Tiangong-1 spadnie na Ziemię. Gdzie dokładnie? Nie da się przewidzieć

Chińczycy deorbitują
Chiński moduł orbitalny Tiangong-1 (Niebiański Pałac-1) coraz bardziej zbliża się do atmosfery Ziemi, w której spłonie. Ale nie całkiem. Część modułu we fragmentach spadnie na naszą planetę.
Umieszczony na orbicie w 2011 roku przez Chińczyków moduł Tiangong 1 coraz bardziej zacieśnia swoją orbitę wokół Ziemi. Jego części, które nie spłoną w atmosferze, spadną na naszą planetę.
Lu Zhe/Forum

Umieszczony na orbicie w 2011 roku przez Chińczyków moduł Tiangong 1 coraz bardziej zacieśnia swoją orbitę wokół Ziemi. Jego części, które nie spłoną w atmosferze, spadną na naszą planetę.

W połowie 2016 roku z kosmodromu Jiuquan w Chinach wystrzelono rakietę Chang-Zheng-7, która wyniosła w kosmos załogowy moduł orbitalny Tiangong-2, czyli Niebiański Pałac-2. Chińczycy realizują swój plan sprzed dziesięciu lat, w którym postanowiono bardzo przyspieszyć i zdynamizować chiński program badań kosmicznych. Chińczycy gonią Amerykanów i Europejczyków także w kosmosie i to bardzo szybko. Już w październiku 2016 do Tiangong-2 doleciał załogowy statek kosmiczny Shenzhou-11 z dwoma chińskimi astronautami na pokładzie. Należy też pamiętać, że już w 2011 roku udało im się z powodzeniem umieścić na orbicie moduł Tiangong-1, który był przejściowym, testowym prototypem stałej chińskiej stacji kosmicznej. Nawet cumowały do niego załogowe i bezzałogowe statki kosmiczne Shenzhou. Nowy moduł – Tiangong-2 – ma być zalążkiem tej stałej stacji.

Gdzie spadną fragmenty Tiangong-1?

Ale ten stary, testowy, czyli Tiangong-1, z którym chińscy kontrolerzy utracili kontakt już dwa lata temu, coraz bardziej zacieśnia swoją orbitę wokół Ziemi i w najbliższych dniach spadnie na nią. Waży 8,5 tony, jest więc stosunkowo nieduży. W większej części spłonie w atmosferze, jednak znawcy inżynierii kosmicznej twierdzą, że około 3 ton fragmentów Niebiańskiego Pałacu-1 (o wadze do 100 kilogramów) może spaść na Ziemię.

Sęk w tym, że moduł okrąża Ziemię kilka razy na dzień i dokładne przewidzenie, gdzie uderzą jego szczątki, jest trudne. Będzie to wiadomo ledwie na kilka godzin przed zdarzeniem. Najpewniej większość fragmentów wpadnie do oceanu, ale niektóre mogą uderzyć w ląd. Spadną najprawdopodobniej 1 kwietnia między 43. stopniem szerokości geograficznej północnej a 43. południowej. W Europie zagrożone są więc niektóre rejony Turcji, Albanii czy Bułgarii i obszary położone bardziej na południe. Polsce nic nie grozi. Ale nawet w krajach potencjalnego zagrożenia prawdopodobieństwo, że płonące fragmenty Pałacu uderzą w tereny zaludnione, jest bardzo małe.

Deorbitacja Niebiańskiego Pałacu-1 – oczekiwana, choć trudna do zaplanowania

Należy też podkreślić, że deorbitacja modułu Tiangong-1 nie jest wynikiem jakiejś awarii lub pomyłki. Od początku taki przewidziano dla niego los. Zdarza się to nie po raz pierwszy zresztą. W przeszłości Rosjanie zrzucili na Ziemię – do Pacyfiku – duże fragmenty prawie 100-tonowej stacji kosmicznej Mir, która zakończyła swoją misję. Podobnie Amerykanie: 11 lipca 1979 roku deorbitowali 70-tonową załogową stację kosmiczną Skylab, która w większej części spłonęła w atmosferze, ale niektóre jej fragmenty dotarły do powierzchni Ziemi. Większość spadła do Oceanu Indyjskiego, ale kilka zahaczyło o zachodnią Australię. Największy (o masie 500 kg) spadł na opuszczoną farmę blisko 900 km od Perth. Poza jedną krową nikt nie ucierpiał.

Ziemia przyciąga

Problem polega na tym, że wszystkie obiekty umieszczane przez ludzi na orbitach okołoziemskich, zwłaszcza tych niższych, są przez Ziemię stale przyciągane i siłą rzeczy zaniżają swoje orbity. Gdy chodzi o obiekt, który ma być eksploatowany czy wykorzystywany, co pewien czas przeprowadza się korekcję jego orbity. Służą do tego silniki korekcyjne obiektu kosmicznego, czasami też korekcji dokonuje statek kosmiczny wysłany do obiektu, który po prostu wypycha go na nieco wyższą, właściwą orbitę.

Ale orbit obiektów, które wychodzą z użycia lub kończą swoje misje, już się nie koryguje. W końcu zostają one tak mocno przyciągane, że zaczynają deorbitować bezpowrotnie, wchodzą w coraz bardziej gęste warstwy atmosfery i płoną w niej. Jeśli jednak są duże, nie płoną całkowicie, a ich niektóre fragmenty docierają do powierzchni Ziemi.

Tiangong-1 pod kontrolą. Według Chińczyków

Tak ma być także w przypadku Niebiańskiego Pałacu-1. Chińczycy jednak trzymają rękę na pulsie i zapowiadają, że będą stale informować opinię międzynarodową o przebiegu operacji. W końcu też, na kilka godzin przed uderzeniem w Ziemię fragmentów Pałacu, będzie już dokładnie wiadomo, gdzie uderzą.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj