Muzyka

Pol-Lana

Recenzja płyty: Mary Komasa, „Mary Komasa”

materiały prasowe
Zaskakująco długo czekaliśmy na polską wersję sukcesu Lany Del Rey.

Przyszła od razu w międzynarodowym entourage’u jako udane wejście na scenę 30-letniej Polki, dotychczas brylującej na modowych wybiegach. Córka aktora Wiesława Komasy i młodsza siostra reżysera Jana Komasy swój debiutancki album wyśpiewała w całości po angielsku. Zarejestrowała go w Berlinie w asyście międzynarodowego zespołu i pod okiem niemieckiego producenta Guya Sternberga. Obficie przy tym czerpała z inspiracji skandynawskich, a tu i ówdzie pobrzmiewają również amerykańskie westerny czy blues rock; utwór „Smiling Moon” musiał zaś powstać na wieść o wskrzeszaniu serialu „Twin Peaks”. Wszystko to spaja sama Mary Komasa swoim sentymentalnym głosem. Nie słychać w nim lekcji śpiewu operowego, które pobierała w młodości, tak jak przez stonowane gitarowo-fortepianowe aranże przemawia raczej natchniona songwriterka niż kształcona pianistka. Teksty wyssane ze wspomnień autorka uzupełniła nostalgicznym brzmieniem, uchwyconym sprzętem sprzed półwiecza. Tak wycyzelowany debiut wzbudzi zapewne pytania o intencje byłej modelki i autentyczność jej wyznań. Ale i to będzie à la Del Rey.

Mary Komasa, Mary Komasa, Warner Music Poland

Polityka 14.2015 (3003) z dnia 30.03.2015; Afisz. Premiery; s. 95
Oryginalny tytuł tekstu: "Pol-Lana"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak pozostać sobą po spektakularnym sukcesie bądź porażce

Jak sobie poradzić z porażką, ale też sukcesem.

Grzegorz Gustaw
08.08.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną