Teatr

Nieuchwytny pan Ripley

Recenzja spektaklu: „Utalentowany pan Ripley”, reż. Radosław Rychcik

Barack Obama show, czyli intrygujący początek spektaklu Barack Obama show, czyli intrygujący początek spektaklu Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Sens całości staje się tak nieuchwytny jak prawdziwa osobowość Ripleya.

Historia Toma Ripleya, który rusza z misją sprowadzenia do Stanów bawiącego we Włoszech syna bogatego biznesmena, po czym przejmuje jego tożsamość, miała najprawdopodobniej posłużyć Radosławowi Rychcikowi jako materiał do rozważań nad dzisiejszymi metodami autokreacji, współczesnym żonglowaniem tożsamościami. Zaczyna się intrygująco – Ripley (grający psychopatę Marcin Bosak) w masce prezydenta Obamy drobiazgowo analizuje swój wygląd i cechy charakteru, narzucając światu interpretację swojej osoby. Potem jednak spektakl zmienia się w żonglerkę skojarzeniami. Jedne sceny nawiązują do estetyki kina noir, inne do klasyki filmowych horrorów. Ripley w mundurze pilota otoczony wianuszkiem (azjatyckich!) stewardes to z kolei cytat ze „Złap mnie, jeśli potrafisz” Spielberga z Leonardo DiCaprio w roli oszusta kradnącego tożsamości innych, pijatyki w barze mają odnosić do ekranizacji „Pod wulkanem” Lowry’ego itd. Rychcik kontynuuje podążanie tropem amerykańskiej popkultury, odniesień filmowych i serialowych, które zbudowały nowy, nieoczekiwany i ciekawy kontekst dla jego „Dziadów” z poznańskiego Nowego. Tam jednak trzonem był sens i znaczenie płynące z dzieła Mickiewicza, które cytaty z popkultury wzmacniały, zaś w „Utalentowanym panu Ripleyu” z warszawskiego Studia zostały tylko odniesienia, sens całości staje się tak nieuchwytny jak prawdziwa osobowość Ripleya.

Utalentowany pan Ripley, na podstawie powieści Mary Patricii Highsmith, reż. Radosław Rychcik, Teatr Studio w Warszawie

Polityka 14.2015 (3003) z dnia 30.03.2015; Afisz. Premiery; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Nieuchwytny pan Ripley"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną