Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Inaczej niż w Bollywood

Recenzja książki: Aravind Adiga, "Między zabójstwami"

Nie ma tu miejsca na bollywoodzkie efekciarstwo.

Aravind Adiga jest kolejną wschodzącą gwiazdą literatury brytyjskiej i zarazem pisarzem dla tej literatury dziś modelowym. Urodził się w Indiach, wykształcenie zdobywał w Australii i na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, pracował dla brytyjskiej i amerykańskiej prasy ekonomicznej. Jego zeszłoroczny debiut powieściowy, „Biały tygrys”, uhonorowano Nagrodą Bookera. Tym samym Adiga dołączył do innych laureatów pochodzenia hinduskiego: Salmana Rushdiego, Arundath Roy i Kiran Desai. „Między zabójstwami” nie jest klasyczną powieścią. To właściwie zbiór dwunastu luźno ze sobą powiązanych opowiadań, których akcja rozgrywa się między tytułowymi zabójstwami dwojga indyjskich premierów: Indiry i Rajiva Gandhich. Siedmiodniowy spacer po fikcyjnym mieście Kittur odsłania przed czytelnikiem ponury krajobraz współczesnych Indii. Najlepiej oddają go słowa jednego z bohaterów, Abbasiego, właściciela fabryki koszul: „W trzech dziedzinach, czarnym rynku, podróbkach i łapownictwie, jesteśmy mistrzami świata”.

Nie ma tu miejsca na bollywoodzkie efekciarstwo ani na efekciarstwo stylistyczne. To świetna, niezwykle wymowna proza. Jej bohaterów przygniatają życiowe klęski, konflikty wyznaniowe, niemożność społecznego awansu z powodu systemu kastowego ani jakiejkolwiek zmiany na lepsze w kraju, w którym „jak się ktoś urodzi biedny, to i biedny umiera”. Książką Adiga udowadnia, że postkolonialne Indie to jedno z najważniejszych miejsc na dzisiejszej mapie literackiej.


Aravind Adiga, Między zabójstwami, przeł. Agnieszka Barbara Ciepłowska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 320

Polityka 44.2009 (2729) z dnia 31.10.2009; Kultura; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Inaczej niż w Bollywood"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną