Awanturnice"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną