Czy Proxima Centauri b stanie się naszym nowym domem? To nie takie proste...
Odkryto nową planetę typu Ziemia, media obwołują ją naszym nowym domem, jednak nie powinniśmy jeszcze pakować walizek.
M. Kornmesser/ESO

Agencje, serwisy i portale elektryzują nas wiadomością o odkryciu planety typu Ziemia, oddalonej zaledwie 4 lata świetlne od nas. Czy już mamy pakować walizki? A może ktoś najpierw wytyczy pierwsze działki na bliskiej planecie? Nie tak szybko!

Co kilka miesięcy jesteśmy bombardowani newsami o odkryciu drugiej Ziemi. Zwykle te drugie Ziemie są bardzo daleko i zwykle też bardzo niewiele o nich wiadomo, ale ponieważ ludzkość nauczyła się odkrywać obce planety – leżące gdzieś daleko i krążące wokół odległych gwiazd – zainteresowanie czytelników jest zrozumiałe.

W ogóle poszukiwanie innych niż ziemskie form życia stało się od pewnego czasu świętym Graalem nauk o kosmosie. Wiele się na taki stan rzeczy złożyło. Misja teleskopu Keplera, który odkrył dotąd prawie 1,5 tys. obcych planet, zdobyta niedawno wiedza o tym, że planet jest w kosmosie znacznie więcej niż gwiazd, powstanie nauki zwanej astrobiologią, odkrywanie tu, na naszej Ziemi, form życia potrafiących trwać i dobrze się mieć w niezwykle ekstremalnych warunkach. To wszystko wytwarza i podgrzewa tę atmosferę poszukiwania obcych. Dlatego dzisiaj znalezienie obcej formy życia byłoby największym odkryciem naukowym wszech czasów, wartym wielu Noblów. Ale nie jest to takie proste...

1.

Obecnie opisywana nowa Ziemia okrąża gwiazdę Proxima Centauri, która jest najbliższą gwiazdą naszego Układu Słonecznego. Leży ona w odległości 4,24 lat świetlnych i jest jednym z najlepiej poznanych przez ludzi obiektów kosmosu. Istotnie różni się od naszego Słońca. To tak zwany czerwony karzeł, czyli gwiazda wiele razy mniejsza od gwiazd typu słonecznego, ma masę zaledwie 1/8 masy Słońca. Mimo że najbliższa nam, świeci tak słabo, że gołym okiem dostrzec się jej nie da. Nota bene właśnie takich gwiazd, czyli bardzo małych i chłodnych – od 0,08 do 0,5 masy naszego Słońca – jest w kosmosie najwięcej.

Uczeni związani z największą na świecie astronomiczną organizacją ESO (European South Observatory) badali dane doplerowskie Proximy Centauri, zdobyte przez teleskopy ESO działające w Chile. Obserwacje doplerowskie gwiazdy służą temu, by wykryć subtelne zmiany w prędkości radialnej gwiazdy, wywołane istnieniem jakiegoś bliskiego obiektu, który oddziałuje na nią grawitacyjne.

I w ruchu Proximy Centauri takie zmiany odkryto, a to oznacza, że coś istotnie dużego gwiazdę okrąża. Może to być tylko planeta. Dalsze analizy potrafiły też ustalić masę tej planety oznaczonej symbolem Proxima Centauri b. Jest nieco masywniejsza od Ziemi (1,3 masy Ziemi) i okrąża Proximę Centauri co 11,2 dnia. To oznacza, że jest oddalona od swojej macierzystej gwiazdy o 7,5 miliona km.

Dla porównania: Ziemia jest oddalona od Słońca o 150 milionów km. I to wszystko, co obecnie wiadomo. Nic więcej.

2.

Oczywiście bardziej lub mniej mądrych komentarzy dotyczących tego, czy na Proximie Centauri b może istnieć życie, pojawiło się od razu milion. Otóż trudno byłoby podejrzewać, że jakieś życie na nowo odkrytej planecie powstało i wciąż się rozwija. Niestety. Planeta jest bardzo blisko gwiazdy, ale gwiazda jest mała i świeci słabo, więc uczeni szybko obliczyli, jaka może na niej panować temperatura.

W skrócie, jest nieco zimniej niż na Ziemi (to tak jakby przesunąć Ziemię o kilkanaście milionów kilometrów w stronę Marsa), ale jeśli planeta ma atmosferę, ta może kumulować ciepło otrzymywane z gwiazdy – jak w szklarni – i zasadniczo woda może istnieć na niej w stanie płynnym. A jest to absolutnie podstawowy warunek, by rozpatrywać jakiekolwiek szanse pojawienia się życia na obcej planecie. Czyli nie jest źle.

Jednak należy też pamiętać, że Proxima Centauri, czyli gwiazda macierzysta naszej nowej Ziemi, jest czerwonym karłem, a te są zwykle gwiazdami rozbłyskowymi. I ta jest mocno rozbłyskowa. To oznacza, że aktywność magnetyczna gwiazdy jest bardzo duża, znacznie większa niż na naszym Słońcu. Cała jej materia podlega konwekcji, czyli transport energii w gwieździe odbywa się poprzez ruch plazmy. Nie ma w niej radiacji, czyli promieniowania.

Czytaj także

Polityka Cyfrowa

Teraz miesiąc od nas w prezencie!

Zaprenumeruj

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj