Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Odzyskane przez suwerena

Recenzja wystawy: „Najcenniejsze. Kolekcja Książąt Czartoryskich”

Michele Tosini, Venus Victrix, XVI w. Michele Tosini, Venus Victrix, XVI w. Karol Kowalik / Muzeum Narodowe w Krakowie
Można przypuszczać, że wkrótce powróci dyskusja na temat, czy to dobrze, czy źle, że wydaliśmy pół miliarda złotych na zakup kolekcji Czartoryskich.

A to za sprawą ekspozycji, jaką przygotował dysponent zbiorów Muzeum Narodowe w gmachu Arsenału (siedziba Muzeum Czartoryskich jest w stanie permanentnego remontu). Z liczącej 90 tys. egzemplarzy kolekcji wybrano zaledwie skromny, ale reprezentacyjny fragment. Co tu jest? Łatwiej zapytać, czego tu nie ma. Są eksponaty od czasów starożytnego Egiptu i Etrusków po XIX w. Obrazy, rzeźby, szkła, srebra, militaria, starodruki, tkaniny, mapy, dokumenty. Od obrazów Matejki i Cranacha po odlew dłoni Chopina. Dawni kolekcjonerzy tak właśnie zbierali – wszystko, co im się wydało ciekawe, w radosnym pomieszaniu. Oczywiście zbiory Czartoryskich to kolekcja o najwyższej randze artystycznej lub historycznej. Ozdobą ekspozycji będzie „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta. By zobaczyć drugie wielkie arcydzieło ze zbiorów, czyli „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, trzeba będzie poczekać do maja, kiedy to obraz zostanie wyeksponowany, ale nie w Arsenale, lecz osamotniony, w gmachu głównym Muzeum Narodowego. Słowem: po dłuższej tułaczce wróci na stare pielesze.

Najcenniejsze. Kolekcja Książąt Czartoryskich, Arsenał. Muzeum Narodowe w Krakowie, wystawa czynna do 8 kwietnia 2018 r.

Polityka 15.2017 (3106) z dnia 11.04.2017; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Odzyskane przez suwerena"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną