Muzyka

Outsider środka

Recenzja płyty: Nick Cave&The Bad Seeds, "Push The Sky Away"

materiały prasowe
W zmieniającym się składzie, ale pod tym samym szyldem Nick Cave działa już 30 lat.

Każdemu artyście zdarzają się w takim okresie wpadki, słabsze momenty. Ale Australijczyk do perfekcji opanował technikę artystycznej trójpolówki, co jakiś czas ucieka z wyeksploatowanego twórczo terytorium, zmienia styl, przetasowuje współpracowników. I nie nagrał złej płyty. Trochę jak Tom Waits, którego zresztą na nowym albumie przypomina techniką twórczą – ma notes wypełniony zebranymi i wyguglowanymi w Internecie ciekawostkami, z których lepi teksty. Muzycznie nawiązuje do płyty „No More Shall We Part”, z poprawką na bardziej wypolerowane brzmienie. Całego zasobu agresji Cave najwyraźniej pozbył się na płytach nagrywanych ostatnio z grupą Grinderman, emocje buduje wolniej, a miejsce rejestracji materiału – XIX-wieczny budynek studia na południu Francji z kolekcją 200 tys. płyt z muzyką klasyczną – też pewnie powściągało skrajne pomysły. I tak dostaliśmy dość bezpieczny, ale udany 15 album The Bad Seeds.

 

Nick Cave&The Bad Seeds, Push The Sky Away, Bad Seed Ltd/Mystic

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną