Moje miasto

Koalicja europejskich stolic będzie walczyć o demokrację. Bo rządy zawiodły

Budapeszt Budapeszt Ivan Akimenko / Unsplash
Burmistrz Budapesztu Gergely Karácsony zapowiedział współpracę z władzami Warszawy, Bratysławy i Pragi, by wspólnie przeciwstawiać się zapędom populistycznych rządów i bronić demokratycznych wartości.

Gergely Karácsony został burmistrzem stolicy Węgier 13 października jako kandydat koalicji ugrupowań opozycyjnych. Odebrał władzę przedstawicielowi Fideszu, rządzącej krajem od dziewięciu lat partii Viktora Orbána. Wynik wyborów samorządowych zaskoczył – Fidesz stracił Budapeszt i dziewięć innych miast. W utrzymaniu władzy nie pomogła praktycznie pełna kontrola mediów, nachalna propaganda ani prowokacje służb specjalnych. Opozycja w końcu poszła po rozum do głowy, skonsolidowała siły i pokazała, że nawet z Orbánem można wygrywać.

Czytaj także: Węgierska opozycja się jednoczy

Europejskie samorządy się jednoczą

Nowy burmistrz zapowiada większą troskę o ekologię i o najbiedniejszych mieszkańców miasta, chce rozwijać transport publiczny. Słowem: robić to, co robić powinien każdy zarządca nowoczesnego, przyjaznego ludziom miasta. Do tej wewnętrznej agendy dołożył misję obrony wartości demokratycznych nadwerężonych przez rządy Fideszu.

Misję tę Karácsony chce realizować we współpracy z burmistrzami innych środkowoeuropejskich stolic. Idea podoba się prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu. Dobrze pamiętamy, że polskie wybory samorządowe 2014 okazały się plebiscytem politycznym, który w większości dużych miast wypadł dla PiS niekorzystnie.

Co jednak mogą burmistrzowie Budapesztu lub Warszawy? Należy pamiętać, że na Węgrzech kompetencje władzy samorządowej zostały bardzo ograniczone przez Orbána, który w 2014 r. wprowadził nową konstytucję i regulacje centralizujące zarządzanie krajem. Samorząd w dużej mierze pełni funkcje wykonawcze dla polityki rządowej i dysponuje niewielką autonomią.

Czytaj także: Orbán rozpoczyna wielką europejską grę

Pieniądze z Unii prosto do miast

W Polsce sytuacja jest odmienna – zasada decentralizacji i autonomii samorządu ciągle obowiązuje, choć Jarosław Kaczyński nie ukrywa, że mu się to nie podoba, i stara się zmienić ten stan rzeczy ustawami. Najbardziej jaskrawym przykładem ograniczenia kompetencji samorządu jest reforma oświatowa, która pozostawiła władzom lokalnym obowiązek prowadzenia szkół, ale praktycznie bez możliwości kształtowania takiej polityki na swoim terenie.

Samorządy najbardziej jednak obawiają się zamachu na finanse, bo to one decydują o możliwości działania. Dlatego Karácsony w sojuszu z kolegami z innych stolic będzie zabiegał, by Unia Europejska zmodyfikowała dystrybucję środków wspólnoty dla krajów członkowskich w taki sposób, by pojawił się także strumień kierowany bezpośrednio do miast – z pominięciem rządów. Wprowadzenie takiego rozwiązania zmieniłoby zasadniczo sytuację Budapesztu czy Warszawy, czyniąc z tych miast bezpośrednich aktorów polityki europejskiej. Oczywiście można spodziewać się oporu rządów, które niewątpliwie zaprotestują w obronie państwowej suwerenności.

Czytaj także: Rząd przykręca kurek z pieniędzmi

Władza autorytarna boi się mieszkańców

Zapowiedź współpracy środkowoeuropejskich stolic to dobry sygnał, choć oczywiście sama współpraca nie jest niczym nowym. Metropolie zazwyczaj należą do różnych sieci kooperacji, Warszawa np. uczestniczy w globalnej inicjatywie C40 łączącej 94 metropolie światowe. Podczas spotkania w Kopenhadze 9 października grupa ta ogłosiła stan kryzysu klimatycznego, poparła prace nad Nowym Zielonym Ładem oraz zapowiedziała intensyfikację działań na rzecz ochrony klimatu.

Najważniejszym źródłem siły miast są jednak ich mieszkańcy. Dlatego najlepszym wzmocnieniem zapowiedzi współpracy Budapesztu, Warszawy, Bratysławy i Pragi na rzecz obrony demokracji w Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech będzie demokratyzacja lokalnych, miejskich wspólnot poprzez większe włączanie mieszkańców we współdecydowanie o różnych sprawach.

Warszawa przygotowuje się do przeprowadzenia panelu obywatelskiego w sprawie zmian klimatycznych – to jeden z instrumentów współrządzenia, warto przyglądać się więc procesowi i jego wynikom. Najważniejsza jest chęć zaangażowania. Frekwencja w wyborach samorządowych (67 proc.) i parlamentarnych (77 proc.) pokazuje, że apetyt warszawiaków na demokrację rośnie. Podobnie jak budapeszteńczyków, którzy 13 października odrzucili dyktat rządu i nie zważając na groźby obcięcia funduszy państwowych, wybrali zgodnie z własną wolą. Tego najbardziej boi się władza autorytarna.

Czytaj także: Ranking miast obywatelskich

Więcej na ten temat


Partnerzy Moje Miasto

Kraków Szczecin Warszawa Sopot
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Skąd się bierze inteligencja

Czy inteligencję mamy z genów, czy ze środowiska.

Magdalena Kaczmarek
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną