Recenzja wystawy: „Co po Cybisie?”

Reprezentacja półwiecza
Duże przekrojowe wystawy sztuki zawsze budzą największe emocje pytaniem: kogo wybrano, a kogo pominięto? Tym razem kurator użył zgrabnego fortelu, który zdjął z niego odpowiedzialność za owe wybory.
Ryszard Grzyb, Zjadacz kucyków w autobusie Polska, 1987 r.
Zachęta

Ryszard Grzyb, Zjadacz kucyków w autobusie Polska, 1987 r.

Opowiadając o losach polskiego malarstwa w ostatnim półwieczu, użył bowiem formalnego wybiegu: postanowił pokazać prace artystów wyróżnionych prestiżową środowiskową nagrodą im. Bolesława Cybisa (stąd tytuł ekspozycji). A że przyznawana jest od 44 lat, to i reprezentacja uzbierała się godna. Laureatów pogrupowano w – niekiedy wcale nie takie oczywiste – wątki problemowe. Zaczyna się przewrotnie od poetyckiej „Litanii malarza”. To recytowana przez Ryszarda Grzyba i dobiegająca z głośników lista tematów, których malarz podejmować nie powinien, której towarzyszy zestaw prac, które... owe tematy podejmują. W kolejnych salach możemy zobaczyć m.in., jak twórcy zmagali się z problemem koloru i światła, jak z malarstwem wykraczali w trzeci wymiar (formy przestrzenne), a nawet jak polityka dzieliła malarstwo (w stanie wojennym przyznawano równocześnie dwie nagrody – jedną akceptowaną, a drugą odrzucaną przez władze). Wystawa oczywiście nie burzy żadnych hierarchii i niczego nie weryfikuje, ale za to tworzy fantastyczną galerię historycznych dokonań, uświadamia potęgę polskiego malarstwa: wrażliwego, zróżnicowanego, łączącego światowe dokonania z lokalnymi uwikłaniami.

Co po Cybisie? – Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Warszawa, do 16 grudnia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną