Muzyka

Amerykański mruczek II

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

I oto jest. Uroczy, refleksyjny, nieagresywny, wręcz wakacyjny. Już od pierwszej piosenki „Quiet Town” robi nam się miło i beztrosko.

Atmosfera trochę niemęska, raczej w stylu Simona i Garfunkela. Prawdziwy macho powinien tej płytki słuchać w samotności, żeby nie narazić się na drwiące uśmiechy opalonych muskularnych kolegów. Kobiety, nawet opalone, mogą słuchać Rouse‘a bez ograniczeń. Oczywiście, jeżeli mężczyzna im taką płytę podaruje.

Bo pamiętajcie chłopcy, mięśnie mięśniami, ale do serca kobiety skutecznie trafia się także poprzez jej wrażliwe uszy.  

Josh Rouse, Subtitulo, Bedroom Classics 2006  

Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jerzy Stuhr (1947–2024). Półśrodki go nie interesowały

Wielcy artyści pozostawiają po sobie legendę. Jerzy Stuhr zostawił ich kilka: inteligenta, moralisty, nauczyciela i mistrza rozrywki.

Janusz Wróblewski
16.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną