Światowa cyfryzacja bibliotek

Literki w cyferkach
Rusza Cyfrowa Publiczna Biblioteka Ameryki. Ambitny projekt jest odpowiedzią na europejską Europeanę i ambicje Google. Dzięki szlachetnej konkurencji internauci zyskają dostęp do gigantycznych zasobów kultury. Sen o cyfrowej Bibliotece Aleksandryjskiej jest coraz bliższy spełnienia.
Fresk ukazujący wnętrze Biblioteki Aleksandryjskiej.
AKG-Images/EAST NEWS

Fresk ukazujący wnętrze Biblioteki Aleksandryjskiej.

Plakat reklamujący wystawę sztuki Art Nouveau zorganizowaną przez Europeanę.
Thomas Ledl/Wikipedia

Plakat reklamujący wystawę sztuki Art Nouveau zorganizowaną przez Europeanę.

Początki są skromne, lecz założenia ambitne – 18 kwietnia pod kierownictwem Daniela J. Cohena, wybitnego przedstawiciela cyfrowej humanistyki, rusza Digital Public Library of America (DPLA) – Cyfrowa Publiczna Biblioteka Ameryki (http://dp.la). Tworzy ją sieć działających w Stanach Zjednoczonych bibliotek, wśród nich taki gigant, jak Biblioteka Uniwersytetu Harvarda, gromadząca 17 mln obiektów. Ona właśnie już na starcie udostępni cyfrowe wersje 243 średniowiecznych rękopisów, pierwsze fotografie Księżyca, tysiące dagerotypów. W sumie, w wyniku początkowej „zrzutki”, internauci zyskają dostęp do kilku milionów obiektów, na razie głównie tekstowych, z czasem jednak również w innych formatach medialnych.

To niewiele w porównaniu na przykład z Europeaną, cyfrową biblioteką europejską, która udostępnia już 26 mln dzieł. Robert Darnton, szef książnicy harwardzkiej, jeden z inicjatorów DPLA i wytrawny znawca francuskiego oświecenia, przyznaje, że Europeana od początku jest dla amerykańskiej inicjatywy ważnym punktem odniesienia, inspiracją i jednocześnie też partnerem. A także źródłem wiedzy o błędach, jakich nie należy popełnić, otwierając zasoby przed internetową publicznością.

Hacatony dla Europeany

Podstawowy problem Europeany polega na tym, że choć ma już olbrzymie zasoby, ciągle niewielu Europejczyków o nich wie i z nich korzysta. Projekt realizowany jest na zasadzie sieciowej, zbiory nie są gromadzone na jednym superkomputerze, lecz pozostają w gestii swoich gospodarzy: bibliotek, archiwów, repozytoriów (Polska jest jednym z najważniejszych kontrybutorów i udostępniła już blisko półtora miliona dzieł). Internauta może się do nich dostać za pośrednictwem jednego interfejsu (http://www.europeana.eu) – okienka umożliwiającego dostęp do treści z możliwością wyboru języka nawigacji z tych używanych w Europie.

To jednak teoria, od startu Europeany w 2008 r. ciąży nad nią widmo niedofinansowania i niedostatecznej koordynacji. Gdy ruszała, organizatorzy nie przewidzieli początkowego zainteresowania – było tak wielkie, że system nie wytrzymał. Błąd został naprawiony, dziś Europeana ma raczej odwrotny problem – niedostatecznego ruchu. A niedoróbki techniczne też pozostały, co sprawia wrażenie amatorszczyzny.

Zawiadująca inicjatywą Fundacja Europeana stara się przełamać impas na miarę możliwości i metodami właściwymi dla ducha sieci. Dlatego w 2011 r. zainicjowała przedsięwzięcie Hack4Europe! W Poznaniu, Barcelonie, Londynie i Sztokholmie odbyły się hackathony – hakerskie maratony, podczas których drużyny programistów miały za zadanie opracować aplikacje umożliwiające ciekawszy sposób korzystania z zasobów Europeany.

Wśród zwycięzców zmagań znalazła się drużyna z Polski z rozwiązaniem Artf4Europe. Zespół o nazwie TheSaveUp Team (w istocie reprezentował firmę informatyczną iTraff) przygotował aplikację, która umożliwia połączenie świata realnego z wirtualnym. Gdy internauta znajdzie się np. w muzeum i ma ze sobą smartfon, wystarczy, że wyceluje go na oglądany obiekt, np. obraz, by po chwili program pobrał informacje na jego temat zebrane w Europeanie.

Hack4Europe! ma zachęcić internautów do korzystania z Europeany nie tylko jako biblioteki, lecz platformy zawierającej olbrzymie ilości danych i treści, do których można dobierać się w sposób, jaki tylko podpowie hakerska i programistyczna wyobraźnia. Bo nie chodzi o to, żeby zgromadzone zbiory oglądać „przez szybkę”, lecz by wykorzystywać w nowych serwisach i aplikacjach, rozwijając tym samym zasoby kultury.

Ameryka goni Europę

Podobnie będzie działać Cyfrowa Publiczna Biblioteka Ameryki, współpracując zresztą z Europeaną. Zażyłości dowodzi wspólna cyfrowa wystawa „Leaving Europe”, poświęcona emigracji ze Starego Kontynentu do ziemi obiecanej za Atlantykiem. Jednocześnie jednak Robert Darnton jest przekonany, że uniknie problemów, z jakimi borykają się jego europejscy koledzy, bo DPLA może liczyć na wsparcie hojnych i licznych w USA darczyńców. Pieniądze z fundacji Sorosa, Sloana, Arcadia, Knightów mają spowodować, że w ciągu dekady udostępniane przez DPLA zbiory urosną do rozmiarów, jakie zgromadziła Biblioteka Kongresu, największa biblioteka świata.

Nie chodzi jednak o ściganie się, choć – jak przyznaje Darnton – Amerykanie stracili ponad dekadę. Przecież biblioteka mogła powstać już w latach 90. XX w., w okresie ówczesnej internetowej bańki inwestycyjnej i entuzjazmu dla nowego medium. Tyle tylko, że Internet końca XX w. był jeszcze zupełnie innym światem niż dziś, kiedy królują w nim takie przedsięwzięcia, jak Facebook, Google, YouTube czy Wikipedia. Przed ich pojawieniem się sieć przypominała cyfrowe przedłużenie realnego świata, nie oferowała de facto nowej jakości. Ta pojawiła się wraz z hasłem Web 2.0 – Internetu, w którym użytkownicy nie tylko mają prawo korzystać z treści, lecz również sami mogą ją tworzyć i przetwarzać.

Transformację tę dotkliwie odczuła inna publiczna inicjatywa w Stanach Zjednoczonych – Biblioteka Cyfrowa Narodowej Fundacji Nauki (National Science Digital Library – NSDL), uruchomiona w 2000 r. w ostatnich dniach rządów prezydenta Billa Clintona. Jej misją było dostarczanie nauczycielom, uczniom i studentom cyfrowych materiałów edukacyjnych najwyższej jakości. Miała to być odpowiedź na zalew chłamu, który powoduje, że internauci nie wiedzą, jakim treściom mogą ufać. Adres NSDL (http://nsdl.org) gwarantuje, że zawartość jest sprawdzona i można się na nią powoływać, tak jak na wpis w uznanej encyklopedii.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną