Nauka

Sto milionów odpadów krąży nad naszymi głowami. Zobacz, jak do tego doszło

Historia kosmicznych śmieci zaczęła się 14 października 1957 roku, kiedy ZSRR wystrzelił w przestrzeń kosmiczną pierwszego Sputnika.

Sputnik 1 był kulą aluminium o średnicy 58 centymetrów, która trzy razy w ciągu sekundy nadawała sygnał radiowy. Jednak zanim Sputnik rozpoczął swoją wędrówkę po orbicie Ziemi, musiał zostać wyniesiony w przestrzeń kosmiczną przez rakietę R-7, przeznaczoną pierwotnie do przenoszenia głowic atomowych, i to właśnie fragment tej rakiety stał się pierwszym śmieciem w przestrzeni okołoziemskiej. O tym, jak wiele złomu krąży w najbliższym sąsiedztwie naszej planety, można się przekonać, oglądając wizualizację dr. Stuarta Greya z University College London, przygotowaną dla United Kingdom's Royal Institution.

Niemal każda misja kosmiczna tworzy nowe śmieci na naszej orbicie. Po pierwszym Sputniku w kosmosie znalazł się Sputnik 2 z Łajką na pokładzie, a rok później dołączył do nich amerykański Explorer 1. Każdy z tych obiektów musiał zostać w jakiś sposób wyniesiony w przestrzeń, ale kosmiczne śmieci to nie tylko fragmenty potężnych rakiet nośnych i obiekty odpadające z satelitów. Należą do nich także przedmioty zgubione przez astronautów podczas spacerów kosmicznych, a nawet odpadające z maszyn listki farby. To właśnie taki nieszkodliwy na Ziemi listek uszkodził okno promu kosmicznego Challenger w 1983 r.

Kiedy Neil Armstrong robił „wielki krok dla ludzkości”, na orbicie Ziemi znajdowało się już 5 tys. obiektów zaliczanych do kosmicznego złomu. A intensywna eksploracja kosmosu dopiero się rozkręcała. Do 2007 r. wydawało się, że kosmiczny śmietnik ustabilizował się na poziomie 9 tys. obiektów o średnicy powyżej 10 cm (tych mniejszych jest znacznie, znacznie więcej). Właśnie wtedy Chińczycy postanowili zniszczyć starego satelitę meteorologicznego za pomocą rakiet balistycznych, wprowadzając tym samym na naszą orbitę 3 tys. nowych kawałków metalu. W roku 2009 r. doszło do zderzenia rosyjskiego i amerykańskiego satelity, co dodało do rachunku kolejne 2 tys. obiektów.

Z szacunków NASA wynika, że w naszej przestrzeni kosmicznej znajduje się około 20 tys. śmieci o średnicy większej niż 10 cm. 500 tys. odpadków o rozmiarze 1–10 cm i nawet 100 mln drobiazgów mniejszych niż 1 cm. Każdy z nich jest rozpędzony do ponad 27 tys. km na godz. Jak bardzo kosmiczne śmieci zagrażają współczesnym misjom kosmicznym, w tym samym astronautom, pokazał choćby głośny film „Grawitacja” Alfonsa Cuaróna - znaleźli się w śmiertelnej pułapce, gdy ławica odpadów zniszczyła stację kosmiczną, w której pracowali.

Zdarza się, że odpadki nie spalają się w atmosferze i spadają na ziemię. W 2007 r. szczątki radzieckiego satelity przeleciały niebezpiecznie blisko samolotu lecącego nad Pacyfikiem, a w 1997 r. w Oklahomie kosmiczny kawałek metalu o wielkości 10 na 13 cm uderzył w ramie Lottie Williams. W pewnym sensie mieszkanka Stanów może mówić o szczęściu, ponieważ mimo rosnącej liczby kosmicznego złomu bukmacherzy oceniają szanse trafienia nim człowieka na 20 miliardów do jednego.

Więcej o kosmicznych śmieciach i projektach dra Stuarta Greya można przeczytać na jego stronie.

.mat. pr..
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną