Recenzja książki: Marcin Kącki, „Plaża za szafą. Polska kryminalna”

Wielkie kuszenie Polaka
Autor rysuje Polskę peryferyjną, gdzie sukces oznacza willę na bogato, a lokalna władza boi się reakcji proboszcza.
Agora/materiały prasowe

„Zamykaliśmy oczy na krzywdę dzieci, by robić specjalizacje i doktoraty”, „a co będę na sąsiadów gadał”, „dałyśmy się omamić” – słyszy Marcin Kącki od swoich rozmówców. „Plaża za szafą. Polska kryminalna” to zebrane reportaże autora „Dużego Formatu” z lat 2008–15 i zdaje się, że dopiero w wersji książkowej nabierają rozmiarów komentarza do polskiej rzeczywistości. Kryminalna to Polska, ale też różnorodna. Jest kasa służb specjalnych służąca za kasę pożyczkową dla pracowników wywiadu, jest zagrażająca życiu pigułka szczęścia, jest złodziejka krzyża, nauczycielka Grażyna Juszczyk i arcybiskup Juliusz Paetz z wypijanym koniakiem w gronie młodych wikariuszy.

Kącki rysuje Polskę peryferyjną, gdzie sukces oznacza willę na bogato, a lokalna władza boi się reakcji proboszcza. Ale w tej małości Polska jest też przyjemnie swojska i dobrze znana. Autor pisze o zaniku więzi społecznych, których brak prowokuje do nadużyć. O kobietach, które zdominowane w patriarchalnym społeczeństwie szukają ujścia dla swoich ambicji i marzeń na drodze przestępczej. A policjanci tylko zacierają ręce na myśl o złapaniu szefowej gangu. Marcin Kącki ma niezwykłą umiejętność niedomykania swoich historii. I kiedy pisze: „Nie mam pytań”, i zostawia czytelnika z obrazkiem polanej kwasem pary trzymającej się za ręce, to aż ściska w środku.

Marcin Kącki, Plaża za szafą. Polska kryminalna, Agora, Warszawa 2017, s. 312

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną