Teatr

Mewa śmieszka

Recenzja spektaklu: "Mewa", reż. Paweł Miśkiewicz

Aktorzy: Iwona Bielska, Roman Gancarczyk (od lewej) i Wiktor Loga-Skarczewski podczas próby spektaklu Aktorzy: Iwona Bielska, Roman Gancarczyk (od lewej) i Wiktor Loga-Skarczewski podczas próby spektaklu Jacek Bednarczyk / materiały prasowe
Kameralnemu spektaklowi bliżej do dystansu i rezygnacji Arkadiny i Trigorina niż wiary w siłę teatru Trieplewa i Niny.

O „Mewie” Miśkiewicza można rzec: Czechow skondensowany (szóstka aktorów, półtorej godziny) i tak śmieszny, że aż smutny. Iwona Bielska (Arkadina), Zbigniew Z. Kaleta (Trigorin), Roman Gancarczyk (Dorn) i Urszula Kiebzak (Masza) grają ludzi/artystów, pozbawionych złudzeń zarówno względem życia, jak i – wydaje się – zawodu, który przed laty obrali.

Grają na granicy szarży, farsowo, z gorzką autoironią. Bawią się komicznym skupieniem bohaterów na sobie, pretensjonalnością ich najgłębszych wyznań, wdzięczeniem się do widza. Ale gdzieś pod spodem jest gorycz ludzi, którzy rozminęli się z własnymi marzeniami i oczekiwaniami. Nadpobudliwy, napięty Trieplew (Wiktor Loga-Skarczewski), gotowy do walki z całym światem o nową, prawdziwą sztukę (rytuał z polewaniem się krwią zabitej mewy), ale też niepewny swojego talentu i żądny akceptacji, miłości i podziwu, jest ich wcieleniem z przeszłości, obrazem ich młodości. Z kolei Nina Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik jest gdzieś w połowie drogi między świeżością i idealizmem Trieplewa a dystansem do zawodu i świata reszty zespołu. Już nie ma złudzeń, że zmieni świat, ale wciąż ma w sobie potrzebę radykalnych gestów artystycznych i chęć powrotu do dawnej siebie, do dziecięcego zachwytu światem sztuki.

Kameralnemu spektaklowi Miśkiewicza jednak zdecydowanie bliżej do dystansu i rezygnacji Arkadiny i Trigorina niż wiary w siłę teatru Trieplewa i Niny.

Antoni Czechow, Mewa, reż. Paweł Miśkiewicz, Stary Teatr w Krakowie

Polityka 26.2011 (2813) z dnia 20.06.2011; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Mewa śmieszka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polsat skręca w prawo

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna light”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

Anna Dąbrowska
27.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną