Recenzja spektaklu: „Trubadur”, reż. Laco Adamik

Trubadur łódzko-krakowski
Koprodukcje zdarzają się nie tylko pomiędzy scenami polskimi i zagranicznymi, ale też w obrębie rynku krajowego.
„Trubadur”, reż. Laco Adamik
Joanna Miklaszewska/materiały prasowe

„Trubadur”, reż. Laco Adamik

Dobrym przykładem jest przeniesienie inscenizacji „Trubadura”, która miała swą premierę wiosną zeszłego roku w Operze Krakowskiej, na scenę Teatru Wielkiego w Łodzi. Ten sam reżyser Laco Adamik, ta sama scenografka Barbara Kędzierska (która zresztą na potrzeby większej od krakowskiej sceny łódzkiej musiała swoją scenografię nieco rozciągnąć wszerz), ale zupełnie inni soliści, głównie związani z miejscową sceną. Spektakl będzie się pokazywał na zmianę w obu teatrach. W Łodzi rewelacją są główne role: w pierwszej obsadzie w tragiczną postać Cyganki Azuceny wciela się (tak to naprawdę można nazwać) Anna Lubańska, gość z Opery Narodowej, a rolę jej syna, nieszczęsnego trubadura Manrico, wybitnie śpiewa młody absolwent łódzkiej uczelni Dominik Sutowicz. Daje się jeszcze zauważyć drugi gość spoza Łodzi Mikołaj Zalasiński, jako targany namiętnościami Hrabia di Luna, oraz związana stale z teatrem Dorota Wójcik jako Leonora – obiekt miłości obu głównych bohaterów. Austriacko-włoski dyrygent Eraldo Salmieri, od roku kierownik muzyczny teatru, prowadzi dzieło Verdiego ze znawstwem i wyczuciem.

 

Giuseppe Verdi, Trubadur, reż. Laco Adamik, Teatr Wielki w Łodzi

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną